czwartek, 11 czerwca 2026

Przewiduję przyszłość szpitala w Mielcu.

 

Zdjęcie ze strony Facebookowej Szpitala

 

Mój felieton będzie krążył wokół pytania: Czy Mielec jest dziś w stanie utrzymać pełną samodzielność szpitala przez następne 10–15 lat? A nawet 5, żeby nie być rygorystycznym.

Nie odmówię sobie jednak także zadania pytania o polityczne uwarunkowania całej sytuacji, ale one, tak naprawdę mniej ważne, zadam na końcu felietonu.

 

Więc ad rem. W tym zalewie demagogii i informacji, które przez swoją niekompletność są właściwie kłamstwami, dobrze jest dać sobie na wstrzymanie i przez kilkanaście minut rozważyć na zimno wszystkie za i przeciw zaistniałej sytuacji. I coś takiego spróbuję zrobić, „wieszcząc” tym samym przyszłość „naszego” szpitala.

 

Jeśli Mielec jest w stanie utrzymać pełną samodzielność szpitala przez następne 10–15 lat, to oczywiście dywagacje o konsolidacji zewnętrznej nie mają sensu. Ba, niosą dla Mielca określone niebezpieczeństwo. Jakie? Ano takie, że ośrodek decyzyjny, także w sprawie inwestycji oraz tworzenia i likwidacji oddziałów, przeniesie się z Mielca do Rzeszowa.

Wtedy argumenty Rzeszowa o efektach skali, większej sile kontraktowej, łatwości w pozyskiwaniu kadry, tworzeniu dużego ośrodka klinicznego czy zatrzymaniu odpływu pacjentów do innych województw, będą dla nas nieistotne.

 

Ale kto sobie próbował odpowiedzieć na takie pytanie? Myślę, że skoro nie wybrzmiało ono w dyskursie publicznym, to nikt. Nie słyszałem dotąd, aby którakolwiek ze stron sporu odpowiedziała publicznie na takie pytanie, jak Mielec ma utrzymać pełną samodzielność szpitala przez następne 10–15 lat. A choćby i przez 5 lat.

 

Jeżeli odpowiedź na to pytanie będzie „nie”, to konsolidacja może być jedynym ratunkiem dla Szpitala, a tak naprawdę formalnym potwierdzeniem procesu, który zaczął się i trwa bez świadomości najbardziej zainteresowanych.

 

Hasło „nie oddamy szpitala” jest emocjonalnie bardzo silne, bo odwołuje się do poczucia wspólnoty i lokalnej dumy. Natomiast nie odpowiada na pytanie: „Jak konkretnie Mielec ma utrzymać pełną samodzielność szpitala przez następne 10–15 lat?”.

 

Dobrze jest rozważyć oba warianty konsolidacji, które pojawiły się w dyskursie publicznym. Ale jest warunek początkowy: aby je rozważać, trzeba je znać. Pierwszy można poznać, jak się rozpocznie dyskusje ze Szpitalem Klinicznym. A tego nie chce strona związkowa i partyjna pisowsko - narodowa. To jak panowie? Chcecie dyskutować o meritum, czy krzyczeć pod drzwiami i wzywać do referendum? Przecież wszyscy wiedzą, że jak będzie rządził PiS, to będzie tak samo tylko bardziej.

 

A drugi wariant? Kto przedstawi drugi wariant? Ano nikt do tej pory tego nie zrobił. I pewnie nie zrobi, a jak już, to będzie to zbiór ogólników odkładających sprawę do świętego nigdy.

Mylę się? Związki przedstawią nam konkrety? Jak zaoszczędzić 20 mln złotych? Jak ograniczyć koszty funkcjonowania, skoro 80 % to płace? Nie będą chcieli podwyżek? Zgodzą się na odstąpienie od roszczeń sądowych? Zgodzą się na likwidację niektórych oddziałów? Na wysłanie na emeryturę ludzi mających wiek emerytalny? Na to się zgodzą?

Kaktus mi wyrośnie na dłoni.

Powiedzą, że są inne oszczędności? Mowa trawa!!

 

No dobrze, ale załóżmy że przedstawią plan wewnętrznej konsolidacji, rozbity nie na pięć lat, czyli na nigdy, ale na rok.

Co wtedy? Ano zwolennicy konsolidacji zewnętrznej muszą wykazać, że połączenie szpitali przyniesie korzyści. Przeciwnicy konsolidacji ze Szpitalem Klinicznym (czyli zwolennicy konsolidacji wewnętrznej) powinni wykazać, że istnieje realistyczna droga dalszego samodzielnego funkcjonowania. Sama niezgoda na zmianę nie jest strategią. Jest mydleniem oczu.

 

Ale powtórzę: by to było możliwe, zwolennicy połączenia muszą mieć możliwość negocjacji ze Szpitalem Klinicznym, przeciwnicy muszą przedstawić plan oszczędności i zmian, dodam, bolesnych oszczędności i zmian.

 

I w tych rozważaniach trzeba mieć na uwadze jedną sprawę ważną: czy mielczanie wolą własny szpital, czy chcieliby mieć dobry szpital? Niezależnie od tego, jak się nazywa. I podkreślę: mielczanie, nie związkowcy i personel.

 

Ale miałem bawić się w proroka. Więc jak to będzie na przyszłość?
Najpierw przestroga: zakładam, że skoro tak Starostwo zostało przyciśnięte do muru (co widać po zdeterminowaniu w działaniu), to sytuacja Szpitala musi być jeszcze trudniejsza niż to wynika z przedstawionych danych finansowych. Prosto można pierwszą predykcje uczynić: im sytuacja szpitala będzie trudniejsza, tym trudniejsza będzie debata z ewentualnym podmiotem przejmującym, czyli Szpitalem Klinicznym. Skrajny przypadek mieliśmy w Strzelinie, gdzie szpital upadł, a masę upadłościową kupił Szpital Kliniczny we Wrocławiu, obiecując jakieś inwestycje na 5 mln złotych. Gdy się okazało, że trzeba zainwestować 75 mln, chciał oddać szpital powiatowi. Ten przypadek mieleckie związki i harcownicy PiS pokazują jako przykład nieuczciwości Szpitala Klinicznego.

A związki zawodowe powinny sobie wziąć pod uwagę, że same mogą doprowadzić do takiego stanu szpital mielecki. I do kogo wtedy będą żale? Do Szpitala Klinicznego?

Wtedy nie postawimy w negocjacjach żadnych warunków, tylko będziemy musieli przyjąć narzucone nam przez Rzeszów. I jeszcze podziękować.

Tego chcecie?

 

Nie dyskutujmy o symbolach, o godności, o dumie mieleckiej, ale o realnych  możliwościach działania. No i o finansach.  

Nie debatujmy o tym co chcemy, ale o tym, co jesteśmy w stanie utrzymać.

Jeżeli ktoś mówi (nie wymienię tych stron, ale wiadomo kto tak mówi):

·       nie chcemy konsolidacji,

·       nie chcemy redukcji zatrudnienia,

·       nie chcemy ograniczania oddziałów,

·       nie chcemy zamrożenia płac,

to naturalne pytanie brzmi: skąd mają się wziąć pieniądze?

Czy tak mówiący, wiedzą? Mam wrażenie, ba, przekonanie, że nie wiedzą.

Powiem więcej: to są pytania kluczowe nie tylko  dla Mielca. One są kluczowe dla wszystkich, dla samorządów, państwa, emerytur, każdego z nas. A o tym zapominamy.

 

Dlatego przyszłość szpitala widzę tak:

·       Nie dojdzie, po przedyskutowaniu wszystkich aspektów sprawy, do konsolidacji ze Szpitalem Klinicznym. Sądzę, że główną przeszkodą będzie żądanie przekazania majątku szpitala za darmo (darowizna). Zarządowi zadrży ręka pod takim dokumentem i nie podpisze go. Chyba w przypadku takich placówek jak oba szpitale nie ma innej formy przejęcia majątku (mnie by się marzyło utworzenie spółki celowej, majątkowej, w której i nasz powiat miałby udziały, ale to chyba nie jest możliwe)

·       Nie dojdzie do konsolidacji wewnętrznej Szpitala w Mielcu ze względu na opór związków zawodowych i pracowników przeciwko bolesnym, a koniecznym dla ratowania Szpitala,  posunięciom Dyrekcji.

·       Może związki ogłoszą kolejny strajk, co tylko przyśpieszy kłopoty Szpitala

·       Potem może będą kolejne programy naprawcze,

·       Kolejne pożyczki,

·       Kolejne przesunięcia terminów,

·       Kolejne apele,

·       Kolejne zapewnienia.

·       Czyli agonia administracyjna

·       A Szpital nadal będzie się zadłużał, aż upadnie.

·       Wtedy wykupi go ktoś z pieniędzmi, jak szpital w Strzelinie.

·       I niekoniecznie będzie to państwowy Szpital Kliniczny

 

No chyba ze nastąpią dwa niemożliwe zdarzenia: związki zawodowe jednak wykażą się bolesnym rozsądkiem, albo się nie wykażą, a rząd znowu dosypie kasy, umarzając długi i ograniczając zbrojenia.

 

No i to byłoby na tyle

 

 

Ps. A teraz te pytania polityczne: Jak się dowiaduję, Samorząd Województwa, którym rządzi PiS i pan Marszałek Ortyl, dwa tygodnie temu przyjął uchwałę intencyjną o podjęciu rozmów w sprawie przekazania Szpitala w Przemyślu na rzecz Ministerstwa Obrony. To jest procedura obowiązkowa, dająca uprawnienia Zarządowi do podjęcia rozmów i nic więcej.

 

I teraz pytam: dlaczego w Mielcu okłamuje się ludzi, że podjęcie rozmów jest równoznaczne z decyzją o przekazaniu Szpitala. I drugie: dlaczego nagle politycznymi frontmenami sprawy ze strony będącej na nie, stali się panowie Tymuła i Przybyło. Trochę mnie to martwi, bo dwa tygodnie temu zapowiadało się wszystko inaczej.

O nawiedzonych narodowcach nie chcę wspominać.

 

 

 

 

sobota, 6 czerwca 2026

Nie oddamy naszego szpitala!!! Naszego, czyli czyjego?

 

Zdjęcie ze strony Szpitala na Facebooku


 

Nie chcę mieć swojego szpitala. Jak się okazuje, nawet Kulczyk nie miał.

Ja chcę mieć szpital, który będzie leczył najlepiej, jak to możliwe. Tak jak to zrobił dr Zgajewski, u którego byłem na operacji.

 

Czy szpital ProFamilia to jest nasz szpital? Wszak mnóstwo mielczanek jedzie tam rodzić swoje dzieci. No nie, to jest szpital prywatny, każdy to wie. Ale mielczanki lubią tam rodzić, nic nie płacąc do tego. Na dodatek szpital jest na plusie finansowym.

 

No to może Szpital Świętej Rodziny jest nasz? Tam mi operowali kolano i też nic nie płaciłem. No nie, to szpital prywatny, każdy to wie.

 

No to może Szpital Uniwersytecki na Szopena w Rzeszowie jest nasz? No, nie wiem. Jak wszystkie szpitale nieprywatne w Polsce należą do Narodu, to może jednak jest nasz? Też nas tam leczą na potęgę i nie biorą kasy.

 

A Szpital Specjalistyczny w Mielcu – jest nasz? No jest. Nasz, czyli czyj? Mój? No nie, ja nie chcę mieć swojego szpitala. Patrz powyżej. To może jest wszystkich innych mielczan, którzy w nim nie pracują, tylko się w nim leczą? Należałoby może zapytać, choć zapewne nie powinny pytać o to związki zawodowe szpitala. A już na pewno nie w taki sposób, jak w Domu Kultury, gdy nie pozwoliły Staroście przedstawić spraw finansowych Szpitala.

 

Ale tak sobie myślę, że większości mielczan - pacjentów „wisi i powiewa” jaki szyld będzie wisiał na tym szpitalu. Ważnym dla nich, jak i dla mnie, jest, by nadal ten szpital się rozwijał i świadczył coraz lepsze usługi lecznicze.

Przecież nikt nie zamierza tego szpitala z Mielca wyprowadzić. Że w to wielu, szczególnie pracowników szpitala, nie wierzy? Ano chyba nie wierzy. Choć, jak myślę, niewiara nie jest jedynym, a nawet głównym powodem protestów.

 

Jednym z demagogicznych argumentów przeciwko połączeniu szpitali jest straszak prywatyzacji szpitala. Oczywiście, zapomina się na ten moment o tym, że mielczanie leczą się na NFZ w dwóch co najmniej wymienionych powyżej szpitalach prywatnych.

Dziwne, że jakoś umyka protestującym argument, że najłatwiej prywatyzuje się szpitale w zapaści finansowej. A w takiej sytuacji za chwilę może się znaleźć szpital w Mielcu. A i obiekt, i miasto jest godne mszy. Mszy za prywatyzacją.

 

No ale zajmijmy się tym, o czym związki nie pozwoliły mówić Starości na spotkaniu z mielczanami, którzy zapewne byli tego ciekawi. Zajmijmy się sytuacją finansową szpitala.

 

Nie będę się zajmował, kto bardziej winien, bo szpitalem przez lata rządziły różne siły polityczne, lub różne siły, z Warszawy, miały na niego wpływ. Może tylko powiem, że dla mnie stanowisko dyrektora państwowego szpitala, szczególnie powiatowego, przypomina funkcje sapera na polu minowym.

 

Więc jak to jest z kondycją szpitala. Tu będzie tylko prognoza na bieżący rok, a cały „raport” Starosty jest w postscriptum.

 

Pan Starosta przewiduje, ze strata za rok 2026 to będzie kwota ponad 25 mln złotych powiększone o niezrekompensowane kwoty podwyżek płac dla personelu, jak też prawdopodobnie o ewentualne podwyżki kontraktów z lekarzami oraz o kwotę, którą może zasądzić sąd w sporze o zaległe wynagrodzenia pielęgniarek i położnych. Starosta szacuje, ze może to być kwota od 9 do 26 mln złotych. Przyjmując najniższą, będzie to kwota 34 mln złotych plus kwota lipcowych podwyżek płac, które będą działały na  podwyżkę straty przez kolejne 6 miesięcy.

 

Tak więc prawdopodobna kwota straty za ten rok wyniesie około 40 mln złotych.

 

Dużo to czy niezbyt i należy się tym przejąć, czy też nie? Bo może należy czekać na zmianę rządu za ponad rok? Kto naiwny, może czekać. Deficyt budżetowy państwa jest tak ogromny przez zbrojenia i socjal, i wciąż rośnie, że ja osobiście nie wierzę, że zmiana rządu cokolwiek zmieni.

 

Spotkanie w Samorządowym Centrum Kultury zorganizowały trzy organizacje związkowe, które wspomagał radca prawny Solidarności, pan Rzepecki.

 

Już Lenin mówił, że nawet kucharka może rządzić krajem. Mam wrażenie, że słowa Lenina twórczo chcą wcielać w życie  szpitalne organizacje związkowe. Do nich przyplątali się różni działacze niszowych partyjek czy jakiś takich organizacji, którzy może rządzić szpitalem nie chcą, bo woleliby Polską (na szczęście nikt ich do tego nie chce), ale próbują kolejny i kolejny raz przebić się ze swoimi twarzami i glosami do szerszej widowni. Ale szczególnie dla mnie przykrym jest fakt, że także niektórzy członkowie ważnej partii politycznej stanęli po stronie demagogii.

 

Czego boją się organizacje związkowe, reprezentowane przez ich przywódców, w części na emeryturach? I czego boją się pracownicy, w imieniu których chyba związkowcy organizują protesty?

Zwolnień? Nie sądzę, by były. Pielęgniarek brakuje. Lekarzy także. Restrukturyzacja zatrudnienia, która zapewne będzie, obejmie raczej personel niemedyczny. Jeśli jakieś oddziały byłyby likwidowane, personel średni bez problemu dostanie pracę w innych oddziałach.

Braku podwyżek? Myślę, że duży, dobrze prosperujący szpital jest lepszą gwarancją podwyżek niż szpital z tak dużą stratą, jak mielecki. Podobna sprawa z wypłatą ewentualnych, zaległych świadczeń, które może zasądzić sąd. Jeśli będzie miał je wypłacać szpital mielecki, to albo skarżące nigdy ich nie dostaną, albo kondycja finansowa szpitala po realizacji wyroku sądowego tak się pogorszy, że nie będzie za rok co zbierać.

 

Pamiętam, jak w 1989 roku pocieszaliśmy się, że WSK, taka wielka i ważna fabryka, nie może upaść. No i co? Ktoś jeszcze pamięta, jak upadała? Bida z nędzą. Wykupiono ją po kawałku za nędzne grosze.

Sądzicie, że szpitala mieleckiego nie da się w pewnej chwili wykupić? A masę upadłościową kupuje się za grosze.

 

Że związki ogłoszą strajk? No i co? Tylko przyśpieszą upadek. Mogą i teraz strajk ogłosić. Będzie szybciej.

 

Boicie się, że trudniej będzie naciskać na dyrektora, gdy będzie nim dyrektor Szpitala Klinicznego? Ano będzie trudniej. Albo wręcz niemożliwe.

Bo dyrektorzy mianowani przez kolejne, rządzące Mielcem i powiatem grupy polityków, są najsłabszymi dyrektorami z możliwych.

A szpital mielecki potrzebuje silnego, pewnego siebie dyrektora. A takim dyrektorem może być tylko dyrektor szpitala klinicznego, niezależny od lokalnych układów.

 

Wzywacie do marszu protestacyjnego. Idźcie sobie sami. Ja nie musze być właścicielem szpitala, tak jak wy musicie. Ja chcę mieć dobrze zarządzany, silny organizacyjnie ale i merytorycznie szpital na terenie Mielca i na terenie Rzeszowa.

 

Bo wam nie chodzi o dobro pacjentów, ale o wasze interesiki.

Na zakończenie przytoczę wypowiedź pana Profesora Adamskiego, który brał udział w spotkaniu w Domu Kultury

 

„Mnie także na wczorajszym wiecu związków zawodowych prowadzący związkowiec przerwał gdy przedstawiałem 8 punktowy program naprawczy Szpitala w Mielcu. Nie widziałem jeszcze takiej pogardy dla pacjentów jaką zobaczyłem wczoraj, bo występowałem w ich imieniu. A na zebranie zapraszano wszystkich mieszkańców, tylko w takim razie po co?”

 

 

 

 

 

Ps. Informacja z Internetu, którą przedstawił Pan Starosta Kazimieerz Gacek o kondycji Szpitala w Mielcu

 

W przestrzeni publicznej rozpowszechniane są nieprawdziwe informacje o sytuacji finansowej szpitala w Mielcu, często związkowcy i lekarze oraz niektórzy radni i politycy twierdzą, że trudna sytuacja dla nich jest zaskoczeniem. Na wczorajszym wiecu związków zawodowych chciałem tę sytuację przedstawić ale prowadzący związkowiec po przekazaniu paru danych odebrał mi głos. Generalnie to rzadko zdarzało się aby szpital nie wykazywał strat w latach od jego powstania do teraz. Były to jednak straty w granicach amortyzacji, która jest w tym przypadku kosztem teoretycznym. W normalnej firmie z amortyzacji odtwarza się majątek. W przypadku szpitala majątek odtwarza budżet powiatu i różne dotacje. Za lata 2023 i 2024 szpital nie wykazywał straty, był na małym zysku. W 2025r. wystąpiło duże pogorszenie finansów szpitala. Do obowiązków dyrektora szpitala należy przedstawianie sprawozdania comiesięcznego szpitala do zarządu powiatu. Od kwietnia 2025r. monitowałem dyrektora o dodatkowe informacje i podawanie przyczyn niepokojącej straty. Wg zapowiedzi sytuacja miała się poprawić po lipcowej wypłacie wyrównań z NFZ. Jednakże poprawa była iluzoryczna i dalej sytuacja pogarszała się. O wszystkim informowałem radnych. Dyrektor uczestniczył w sesjach oraz w posiedzeniach komisji zdrowia rady powiatu, a także w posiedzeniach zarządu powiatu. Przy każdej okazji rozmów ze związkowcami czy z lekarzami podkreślałam że sytuacja jest kiepska i pogarsza się. Dziwi mnie wykazywane zaskoczenie przez niektórych. 18 stycznia 2026 zaprosiłem ordynatorów na spotkanie z zarządem powiatu , na którym bardzo dokładnie przedstawiłem sytuację szpitala wraz z perspektywą dalszego pogorszenia. Jaka zatem ta sytuacja jest. Po raz pierwszy ujemny kapitał własny pojawił się w 2017r. można zarazem uznać , że zdolność kredytowa szpitala wymykała się spod kontroli. Za 2019r strata przewyższyła amortyzację o ponad 1 mln i rada zdecydowała się pokryć tę kwotę z budżetu powiatu. W latach 2020-2022 strata mieściła się w wartości amortyzacji. Wynik finansowy za 2025 wykazuje stratę w wysokości ponad 18 mln zł. przy amortyzacji 6,5 mln zł. Strata netto do pokrycia to 11,5 mln zł . Przychody netto wyniosły 254 mln a koszty działalności operacyjnej 277,8 mln zł. Wśród kosztów oprócz już wymienionej amortyzacji wynagrodzenia wyniosły 111,6 mln zł. ubezpieczenia i inne świadczenia 22,6 mln zł. a usługi obce 85,6 mln - to są głównie wynagrodzenia za kontrakty. Zużycie materiałów i energii to 50,6 mln zł. odsetki od pożyczek i kredytów to 2,2 mln zł. Tak ogólnie wygląda rachunek wyników szpitala za 2025r. Bilans szpitala. Aktywa trwałe wzrosły istotnie w wyniku intensywnej działalności inwestycyjnej w 2025r. Wartość aktywów trwałych na koniec 2024 to 69,4 mln zł. a na koniec 2025 to już 99,1 mln zł. Wysokość zadłużenia; pożyczki 33,4 mln , ZUS - układ 3,2 mln Razem 36,4 mln. Zobowiązania przeterminowane (dostawy, kontrakty oto) 10 mln zł. Powyżej dane za 2025r.

 

Wg sprawozdania miesięcznego za kwiecień 2026r. wysokość straty po 4 miesiącach tego roku wynosi 8,4 mln zł. Jeżeli na tej podstawie zrobimy prognozę do końca roku to strata roczna za 2026 rysuje się na 25,2 mln zł. Czeka nas jeszcze podwyżka dla personelu medycznego o 8 procent od 1 lipca i raczej NFZ wzorem poprzednich lat nie zrekompensuje pełnej wartości podwyżki, wiemy też, że kontrakt w podkarpackim na 2026r. jest niższy. Dyrektorzy szpitali i starostowie wynegocjowali z NFZ w Rzeszowie aby I półrocze 2026 było finansowane w wysokości II półrocza 2025. Redukcja kontraktu ma nastąpić w II półroczu 2026. Strata zatem będzie wyższa znacznie niż 25,2 mln. Do tego szpital został pozwany przez pielęgniarki za tzw ustawę kompetencyjną. Tutaj wartości mogą być znaczne i zdecydować o bycie mieleckiego szpitala. Za to nie odpowiada starosta ale politycy, którzy przyjmowali w latach 2020-2022 ustawy nie zabezpieczając na nie środków w NFZ ani w budżecie państwa. To jednak może dotknąć mieszkańców całego powiatu.

Wyświetl mniej

 

 

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Zmieńmy nazwę Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy im. Akcji Wisła 1947. Apel do Pana Marszałka Ortyla

 


Nasi politycy debatują nad przykrym, ba, tragicznym faktem gloryfikacji przez prezydenta Ukrainy morderców 80 tysięcy Polaków zamieszkujących Wołyń.

Morderców, realizujący swój ludobójczy plan w sposób najbardziej okrutny z możliwych.

 

Padają różne pomysły reakcji

·       Premier Donald Tusk ocenił decyzję jako niepokojącą i stwierdził, że narusza ona polską wrażliwość historyczną.

·       Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło oficjalny protest. Rzecznik MSZ wskazał, że decyzja ta uderza w dialog między narodami. Do resortu wezwano również ambasadora Ukrainy

·       Ministerstwo Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił decyzję o nadaniu nazwy jako nie do przyjęcia.

·       Instytut Pamięci Narodowej oświadczył, że budowanie kultu UPA musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają

·       Prezydent RP Karol Nawrocki: Skrytykował ruch Zełenskiego jako szkodliwy dla relacji i dostarczający argumentów rosyjskiej dezinformacji. Zapowiedział wniosek do Kapituły Orderu Orła Białego o rozważenie odebrania tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy.

 

Tak tylko zapytam – kto fakt odebrania Orderu Orła Białego zauważy na Ukrainie? Prawie nikt.

 

Przypominam też, że Order Orła Białego rozdawano hojnie także w przeszłości i było, że raz udekorowano nim kochanka carycy Katarzyny, chyba tylko za to, że był kochaniem.

 

Wszystkie te działania pokazują jedynie wielką bezradność polskich władz na w sumie agresywne działania strony ukraińskiej na niwie tzw polityki historycznej. Tak z prawej, jak i z lewej strony sceny politycznej.

 

Nic z tych protestów nie wyniknie, a kult UPA i niezrozumienie słusznych protestów strony Polskiej będą tylko rosły.

 

Dlatego proponuję radykalne działania, chociaż trudne w podwójny sposób.

 

Proponuję zmienić nazwę  (i patrona) Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy Rzeszów - Jasionka im. Akcji Wisła 1947

 

Ja wiem, że Pan Marszałek wspólnie z prezydentem Dudą, tym od orderu Orła Białego, rok temu nadali Portowi Lotniczemu imię Rodziny Ulmów. Nadali w dzień pamięci Polaków ratujących Żydów. Zrobili to w wielkiej glorii, z udziałem jakiegoś kardynała z Watykanu.

Ja wiem, że Ulmom się to należało.

 

Ale może imię Ulmów nadamy nowobudowanej klinice dziecięcej w Rzeszowie?

 

Bo fakt nadania Portowi Lotniczemu w Jasionce, (z którego szło i idzie gros pomocy wojskowej dla Ukrainy, czym, tak Polska, jak i szczególnie Rzeszów, ryzykują narażeniem się na akcje odwetowe Rosji) imienia Akcji Wisła 1947 byłby głosem wściekłości Polaków i znakiem tego, że umiemy właściwie zareagować na olewanie pamięci naszych pomordowanych, leżących w bezimiennych grobach Wołynia. Że nie poprzestaniemy tylko na bezpłciowych protestach, bezpłciowych polityków.

 

Potrafimy się ciągle  bić w piersi i przepraszać za Akcję Wisła, która zakończyła mordy na Polakach na południowym wschodzie Polski, która była w tym czasie jedynym rozwiązaniem tej kwestii, która w końcu dała wysiedlanym mieszkańcom najczęściej lepsze warunki egzystencji, niż j mieli na biednych kresach Polski.

 

Zróbmy raz coś jak mężczyźni. Pokażmy Ukrainie, że też nie wstydzimy się tych trudnych momentów naszej historii, trudnych, ale mających się nijak do morderstw UPA.

 

 

 

 

 

Zmieńmy nazwę Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy im. Akcji Wisła 1947. Apel do Pana Marszałka Ortyla

 

 

Nasi politycy debatują nad przykrym, ba, tragicznym faktem gloryfikacji przez prezydenta Ukrainy morderców 80 tysięcy Polaków zamieszkujących Wołyń.

Morderców, realizujący swój ludobójczy plan w sposób najbardziej okrutny z możliwych.

 

Padają różne pomysły reakcji

·       Premier Donald Tusk ocenił decyzję jako niepokojącą i stwierdził, że narusza ona polską wrażliwość historyczną.

·       Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło oficjalny protest. Rzecznik MSZ wskazał, że decyzja ta uderza w dialog między narodami. Do resortu wezwano również ambasadora Ukrainy

·       Ministerstwo Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił decyzję o nadaniu nazwy jako nie do przyjęcia.

·       Instytut Pamięci Narodowej oświadczył, że budowanie kultu UPA musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają

·       Prezydent RP Karol Nawrocki: Skrytykował ruch Zełenskiego jako szkodliwy dla relacji i dostarczający argumentów rosyjskiej dezinformacji. Zapowiedział wniosek do Kapituły Orderu Orła Białego o rozważenie odebrania tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy.

 

Tak tylko zapytam – kto fakt odebrania Orderu Orła Białego zauważy na Ukrainie? Prawie nikt.

 

Przypominam też, że Order Orła Białego rozdawano hojnie także w przeszłości i było, że raz udekorowano nim kochanka carycy Katarzyny, chyba tylko za to, że był kochaniem.

 

Wszystkie te działania pokazują jedynie wielką bezradność polskich władz na w sumie agresywne działania strony ukraińskiej na niwie tzw polityki historycznej. Tak z prawej, jak i z lewej strony sceny politycznej.

 

Nic z tych protestów nie wyniknie, a kult UPA i niezrozumienie słusznych protestów strony Polskiej będą tylko rosły.

 

Dlatego proponuję radykalne działania, chociaż trudne w podwójny sposób.

 

Proponuję zmienić nazwę  (i patrona) Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy Rzeszów - Jasionka im. Akcji Wisła 1947

 

Ja wiem, że Pan Marszałek wspólnie z prezydentem Dudą, tym od orderu Orła Białego, rok temu nadali Portowi Lotniczemu imię Rodziny Ulmów. Nadali w dzień pamięci Polaków ratujących Żydów. Zrobili to w wielkiej glorii, z udziałem jakiegoś kardynała z Watykanu.

Ja wiem, że Ulmom się to należało.

 

Ale może imię Ulmów nadamy nowobudowanej klinice dziecięcej w Rzeszowie?

 

Bo fakt nadania Portowi Lotniczemu w Jasionce, (z którego szło i idzie gros pomocy wojskowej dla Ukrainy, czym, tak Polska, jak i szczególnie Rzeszów, ryzykują narażeniem się na akcje odwetowe Rosji) imienia Akcji Wisła 1947 byłby głosem wściekłości Polaków i znakiem tego, że umiemy właściwie zareagować na olewanie pamięci naszych pomordowanych, leżących w bezimiennych grobach Wołynia. Że nie poprzestaniemy tylko na bezpłciowych protestach, bezpłciowych polityków.

 

Potrafimy się ciągle  bić w piersi i przepraszać za Akcję Wisła, która zakończyła mordy na Polakach na południowym wschodzie Polski, która była w tym czasie jedynym rozwiązaniem tej kwestii, która w końcu dała wysiedlanym mieszkańcom najczęściej lepsze warunki egzystencji, niż j mieli na biednych kresach Polski.

 

Zróbmy raz coś jak mężczyźni. Pokażmy Ukrainie, że też nie wstydzimy się tych trudnych momentów naszej historii, trudnych, ale mających się nijak do morderstw UPA.

 

 

 

 

 

Przewiduję przyszłość szpitala w Mielcu.

  Zdjęcie ze strony Facebookowej Szpitala   Mój felieton będzie krążył wokół pytania: Czy Mielec jest dziś w stanie utrzymać pełną samod...