środa, 11 grudnia 2024

Czy mielecka Matka Boża Nieustającej Pomocy jest gorsza od tej z Gietrzwałdu?

 

 W Gietrzwałdzie, małej miejscowości (400 mieszkańców) koło Olsztyna, słynnej wśród katolików cudownym obrazem Matki Bożej i objawieniami, które miały mieć miejsce w wiosce w 1877 roku, gdzie Matka Boża objawiła się dwum nastolatkom, NIEMIECKA firma Lidl postanowiła wybudować wielkie centrum logistyczne.

 

Ma to być hala o powierzchni 73 tys. m2, wymiarach 166 m x 440 m. Biedna gmina ma dostać 3 mln zł za przygotowanie terenu, a potem, po trzech latach,  do jej kasy ma wpływać 2,5 mln złotych każdego roku.

Centrum logistyczne ma być wybudowane w odległości 1 km od miejsca objawień Maryjnych. Centrum da pracę 200 osobom. W gminie nie ma wielu miejsc pracy i ludzie dojeżdżają 30 km do Olsztyna

 

Wniosek inwestora, po różnych perturbacjach prawnych,  uprawomocnił się i może on legalnie rozpocząć budowę.

 

Od początku ta inwestycja wzbudziła protesty części mieszkańców Gietrzwałdu

Grupa określająca się jako obrońcy wiary i polskości podsyca spory wokół tej budowy. Sprzeciwia się „niemieckiej i protestanckiej” inwestycji w Gietrzwałdzie. Jak może Niemiec budować coś w pobliżu Gietrzwałdu! Niedopuszczalne.

Należy dodać, że grupy oficjalnie nie popiera żaden z hierarchów Kościoła. Także ksiądz Marcin Chodorowski, rektor Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, nie zgodził się na protesty na terenie miejsca kultu.

 

Protestujących to nie zraża i na pomoc wezwali po pierwsze:  polityków, czyli Brauna i Konfederację (Braun nakręcił film o Gietrzwałdzie), a po drugie: wystosowali apel do wszystkich mieszkańców Polski, którzy nienawidzą Niemców, a którzy kochają Matkę Bożę. Tę w Gietrzwałdzie i tak ogólnie.

 

Apelując o pomoc posługują się kłamstwem, a w najlepszym razie półprawdą, że w tym centrum logistycznym będą składowane odpady, w tym także niebezpieczne.

I na nic wyjaśnienia Lidla, ze Centrum ma przede wszystkim dystrybuować towary do kilkudziesięciu sklepów w okolicy. Będą także magazynowane odpady, które każda duża firma wytwarza, ale one nie będą przerabiane na miejscu, lecz rozdysponowane do firm recyklingowych.

Mogą sobie mówić. Nikt im nie wierzy. Ani grupa protestująca, ani politycy, ani ludzie w całej Polsce, którzy 13 i 14 grudnia są wzywani do protestów przed sklepami Lidla w całej Polsce. W Mielcu będą protestować przed Lidlem na Jagielończyka od godziny 11.00 do 13.

Będą protestować, bo budowa centrum logistycznego z funkcją gromadzenia odpadów to: „wojna duchowa z narodem polskim”, „upokarza nas i niszczy tożsamość narodową”, to świadomy, zaplanowany element walki z Kościołem Katolickim i uderzenie w wiarę katolików:.

 

Po co ja o tej abberacji piszę? Ano po to, że sporo mielczan, nie wgłębiając się w istotę sprawy, popiera to działanie. Wszak „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz” i niszczył naszej wiary.

 

Ja  pytam wszystkich mieleckich katolików, którzy protestują przeciwko budowie hali Lidla z funkcją gromadzenia odpadów, w tym 2% niebezpiecznych: Czy nie przeszkadza wam budowa spalarni odpadów w odległości 1,5 km od Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy? Wszak będzie tam spalane (nie magazynowane przed wywiezieniem) 120 tysięcy ton śmieci, w tym ogromna część niebezpiecznych. Naprawdę uważacie, że Matka Boża z Gietrzwałdu jest lepsza od „naszej” mieleckiej Matki Bożej Nieustającej Pomocy? Patronki naszego miasta?

 

Nie wstyd Wam, że milczycie, tak jak milczy pierwszy zastępca Prezydenta, który, zamiast pomóc, odsyła Radną Mirosławę Gorazd do Elektrociepłowni na przepytki? Chociaż jest w radzie nadzorczej Elektrociepłowni.

 

Przypominam, że spalarnię śmieci także chce nam budować wielka niemiecka firma. Będziecie milczeć, zgadzając się na budowę, gdy jednocześnie pójdziecie do Lidla na zakupy, a przy okazji sobie oprotestujecie sobie przeciwko budowie hali 500 km stąd?

 

Jak już tam pójdziecie, to sobie przynajmniej spróbujcie odpowiedzieć na pytanie, które niektórych przerasta: czy Matka Boża Nieustającej Pomocy w mieleckim kościele, 1,5 km od przyszłej spalarni odpadów, to nie jest ta sama Matka Boża z Gietrzwałdu?

 

Bo mnie się wydaje, ze mamy tylko jedną Matkę Bożą. Czyż nie?

 

 

 

 

 

wtorek, 10 grudnia 2024

Mielec kontra Przecław. Wielka sztuka puka do bram

 

 

Kultura wchodzi pod strzechy, chciałoby się powiedzieć za Wieszczem, kiedy ma się w pamięci wielkie spektakle stworzone w naszych małych miastach przez ludzi w nich żyjących.

Bo nie sztuką jest zaprosić teatry czy inne zespoły artystyczne „ze świata”, by sobie popatrzeć, popodziwiać, pokrytykować.

Sztuką jest stworzyć wielkie artystyczne spektakle swoimi, lokalnymi siłami.

 

Czyli - mówiąc najprościej - sztuką jest tworzyć własną, lokalną, wielką sztukę. I to się nam zaczyna udawać. I w Przecławiu, i w Mielcu, i w niedalekiej Dębicy.

 

W ostatnich dwu miesiącach obejrzałem spektakle, o których mogę mówić tylko w samych superlatywach.

To – po pierwsze - było pierwsze w Mielcu, „własnoręczne” na dodatek, wykonanie V Symfonii Beethovena. Utworu tyleż sławnego co trudnego.

Nasza Mielecka Orkiestra Symfoniczna świetnie odczytała i wykonała Beethovena, była profesjonalna aż do zachłyśnięcia się zachwytem nad prezentowaną muzyką, a jej dyrygent i dyrektor, Pan Piotr Wyzga, wyrasta na znaczącą postać polskiej muzyki symfonicznej. Należy do tego pamiętać, że jesteśmy trzecim małym miastem powiatowym posiadającym orkiestrę symfoniczną (co należy uwidocznić w Wikipedii, w kategorii: Polskie Orkiestry Symfoniczne).

Potem był Koncert Niepodległościowy naszej Orkiestry, 30 grudnia będzie Koncert Sylwestrowy, a 5 stycznia Koncert Noworoczny. Na dwa ostatnie wybieramy się z wnuczkami.

 

Po drugie, obejrzałem w Domu Kultury Przecławiu robione własnymi siłami gminnego środowiska przedstawienie mickiewiczowskich „Dziadów cz. II”. I było to świetne widowisko, a aktorzy (ponoć amatorzy) w niczym nie ustępowali profesjonalistom z Teatru Siemaszkowej, którzy na tej samej scenie przedstawiali nam „Męża i Żonę” Aleksandra Fredy.

Dom Kultury w Przecławiu zyskał w ostatnich latach wielką i zasłużoną sławę w powiecie, za sprawą genialnego i pracowitego Krzysztofa Urbańskiego, jego dyrektora. Chylę czoła.

 

No i wreszcie, po trzecie, oglądnęliśmy w niedzielę premierę świetnego, autorskiego  musicalu „Nieudacznicy”, w reżyserii pani Anny Leszkiewicz, w obsadzie rewelacyjnej mieleckiej młodzieży, z genialnym Big Mielec Bandem pod dyrekcją Pana Waldemara Ozgi (naszą kolejną, reprezentacyjną orkiestrą, z której tylko możemy być dumni).

To był prawdziwy żywioł muzyczny, żywioł, który porywał, w którym każdy ruch i gest był przemyślany i świetnie wyreżyserowany, każde słowo, okrzyk czy nuta wyrażały to co miały wyrazić, głównie radość ze wspaniałej zabawy młodych ludzi, z których rewelacyjni, super profesjonalni byli Pinokio i Pocahontas. Wszyscy byli świetni, i Czarownice, i trochę może zbyt zbyt ekspresyjna dla mnie, ale niesłychanie przekonująca Cruella, a piosenki, w pełni Pani Małgorzaty Pazdro, ale w wykonaniu mieleckiej młodzieży, aż podnosiły z foteli.

Na koniec dekoracje, piękne i przemyślane.

Super było(chociaż tekstów piosenek nie rozumiałem, a szkoda).

Można powiedzieć, że Pani Dyrektor Samorządowego Domu Kultury Joanna Kruszyńska kończy swoją pracę na tym stanowisku bardzo mocnym akcentem.

Jednocześnie Nowy Dyrektor SCK ma na wejściu mocno podniesioną poprzeczkę. O tym, że to nie będzie łatwy kawałek chleba, nie trzeba nikogo przekonywać. Szczególnie jak za plecami ma się Pana Urbańskiego i Dom Kultury w Przecławiu.

 

Tylko powyższe pokazują, że Mielec ma o wiele więcej atutów niż Przecław, by narzucać powiatowi, może regionowi, wzorce działań kulturalnych. Ale wiem, że ciężko będzie, oj ciężko, Nowy Panie Dyrektorze, ciężko. Ale pewnie nie tylko ja życzę Panu dobrze, życząc sukcesów. Myślę, że tak samo życzy większość mielczan.

Bo od tego zależy realizacja aspiracji kulturalnych Mielca, ale i samych mielczan. Wierzę, że już żaden uchodźca z Mielca nie powie: wyprowadzam się, bo tam (w Warszawie, Krakowie, Rzeszowie …do wyboru), będę mógł chodzić do teatru. Ale jaja. A tu mamy wszystko: teatry zwykłe i muzyczne, orkiestrę symfoniczną, big band, trzy świetne chóry, ekstra bibliotekę, różne konfiguracje małych zespołów klasycznych ze szkoły muzycznej, mali i duzi Rzeszowiacy i co by tam kto jeszcze chciał. A wszystko w jednym miejscu, łatwo dojechać i dojść. Nie tak, jak w Warszawie Rzeszowie, Krakowie.

 

No i, jak obiecuje pan Prezydent, będzie budowana przy ulicy Powstańców Warszawy Wielka Scena, na której nawet Krakowiaków i Górali, jak przed rokiem w Dębicy, będziemy mogli wystawić. A ja będę mógł posłuchać IX Symfonii Beethovena w wykonaniu naszej orkiestry symfonicznej. A co?

 

Jest dobrze. Wierzymy, że będzie lepiej.

 

 

 

 

niedziela, 8 grudnia 2024

Czy Pan Prezydent Szostak (przepraszam) „robi sobie jaja” z Pani Radnej Mirosławy Gorazd?

 


Szanowny Panie Prezydencie Szostak. Może nawet ciut żałuję, że nie jestem z Panem w tak dobrych relacjach jak z Prezydentem Leyko, którego znam od wielu lat, ani nawet jak z Prezydentem Swołem, którego miałem przyjemność poznać w trakcie kampanii wyborczej. Zawsze to lepiej mieć dobre stosunki z władzą, niż złe.

Ten fakt jednak powoduje, że łatwiej mi o krytyczne słowa pod adresem Pańskiej pracy (bo nie Pana, broń Boże), niż byłoby to wtedy, gdybyśmy się znali lepiej.

 

No więc do rzeczy. Sprawa spalania śmieci w Mielcu jest dla mnie sprawą pierwszorzędną i w zasadzie, prócz mieleckiej kultury, (co mnie jakoś łączy z Pana kolegą w prezydencji) mało innych spraw w Mielcu mnie interesuje. Z sygnałów, które do mnie płyną, mam prawo sądzić, że nie jest to sprawa dla Pana priorytetowa, a może nawet jest mało ważna. I to mnie martwi.

 

26 sierpnia 2024 roku, a więc ponad 3 miesiące temu, pani Radna Mirosława Gorazd napisała interpelację do Pana Prezydenta Swoła w sprawie „planów budowy instalacji termicznego przekształcania odpadów (w skrócie „spalarni”), przez spółkę Elektrociepłownia Mielec Sp. z o.o., przy ulicy Wojska Polskiego 3 w Mielcu (w skrócie „EC Mielec”) na terenie działki 52/1, obręb nr 0003 – przemysłowy.

Czyli, mówiąc po chłopsku i w skrócie, budowy czegoś, co może potencjalnie zagrozić Mielcowi i jego mieszkańcom, tak w kwestii czystości powietrza, jak też w kwestii atrakcyjności inwestowania w strefie przy ul. Wojska Polskiego

 

Jest to temat, który z racji podziału obowiązków prawdopodobnie przypadł Panu pod nadzór.

Pani Radna Gorazd, która jako jedyna w tej Radzie zajmuje się (jak widzę) sprawami trudnymi, zadała w tej interpelacji 8 ważnych pytań. Pytań często kluczowych dla miasta i mieszkańców. Pytań, na których odpowiedź, lub przynajmniej głębokie rozeznanie sprawy, jest kluczowe dla przyszłości Mielca.

 

Na przykład pytanie 4 (streszczam):  Jeśli do budowy spalarni miałoby dojść, to czy koszt budowy spalarni poniesiony przez EC Mielec w wysokości 840 820 850 zł nie będzie przerzucony na mieszkańców miasta, co spowoduje wzrost opłat za odbiór odpadów oraz wzrost kosztów ogrzewania dla mieszkańców miasta?

 

Przecież odpowiedź na to pytanie dla większości mielczan będzie nawet ważniejsza, niż zdechłe (ewentualnie) powietrze, które będą wdychali.

A Pan nie ma na ten temat nic mielczanom do powiedzenia.

Podobnie jak na inne , prócz piątego, o ilości śmieci w Mielcu, pytania.

 

W Pana odpowiedzi dla Pani Radnej Gorazd z dnia 22 listopada 2024 roku, czytamy (pisownia oryginalna): ”W odpowiedzi na pozostałe zapytania zamieszczone w treści pisma uprzejmie informuję, że Gmina Miejska Mielec nie znajduje się w posiadaniu wnioskowanych informacji, które odnoszą się do ewentualnego zamierzenia inwestycyjnego planowanego przez spółkę Elektrociepłownia Mielec Sp. z o.o. w Mielcu, w której Gmina Miejska Mielec posiada co prawda mniejszościowy pakiet udziałów, ale która nie jest spółką komunalną.

 

Chciałem zauważyć, że ja znajduję się w posiadaniu informacji, iż Pierwszy Zastępca Prezydenta Mielca Pan Krzysztof Szostak jest Zastępcą Przewodniczącego Rady Nadzorczej Elektrociepłowni Mielec Sp. z o.o.. Wiem też, że z racji pełnienia tak ważnej funkcji ma dostęp do bardzo wielu (choć zapewne nie wszystkich)  informacji na temat funkcjonowania Spółki, a o te, które nie ma, może dopytać.

Zapewne zdobędzie te informacje znacznie łatwiej niż Radna Gorazd, której na zakończenie swojego pisma proponuje: „Wobec powyższego w celu uzyskania informacji w powyższym zakresie  proszę o ewentualne odrębne wystąpienie do Spółki”.

 

Moim zdaniem, Szanowny Panie Prezydencie, pańskim obowiązkiem jest uzyskiwanie informacji tak ważnych dla mieszkańców Mielca, jak i dzielenie się nimi z mieszkańcami, a nie zwalanie tego na radną Gorazd.

 

Obowiązkiem Pana jest także prowadzenie analiz, czy w świetle nadchodzącej ewentualnej katastrofy ewentualnego wyłączenia ogrzewania mieleckich bloków mieszkalnych, istnieje alternatywna możliwość zapewnienia ciepła mieszkańcom i dzielenie się takimi analizami z mielczanami.

 

To tyle, by nie zanudzać czytelników.

 

 

 

 

PS. Dla dociekliwszych podaję poniżej pytania, które Pani Radna Mirosława Gorazd zadała Prezydentowi i na które (z wyjątkiem piątego) nie uzyskała odpowiedzi. Sami oceńcie, czy one są ważne i czy Prezydent Szostak takiej odpowiedzi winien udzielić, a przynajmniej próbować to uczynić.

 

1.     Dlaczego EC Mielec w przestrzeni publicznej podaje informacje o „poszukiwaniu alternatywnych źródeł energii”, skoro wcześniej spółka ta złożyła bardzo rozbudowany
i kompletny wniosek o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych dla projektu budowy spalarni – instalacji termicznego przekształcania odpadów?

2.     Jaki był koszt sporządzenia wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wykonanego przez Savona Project na zlecenie EC Mielec? Skoro spółka „nie podjęła jeszcze decyzji o budowie spalarni”, jak sama przekonuje w materiale na swej stronie internetowej,to czy takie koszty i ich ponoszenie jest uzasadnione?

3.     Skoro spółka EC Mielec „nie podjęła jeszcze decyzji”, to dlaczego złożyła ona wniosek
o dofinansowanie „Budowy Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów (RDF/pre-RDF) w Mielcu: wydajność 109 920 ton na rok; koszt całkowity 940 820 850 zł; wnioskowana kwota 100 000 000” do NFOŚiGW w ostatnim, kwietniowym naborze – nabór nr 2 Programu Priorytetowego 2.1.3.? W jakim celu został złożony ten wniosek, skoro „nie zapadły” jeszcze żadne decyzje?

4.     Jeśli do budowy spalarni miałoby ostatecznie dojść, to czy potencjalny koszt poniesiony przez EC Mielec (i jej właściciela, grupy Remondis), w wysokości 840 820 850 zł
(z uwzględnieniem ewentualnego dofinansowania NFOŚiGW) nie będzie przerzucony na mieszkańców miasta? Skoro firma ponosić miałaby koszty inwestycji, to zakłada jej zwrot; zatem, czy budowa spalarni nie spowoduje wzrostu opłat za odbiór odpadów oraz wzrost kosztów ogrzewania dla mieszkańców miasta?

5.     Ile ton odpadów komunalnych wytwarzanych jest rocznie na terenie gminy miejskiej Mielec? Jaka ilość odpadów (popiołów i żużli) byłaby wytwarzana przez spalarnię gdyby doszło do jej powstania?

6.     W swoich materiałach medialnych EC Mielec przekonuje, że proces dekarbonizacji jest konieczny ze względu na obowiązujące przepisy, cyt. „chcąc zachować ciągłość produkcji
i dostaw ciepła, ze względu na obowiązujące przepisy, niezbędne jest wdrożenie programu dekarbonizacji i zastąpienie obecnego źródła węglowego nowym – niskoemisyjnym”
oraz że „odejście od węgla jest niezbędne także dla zachowania statusu efektywnego energetycznie systemu ciepłowniczego przez miejską sieć. Jego utrata w 2028 roku skutkować będzie zakazem przyłączenia się do sieci ciepłowniczej oraz brakiem możliwości pozyskiwania środków finansowych przez miasto na modernizację i rozbudowę sieci.” – proszę o wskazanie dokładnych przepisów prawa, które miałyby rodzić skutki prawne opisywane przez EC Mielec.

7.     Dekarbonizacja to przejście na bezemisyjne źródło energii. Czy w związku z tym spalarnia będzie wyposażona w instalację CCS do wychwytywania i magazynowania CO2? O ile zmniejszy się ilość CO2 emitowanego przez EC Mielec po wybudowaniu spalarni, biorąc pod uwagę, że obecnie kotły węglowe pracują jedynie przez część roku (w okresie grzewczym), a spalarnia będzie działała przez cały rok?

8.     Na stronie EC Mielec czytamy, że „dla podkreślenia otwartości na merytoryczny, konstruktywny dialog  w celu wdrożenia niezbędnego procesu dekarbonizacji, w maju br. zawiesiliśmy postępowanie środowiskowe”. Jako mielczanie mamy prawo do klarownych
i prawdziwych informacji odnośnie środowiska, w którym żyjemy; plan budowy instalacji przetwarzającej 110 tysięcy ton śmieci rocznie może budzić obawy i uzasadniony sprzeciw. Czy w ramach „merytorycznego, konstruktywnego dialogu” spółka może przedstawić rzetelne informacje i dane o wszystkich alternatywnych źródłach energii, na które powołuje się w przekazach medialnych? Czy wspomniane przez EC Mielec „analizy finansowe, środowiskowe i formalno-prawne związane m.in. z wykorzystaniem silników gazowych, biomasy, geotermii czy miksu paliw” zostaną przedstawione samorządom i opinii publicznej oraz czy wszelkie dalsze kroki będą przedmiotem szerokich konsultacji społecznych?

 

 

 

 

Do wieczności beztrosko… nie bosko

  Zdjęcie za stroną https://www.galczynski.com/blog/kosciol-pw-swietego-ducha-w-mielcu/ Po moim felietonie, który był kamyczkiem poruszaj...