Ilja Riepin - Kozacy piszą list do sułtana tureckiego
Odnieśliśmy kolejne w naszej historii, moralne zwycięstwo. Tym razem nad wrażą, niewdzięczną Ukrainą.
Odnieśliśmy go pod wielkim przywództwem naszego prezydenta, którego imię prof. Nowak umieści zapewne w panteonie Wielkich Polaków Zwycięzców.
Pewnie inni profesorowie będą innego zdania, ale , póki co, nie mają takiej siły przebicia.
Może nie jest to zwycięstwo na miarę zwycięstwa Powstania Warszawskiego, w którym zginęło niepotrzebnie 180 tys. ludzi, a nawet na miarę zwycięstwa Żołnierzy Wyklętych, których zginęło chyba kilkanaście tysięcy walczących, ale jednak jest moralnym zwycięstwem.
Daj Boże, by było to moralne zwycięstwo nowego typu, w którym nikt nie zginie.
Istnieje jednak obawa, granicząca z pewnością, że takie zwycięstwo nie będzie się cieszyło należytym szacunkiem, no, może nie pośród matek i ojców, ale wśród ludzi takich jak pan profesor Nowak, który uważa, ze danina krwi jest fundamentem nowej Polski.
Tak że mam wątpliwości, jaki mieć do niego stosunek.
Pan Poseł Kapinos zapewnia nas, czyli i mnie, że to moralne zwycięstwo nad Ukraińcami spowoduje, że gazety na całym świecie będą pisać o zbrodni wołyńskiej i cały świat pozna, z kim mamy do czynienia i dlaczego walczymy tak, a nie inaczej.
Powiem, Panie Pośle, że mam co do tego zasadnicze wątpliwości. Nie podał Pan żadnych znaczących gazet czy portali, mających dużo odbiorców, które pisałyby o zbrodni wołyńskiej.
Przyznam, że mam zasadnicze wątpliwości, że tak się stanie. Że społeczeństwo sytej Europy czy Ameryki przejmie się zbrodnią sprzed ponad 80 lat. Czy my, tu w Polsce, przejmujemy się bardzo mordowaniem dzieci w Gazie czy Libanie? Jakoś nie zauważyłem protestów, tak z lewej jak i prawej strony politycznej. A niby dlaczego inaczej miałoby być z taką starą zbrodnią w tak odległym rejonie, którego nikt nie umie wskazać na mapie?
Raczej będzie tak, że napiszą o o dziwnej wojnie polsko ukraińskiej o odznaczenia państwowe. Wojnie, której nikt nie zrozumie. Niektórzy przypomną sobie przy tej okazji Johna Lennona, który oddał jakieś wysokie odznaczenie królowej Elżbiecie, i to będzie dopiero news.
A wielu się ucieszy, że Polska przestała się właśni liczyć jako ważny głos w sprawie Ukrainy.
O to nam chodziło?
O to, by Ukrainę odbudowywały firmy niemieckie?
A może o to, by Associated Press pisała o „sporze o historię” i nazwała Nawrockiego „nacjonalistycznym politykiem”, a The Guardian ujął to jeszcze mocniej pisząc: ten spór „grozi podziałem Polski i Ukrainy”. I kto tu wspomina o zbrodni wołyńskiej?
Możemy się oburzać na Zełenskiego, który tak naprawdę okazał się ruskim draniem (ruskim w sensie wychowania, wszak do 36 roku życia żył w kulturze ruskiej, słynny jest skeczowy numer z graniem (niby) członkiem na pianinie), ale powinniśmy oburzać się na swoją naiwność. Nie ma wdzięczności w polityce. Teraz przekonaliśmy się o tym na przykładzie niewdzięcznych Ukraińców, za chwilę, obawiam się, możemy przekonać się o tym, gdy pęknie fundament naszej wiary w sprawiedliwość dziejową, pomoc Ameryki.
Przykładem tak durnego podejścia do polityki, że można tylko współczuć umysłowi jej właściciela, jest szef kancelarii prezydenta Nawrockiego. Biadoląc nad niewdzięcznymi Ukraińcami, którzy wzięli wszystko, co im dawaliśmy hojną dłonią i otwartym sercem, a teraz okazują się tacy niewdzięczni (jak chłop pańszczyźniany, ucinający rękę swojego pana), przytacza na tę okoliczność taki wierszyk generała Ludwika Kropińskiego, zatytułowanyo "O niewdzięczności".
"Stąd się to utworzyła niewdzięczność przeklęta,
Że ten, co wziął — zapomniał, ten, co dał — pamięta.
Oba wielkie przed Bogiem mieliby zasługi,
Gdyby pierwszy pamiętał, a zapomniał drugi".
Panie ministrze: wierszyki to mogę sobie przytaczać ja, albo ksiądz na kazaniu. Nie minister poważnej kancelarii. Bo czyni ją niepoważną.
Jakby ktoś nie
wiedział o moim stosunku do całej sprawy, a wyłożyłem go w jednym z poprzednich
felietonów, to przypominam, że proponowałem, w odpowiedzi na nazwanie jednostki
wojskowej imieniem UPA, by lotnisko w Jasionce przemianować na Lotnisko im.
Akcji Wisła 1947.
Taka, lub podobna, reakcja, byłaby adekwatna do tego, co zrobili
Ukraińcy.
Tyle tylko, że nie zostalibyśmy kolejny raz moralnymi zwycięzcami.
Ale za to moglibyśmy w realu wygrać partię znacznie mniej istotną, ale jak widać z perspektywy czasu, ważną.
Ps. Przypomniał mi się obraz Riepina – Kozacy piszą list do sułtana tureckiego. Jakoś te zdarzenia , które dzieli różnica kilkuset lat, zdają się być podobne.
Jakby ktoś nie znał, treść listu do Sułtana, równie obraźliwa, jak działania Zełenskiego
Zaporoscy Kozacy do sułtana tureckiego!
Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz ty, suki ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, kurwa twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego, co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju złamany. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, kurwa twoja mać.
O tak ci Kozacy zaporoscy odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie, a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki jak i u was, za co możecie nas w dupę pocałować!

