czwartek, 15 stycznia 2026

Czy artysta ma duszę?

 


Gustav Klimt Death and life

 

Miałem dzisiaj ciekawe zdarzenie, które sprowokowało mnie do postawienia sobie pytań o duszę. Duszę artysty i duszę jego dzieła.

 

Odpowiedź na pytanie o duszę artysty może być dość prosta. Artysta, jak każdy człowiek, albo wierzy w duszę i ją ma, albo nie wierzy i jej nie ma (choć teolog i tak by powiedział, że ma).

Oczywiście można duszę artysty potraktować metaforycznie, abstrahując od jej religijnej definicji i postaci. Wtedy oczywiście mamy większy problem, bo jak już ktoś się zapuści w takie, indywidualnie ocenne rejony, to łatwo może wejść na pole dowolnych interpretacji, z których nic nie wynika.

 

Ale zostawmy artystę z jego duszą lub bez, a skoncentrujmy się na jego dziele.

Bo dzieło artysty, także tego, który w istnienie swojej duszy nie wierzy, może mieć duszę lub jej nie mieć.

I tu wkraczamy w obszar tak trudno definiowalny, że właściwie nie powinno się go dyskutować.

 

Dusza dzieła. Jest czy nie ma? I kto to może stwierdzić? Czy istnieje jakaś kategoria krytyków artystycznych, którzy mają prawo zdecydować, czy dane dzieło ma duszę, czy jej nie ma?

Trudna sprawa.

O ile z duszą artysty jest łatwo, to z duszą dzieła niesłychanie trudno. Tym bardziej, że ludzie doszukują się często duszy w działach artystów zupełnie duszy pozbawionych, ba zdecydowanie krytykujących taki zabobon jak dusza.

 

Mogę na swoją odpowiedzialność powiedzieć, że z dziełem artysty jest tak, że dla jednych ma ono duszę, a dla innych nie ma. I nie ma żadnych kryteriów, które by ułatwiały identyfikację takiej duszy.

Pomocna w tym możę być jedynie artystyczne (i nie tylko) wykształcenie i ogólna wrażliwość.

Ale obie te cechy jednemu podpowiedzą, że duszę w dziele widzi, a drugiemu wręcz odwrotnie.

 

I jak ma zareagować artysta, któremu ktoś powie/napisze, że w jego dziele nie widzi/słyszy/czuje duszy? Ano może odpowiedzieć, że dla ciebie nie ma w moim dziele duszy, a dla wszystkich innych jest. No i tyle.

I będzie to absolutna prawda. Ale tak odpowie tylko ten, kto jest pewien swojego dzieła, który nie ma ukrytych kompleksów, zahamowań etc.

 

Dlaczego o tym piszę?

Dostałem od jednego z artystów, nie mieleckiego, ale z Mielcem związanego, po moim krótkim komentarzu, nie żadnej analizie, taką wiadomość.

pisze mi Pan , że moje rysunki nie mają duszy, a na okładce swoich wypocin umieszcza Pan z dupy wycięcty fragment obrazu Klimta, jakim prawem, ma Pan pozwolenie, pewnie nie, ale ukraśc zawsze można, żenada, że trzeba się podpierać znanymi dziełami, bo pewnie Pańskie banalne wynurzenia muszą czymś przyciągnąć....piszę tak, bo skoro Pan nie dostrzega duszy to jest Pan płytkim ignorantem, nudnym , banalnym i bez żadnego polotu i pewnie takie są Pańskie wypociny podpierane powszechnie znaną ikonografią; więc wnoszę stąd, że nie ma Pan nic , ale to absolutnie nic do powiedzenia, poza zwykłym pierdoleniem

 

Jak pisałem powyżej, jeden widzi w czymś dusze, drugi nie. I obaj mają rację. Ale tak zareagować może ten, kto jest pewny swego dzieła.

Nie napiszę, od kogo tę wiadomość dostałem. Dla mnie facet ma po prostu kompleksy. I na tym skończę

 

 

Ps

Dodam tylko, że jako malarz winien wiedzieć, że istnieje coś takiego, jak domena publiczna i obrazy Klimta też do niej się zaliczają i można z nich korzystać. I jeszcze dodam, że przeładowanie obrazów dziwnościami niekoniecznie – w mojej opinii – czyni je bardziej tajemniczymi, a przez to uduchowionymi.

Wystarczy pójść do BWA w Rzeszowie i wejść na wystawę obrazów Beksińskiego. Tam człowiek wchodzi jak do świątyni i odruchowo mógłby się pomodlić. A już na pewno dotyka transcendencji.

I to tyle

 

 

 

Czy artysta ma duszę?

  Gustav Klimt Death and life   Miałem dzisiaj ciekawe zdarzenie, które sprowokowało mnie do postawienia sobie pytań o duszę. Duszę ar...