wtorek, 7 lipca 2026

Głupie referendum i mądre referendum. Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

 

Zdjęcie za Radio Rzeszów

 Głupie referendum i mądre referendum.

Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

 

11 czerwca o przyszłości naszego szpitala pisałem tak (fragment z felietonu „Przewiduję przyszłość szpitala w Mielcu”):

·       Nie dojdzie, po przedyskutowaniu wszystkich aspektów sprawy, do konsolidacji ze Szpitalem Klinicznym. Sądzę, że główną przeszkodą będzie żądanie przekazania majątku szpitala za darmo (darowizna). Zarządowi zadrży ręka pod takim dokumentem i nie podpisze go. (….)  

·       Nie dojdzie do konsolidacji wewnętrznej Szpitala w Mielcu ze względu na opór związków zawodowych i pracowników przeciwko bolesnym, a koniecznym dla ratowania Szpitala,  posunięciom Dyrekcji.

 

Dalej jeszcze pisałem, że:  może związki ogłoszą kolejny strajk, co tylko przyśpieszy kłopoty Szpitala, potem może będą kolejne programy naprawcze, kolejne pożyczki, kolejne przesunięcia terminów, kolejne apele, kolejne zapewnienia, czyli agonia administracyjna

A Szpital nadal będzie się zadłużał, aż upadnie. Wtedy wykupi go ktoś z pieniędzmi, jak szpital w Strzelinie. I niekoniecznie będzie to państwowy Szpital Kliniczny

 

Niby każdy myślący łatwo mógł przewidzieć taki scenariusz, ale nie komitet referendalny.  

Ten obiecał, że referendum będzie, jak Zarząd powiatu podpisze list intencyjny. I że publicznie zapewniał (komitet) o tym społeczeństwo trzykrotnie.

No i list nie został podpisany, czego (samozwańczy) szef komitetu referendalnego nie zauważył, albo nie zrozumiał, i dążenia do dowołania Zarządu Powiatu nie przerwano. Czyli nadal zbiera się podpisy?

 

Każdy myślący już wie, że komitet referendalny albo sam się wpuścił w maliny, albo ktoś bardziej przebiegły wsadził go na minę. By jego rękami przejąć władzę w powiecie.

Ale nie ma na tyle odwagi, albo mądrości, albo jednego i drugiego razem wziętego, by z pomysłu tego najgłupszego referendum się wycofać. Tym bardziej jeszcze, że w międzyczasie wybuchła afera ze Szpitalem południowym, tudzież z astronomicznymi zarobkami niektórych lekarzy w różnych miejscach Polski, że do sprawy włączył się premier Tusk, dla którego rozwiązanie spraw służby zdrowia jest być albo nie być.

 

Czyli dzieje się tyle innego, a komitet referendalny swoje: Zarząd podpisał list intencyjny, to go trzeba odwołać.

 

Boże, Ty patrzysz na to i nie grzmisz?

 

Wiem, że można nie lubić Starosty Gacka. Dla niektórych jest fatalnym starostą. Ale jak patrzę na ewentualnych następców, to wole Gacka. Naprawdę. Przynajmniej facet ma poglądy. Swoje. Nie partyjne. I swoje myślenie. Często ani z jednym, a ni z drugim się nie zgadzam, ale wiem, że to nie jest partyjna małpa, powtarzająca przekaż dnia. I z takim facetem można rozmawiać.

 

Co by tu jeszcze można dopisać?

Chyba tylko tyle, że „zamach stanu” zainspirowany przez skrajną prawicę, (tę która za zbrukanie wszelkich świętości, ale także za wyłamywanie drzwi stojących jej na drodze do władzy, chce się dorwać do tejże, choć nie w Mielcu, tylko w Warszawie), do którego to zamachu nagle próbował dołączyć miejscowy PiS, wyszedł temuż naszemu PiS – owi bokiem.

 

Może więc znajdzie się ktoś rozsądny, kto powie: panowie, dość. Niech się Gacek trudzi z tym bajzlem, a my spokojnie poczekamy.

 

No a teraz, dla nauki i rozrywki, będzie o „mądrym” referendum.

 

Druga klasa szkoły podstawowej. Była sobie dobra uczennica. Wzorowa. Wzorowość jej polegała na tym, że dobrze się uczyła i była wyjątkowo uprzejma dla nauczycieli. Można by powiedzieć po dorosłemu, ze wchodziła im w cztery … Tacy ludzie robią potem kariery w polityce.

Jednocześnie ta wzorowa uczennica była ordynarna, chamska, nieuprzejma, nieżyczliwa (i co tam kto jeszcze chce) dla swoich koleżanek.

Ale pani o tym nie wiedziała, albo nie chciała widzieć.

 

I była inna uczennica, która – gdy jej koleżanka została niesłusznie przez panią posądzona o czyn, którego nie zrobiła, ale została „złapana” przez panią z narzędziem „przestępstwa” na miejscu „przestępstwa” - potrafiła pani powiedzieć, że nie ma ona dowodów, a to co ma, to tylko poszlaki. Za co wcale nie dostała pochwały.

 

I ta druga uczennica zorganizowała w klasie referendum, czy ta pierwsza uczennica powinna być wyróżniona świadectwem z paskiem. Przygotowała karteczki, przeprowadziła glosowanie i poszła (plus dwie dziewczynki) z wynikami do pani nauczycielki. Ta okropnie się zdziwiła i powiedziała, że o niczym nie wiedziała. Przeprowadziła rozmowy wyjaśniające, poinformowała rodziców.

 

Jaki był rezultat? Ano ta pierwsza uczennica dostała świadectwo z paskiem, a druga nie.

Ale czy było to „mądre” referendum? Moim zdaniem tak. Bo kształtowało i myślenie, i niezależność postaw, i zachowania prospołeczne.

 

Zapewne ta druga uczennica nie zostanie politykiem. Jest zbyt samodzielnie myśląca. Ale też jej tego nie życzę.

 

 

 

 

 

Głupie referendum i mądre referendum. Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

 

Głupie referendum i mądre referendum.

Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

 

11 czerwca o przyszłości naszego szpitala pisałem tak (fragment z felietonu „Przewiduję przyszłość szpitala w Mielcu”):

·       Nie dojdzie, po przedyskutowaniu wszystkich aspektów sprawy, do konsolidacji ze Szpitalem Klinicznym. Sądzę, że główną przeszkodą będzie żądanie przekazania majątku szpitala za darmo (darowizna). Zarządowi zadrży ręka pod takim dokumentem i nie podpisze go. (….)  

·       Nie dojdzie do konsolidacji wewnętrznej Szpitala w Mielcu ze względu na opór związków zawodowych i pracowników przeciwko bolesnym, a koniecznym dla ratowania Szpitala,  posunięciom Dyrekcji.

 

Dalej jeszcze pisałem, że:  może związki ogłoszą kolejny strajk, co tylko przyśpieszy kłopoty Szpitala, potem może będą kolejne programy naprawcze, kolejne pożyczki, kolejne przesunięcia terminów, kolejne apele, kolejne zapewnienia, czyli agonia administracyjna

A Szpital nadal będzie się zadłużał, aż upadnie. Wtedy wykupi go ktoś z pieniędzmi, jak szpital w Strzelinie. I niekoniecznie będzie to państwowy Szpital Kliniczny

 

Niby każdy myślący łatwo mógł przewidzieć taki scenariusz, ale nie komitet referendalny.  

Ten obiecał, że referendum będzie, jak Zarząd powiatu podpisze list intencyjny. I że publicznie zapewniał (komitet) o tym społeczeństwo trzykrotnie.

No i list nie został podpisany, czego (samozwańczy) szef komitetu referendalnego nie zauważył, albo nie zrozumiał, i dążenia do dowołania Zarządu Powiatu nie przerwano. Czyli nadal zbiera się podpisy?

 

Każdy myślący już wie, że komitet referendalny albo sam się wpuścił w maliny, albo ktoś bardziej przebiegły wsadził go na minę. By jego rękami przejąć władzę w powiecie.

Ale nie ma na tyle odwagi, albo mądrości, albo jednego i drugiego razem wziętego, by z pomysłu tego najgłupszego referendum się wycofać. Tym bardziej jeszcze, że w międzyczasie wybuchła afera ze Szpitalem południowym, tudzież z astronomicznymi zarobkami niektórych lekarzy w różnych miejscach Polski, że do sprawy włączył się premier Tusk, dla którego rozwiązanie spraw służby zdrowia jest być albo nie być.

 

Czyli dzieje się tyle innego, a komitet referendalny swoje: Zarząd podpisał list intencyjny, to go trzeba odwołać.

 

Boże, Ty patrzysz na to i nie grzmisz?

 

Wiem, że można nie lubić Starosty Gacka. Dla niektórych jest fatalnym starostą. Ale jak patrzę na ewentualnych następców, to wole Gacka. Naprawdę. Przynajmniej facet ma poglądy. Swoje. Nie partyjne. I swoje myślenie. Często ani z jednym, a ni z drugim się nie zgadzam, ale wiem, że to nie jest partyjna małpa, powtarzająca przekaż dnia. I z takim facetem można rozmawiać.

 

Co by tu jeszcze można dopisać?

Chyba tylko tyle, że „zamach stanu” zainspirowany przez skrajną prawicę, (tę która za zbrukanie wszelkich świętości, ale także za wyłamywanie drzwi stojących jej na drodze do władzy, chce się dorwać do tejże, choć nie w Mielcu, tylko w Warszawie), do którego to zamachu nagle próbował dołączyć miejscowy PiS, wyszedł temuż naszemu PiS – owi bokiem.

 

Może więc znajdzie się ktoś rozsądny, kto powie: panowie, dość. Niech się Gacek trudzi z tym bajzlem, a my spokojnie poczekamy.

 

No a teraz, dla nauki i rozrywki, będzie o „mądrym” referendum.

 

Druga klasa szkoły podstawowej. Była sobie dobra uczennica. Wzorowa. Wzorowość jej polegała na tym, że dobrze się uczyła i była wyjątkowo uprzejma dla nauczycieli. Można by powiedzieć po dorosłemu, ze wchodziła im w cztery … Tacy ludzie robią potem kariery w polityce.

Jednocześnie ta wzorowa uczennica była ordynarna, chamska, nieuprzejma, nieżyczliwa (i co tam kto jeszcze chce) dla swoich koleżanek.

Ale pani o tym nie wiedziała, albo nie chciała widzieć.

 

I była inna uczennica, która – gdy jej koleżanka została niesłusznie przez panią posądzona o czyn, którego nie zrobiła, ale została „złapana” przez panią z narzędziem „przestępstwa” na miejscu „przestępstwa” - potrafiła pani powiedzieć, że nie ma ona dowodów, a to co ma, to tylko poszlaki. Za co wcale nie dostała pochwały.

 

I ta druga uczennica zorganizowała w klasie referendum, czy ta pierwsza uczennica powinna być wyróżniona świadectwem z paskiem. Przygotowała karteczki, przeprowadziła glosowanie i poszła (plus dwie dziewczynki) z wynikami do pani nauczycielki. Ta okropnie się zdziwiła i powiedziała, że o niczym nie wiedziała. Przeprowadziła rozmowy wyjaśniające, poinformowała rodziców.

 

Jaki był rezultat? Ano ta pierwsza uczennica dostała świadectwo z paskiem, a druga nie.

Ale czy było to „mądre” referendum? Moim zdaniem tak. Bo kształtowało i myślenie, i niezależność postaw, i zachowania prospołeczne.

 

Zapewne ta druga uczennica nie zostanie politykiem. Jest zbyt samodzielnie myśląca. Ale też jej tego nie życzę.

 

 

 

 

 

wtorek, 23 czerwca 2026

Mielec – nie chcemy „czarnych”, obwodnicy, drogi przez naszą wieś, przemysłu, rady powiatu. Chcemy szpitala takim jaki był. Żadnych zmian.

 


Mielec – nie chcemy „czarnych”, obwodnicy, drogi przez naszą wieś, przemysłu, rady powiatu. Chcemy szpitala takim jaki był. Żadnych zmian.

 

Pisałem już, nie ja pierwszy, że czuję narastające w kraju napięcie, które za chwilę może eksplodować. Możecie się z tym zgadzać lub nie. Ja tak czuję.

To moje przeczucie jakby się potwierdza, i to tu i teraz. Obok nas. W Mielcu. W powiecie.

 

Obserwujemy od jakiegoś czasu narastające wzmożenie społeczne. I nie byłoby w tym nic złego. Czasami wręcz jest to dobre. Zależy jednak jakiemu celowi służy. Budowaniu czy destrukcji?

 

Niestety, tym razem służy destrukcji. Wydawać by się mogło, że pragnienie zachowania wszystkiego tak jak było, nie jest destrukcją. Wszak było tak dobrze, więc chcemy, by to trwało.

Chwilo szczęśliwa  trwaj! Czyż nie?

Tylko czy to szczęście nie jest wyobrażone ponad istniejącą rzeczywistość, którą jednak trzeba zmieniać, by zachować, to czego pragniemy, by trwało?

 

Zapominamy, ba, na siłę nie chcemy pamiętać, że nie ma nic gorszego w życiu społeczeństwa, państwa, niż stagnacja, zastój.

A jeszcze gorzej jest, gdy za tymi pragnieniami stoi nienawiść do drugiego, nie tylko do „czarnego”, ale i do swojego, który akurat myśli inaczej.

 

Wygląda na to, że w Mielcu właśnie to wszystko w jednym miejscu i czasie zlało się z sobą i zaczyna tworzyć istną mieszankę wybuchową. Czy eksploduje, zalezy od naszej mądrości lub jej braku.

 

Czy za sprawą zlania się naszych mieleckich spraw, ze sprawą nienawiści rasowej i nienawiści do „obcych”, „czarnych”, która to nienawiść w mieleckiej odsłonie eksplodowała na sławetnej już Tropicanie pobiciem pracujących w Mielcu imigrantów z  Ameryki Południowej, co już zaczyna być sprawą krajową, a za chwilę stanie się może międzynarodową, nasza ziemia mielecka nie stanie się iskrą tego pożaru, który niedługo ogarnie cały kraj?

 

Że przesadzam?

 

Żyjemy w okresie nienotowanego do tej pory w Polsce dobrego poziomu życia. To prawie każdy, myślący, przyzna, nawet jak dostrzega jeszcze wiele do zrobienia. I dzieje się tak mimo trwającej obok wojny, do której obecności przyczailiśmy się jako do czegoś całkiem niegroźnego. Ot, film.

Jednocześnie większość z nas czuje jednak niepokój, że to coś, co tak cenimy, nasz spokój i dobrobyt, może zniknąć, pęknąć jak bańka mydlana.

 

I boimy się tego. I chcemy żeby wszystko było po staremu. Jak do tej pory. Bo nowe będzie gorsze. Bo nowa droga może tak, ale nie koło mnie. Bo praca może tak, ale nie obok mojego domu. Bo emerytura fajna tak, ale nie mogą na nie pracować „czarni”, przed którymi straszą nas ekstremiści, tylko nasi, kochani, biali Polacy, których nie chcemy jednak „produkować” w wystarczającej ilości. Bo chcemy mieć szpital, najlepszy z możliwych, ale nawet jak działa jak cała służba zdrowia, na której wieszamy psy, to i tak niczego zmienić nie pozwolimy. Bo zmiana to niepewność, to strach, że będzie gorzej.

 

Nie ma większego błędu, jak myślenie, że aby wszystko było po staremu, niczego nie trzeba zmieniać.

Jest dokładnie przeciwnie. Żeby nam nadal było dobrze, zmiany, mądre, muszą trwać ciągle. I czasem trzeba coś zabrać, by albo dać więcej, albo, co bardziej dzisiaj prawdopodobne, by zachować to co mamy.

 

Uderzyła mnie w twarz ta napaść na pracujących na nasz dobrobyt emigrantów z Ameryki. Uderza manie w twarz nienawiść, którą znaczące siły polityczne rozpalają w stosunku do pracujących na nas, na nasz dobrobyt, nasze emerytury, Ukraińców (że nie będę tu pisał o tych walczących, bo można mówić, ze walczą o swoją wolność). Uderza mnie ten lokalny sojusz – wydawało się, rozsądnej mimo wszystko – partii opozycyjnej ze skrajną prawicą i rozpalanie emocji dla osiągnięcia gównianych lokalnych celów.

 

Dodatkowo uderza mnie oświadczenie prezydenta Nawrockiego, że on sobie nie życzy, by na naszą przyszłość pracowali emigranci. On chce, żeby to robili Polacy. Nasi rdzenni Polacy, których urodzimy. W dużych ilościach urodzimy.

Ja już nie zapłodnię mojej żony. Mam 75 lat. Ale czterdziestolatki mogą. To do dzieła, Panie Prezydencie. Jeszcze Pan pewnie może, to proszę dorobić swojej małżonce dla przykładu jedno lub dwójkę dzieci. Nich Pan pokaże, że Polacy się rozmnażają.  Bo inaczej kolejni bandyci na jakiejś mieleckiej lub innej Tropicanie będą katować tych, którzy rzeczywiście na nas chcą pracować. Kierując się Pańskimi słowami.

 

To wszystko źle rokuje i dla Mielca i dla Polski.

 

Okopaliśmy się mentalnie w naszych domach i wydaje nam się, że jak nie pozwolimy na zmiany, to wszystko zostanie po staremu, takiemu fajnemu, swojskiemu, staropolskiemu.

 

Nie zostanie.

 

 

 

 

 

poniedziałek, 22 czerwca 2026

Jak kozacy z Zaporoża pisali list do prezydenta Nawrockiego, czyli moralne zwycięstwo Polski

 

Ilja Riepin - Kozacy piszą list do sułtana tureckiego


 Odnieśliśmy kolejne w naszej historii, moralne zwycięstwo. Tym razem nad wrażą, niewdzięczną Ukrainą.

Odnieśliśmy go pod wielkim przywództwem naszego prezydenta, którego imię prof. Nowak umieści zapewne w panteonie Wielkich Polaków Zwycięzców.

Pewnie inni profesorowie będą innego zdania, ale , póki co, nie mają takiej siły przebicia.

 

Może nie jest to zwycięstwo na miarę zwycięstwa Powstania Warszawskiego, w którym zginęło niepotrzebnie 180 tys. ludzi, a nawet na miarę zwycięstwa Żołnierzy Wyklętych, których zginęło chyba kilkanaście tysięcy walczących, ale jednak jest moralnym zwycięstwem.

 

Daj Boże, by było to moralne zwycięstwo nowego typu, w którym nikt nie zginie.

Istnieje jednak obawa, granicząca z pewnością, że takie zwycięstwo nie będzie się cieszyło należytym szacunkiem, no, może nie pośród matek i ojców, ale wśród ludzi takich jak pan profesor Nowak, który uważa, ze danina krwi jest fundamentem nowej Polski.

Tak że mam wątpliwości, jaki mieć do niego stosunek.

 

Pan Poseł Kapinos zapewnia nas, czyli i mnie, że to moralne zwycięstwo nad Ukraińcami spowoduje, że gazety na całym świecie będą pisać o zbrodni wołyńskiej i cały świat pozna, z kim mamy do czynienia i dlaczego walczymy tak, a nie inaczej.

Powiem, Panie Pośle, że mam co do tego zasadnicze wątpliwości. Nie podał Pan żadnych znaczących gazet czy portali, mających dużo odbiorców, które pisałyby o zbrodni wołyńskiej.

 

Przyznam, że mam zasadnicze wątpliwości, że tak się stanie. Że społeczeństwo sytej Europy czy Ameryki przejmie się zbrodnią sprzed ponad 80 lat. Czy my, tu w Polsce, przejmujemy się bardzo mordowaniem dzieci w Gazie czy Libanie? Jakoś nie zauważyłem protestów, tak z lewej jak i prawej strony politycznej. A niby dlaczego inaczej miałoby być z taką starą zbrodnią w tak odległym rejonie, którego nikt nie umie wskazać na mapie?

 

Raczej będzie tak, że napiszą o o dziwnej wojnie polsko ukraińskiej o odznaczenia państwowe. Wojnie, której nikt nie zrozumie. Niektórzy przypomną sobie przy tej okazji Johna Lennona, który oddał jakieś wysokie odznaczenie królowej Elżbiecie,  i to będzie dopiero news.

A wielu się ucieszy, że Polska przestała się właśni liczyć jako ważny głos w sprawie Ukrainy.

O to nam chodziło?

O to, by Ukrainę odbudowywały firmy niemieckie?

A może o to, by Associated Press pisała o „sporze o historię” i nazwała Nawrockiego „nacjonalistycznym politykiem”, a The Guardian ujął to jeszcze mocniej pisząc: ten spór „grozi podziałem Polski i Ukrainy”. I kto tu wspomina o zbrodni wołyńskiej?

 

Możemy się oburzać na Zełenskiego, który tak naprawdę okazał się ruskim draniem (ruskim w sensie wychowania, wszak do 36 roku życia żył w kulturze ruskiej, słynny jest skeczowy numer z graniem (niby) członkiem na pianinie), ale powinniśmy oburzać się na swoją naiwność. Nie ma wdzięczności w polityce. Teraz przekonaliśmy się o tym na przykładzie niewdzięcznych Ukraińców, za chwilę, obawiam się, możemy przekonać się o tym, gdy pęknie fundament naszej wiary w sprawiedliwość dziejową, pomoc Ameryki.

 

Przykładem tak durnego podejścia do polityki, że można tylko współczuć umysłowi jej właściciela, jest szef kancelarii prezydenta Nawrockiego. Biadoląc nad niewdzięcznymi Ukraińcami, którzy wzięli wszystko, co im dawaliśmy hojną dłonią i otwartym sercem, a teraz okazują się tacy niewdzięczni (jak chłop pańszczyźniany, ucinający rękę swojego pana), przytacza na tę okoliczność taki wierszyk generała Ludwika Kropińskiego, zatytułowanyo "O niewdzięczności".

"Stąd się to utworzyła niewdzięczność przeklęta,

Że ten, co wziął — zapomniał, ten, co dał — pamięta.

Oba wielkie przed Bogiem mieliby zasługi,

Gdyby pierwszy pamiętał, a zapomniał drugi".

 

Panie ministrze: wierszyki to mogę sobie przytaczać ja, albo ksiądz na kazaniu. Nie minister poważnej kancelarii. Bo czyni ją niepoważną.

 

Jakby ktoś nie wiedział o moim stosunku do całej sprawy, a wyłożyłem go w jednym z poprzednich felietonów, to przypominam, że proponowałem, w odpowiedzi na nazwanie jednostki wojskowej imieniem UPA, by lotnisko w Jasionce przemianować na Lotnisko im. Akcji Wisła 1947.
Taka, lub podobna, reakcja,  byłaby adekwatna do tego, co zrobili Ukraińcy.

 

Tyle tylko, że nie zostalibyśmy kolejny raz moralnymi zwycięzcami.

Ale za to moglibyśmy w realu wygrać partię znacznie mniej istotną, ale jak widać z perspektywy czasu, ważną.

 

 

Ps. Przypomniał mi się obraz Riepina – Kozacy piszą list do sułtana tureckiego. Jakoś te zdarzenia , które dzieli różnica kilkuset lat, zdają się być podobne.

 

Jakby ktoś nie znał, treść listu do Sułtana, równie obraźliwa, jak działania Zełenskiego

 

Zaporoscy Kozacy do sułtana tureckiego!

Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz ty, suki ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, kurwa twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego, co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju złamany. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, kurwa twoja mać.

O tak ci Kozacy zaporoscy odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie, a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki jak i u was, za co możecie nas w dupę pocałować!

 

 

Kolejne moralne zwycięstwo Polski, czyli jak kozacy napisali list do Prezydenta Polski

 

Ilja Repin - Kozacy piszą list do sułtana


 

Odnieśliśmy kolejne w naszej historii, moralne zwycięstwo. Tym razem nad wrażą, niewdzięczną Ukrainą.

Odnieśliśmy go pod wielkim przywództwem naszego prezydenta, którego imię prof. Nowak umieści zapewne w panteonie Wielkich Polaków Zwycięzców.

Pewnie inni profesorowie będą innego zdania, ale , póki co, nie mają takiej siły przebicia.

 

Może nie jest to zwycięstwo na miarę zwycięstwa Powstania Warszawskiego, w którym zginęło niepotrzebnie 180 tys. ludzi, a nawet na miarę zwycięstwa Żołnierzy Wyklętych, których zginęło chyba kilkanaście tysięcy walczących, ale jednak jest moralnym zwycięstwem.

 

Daj Boże, by było to moralne zwycięstwo nowego typu, w którym nikt nie zginie.

Istnieje jednak obawa, granicząca z pewnością, że takie zwycięstwo nie będzie się cieszyło należytym szacunkiem, no, może nie pośród matek i ojców, ale wśród ludzi takich jak pan profesor Nowak, który uważa, ze danina krwi jest fundamentem nowej Polski.

Tak że mam wątpliwości, jaki mieć do niego stosunek.

 

Nasz Pan Poseł zapewnia nas, czyli i mnie, że to moralne zwycięstwo nad Ukraińcami spowoduje, że gazety na całym świecie będą pisać o zbrodni wołyńskiej i cały świat pozna, z kim mamy do czynienia i dlaczego walczymy tak, a nie inaczej.

Powiem, Panie Pośle, że mam co do tego zasadnicze wątpliwości. Nie podał Pan żadnych znaczących gazet czy portali, mających dużo odbiorców, które pisałyby o zbrodni wołyńskiej.

 

Przyznam, że mam zasadnicze wątpliwości, że tak się stanie. Że społeczeństwo sytej Europy czy Ameryki przejmie się zbrodnią sprzed ponad 80 lat. Czy my, tu w Polsce, przejmujemy się bardzo mordowaniem dzieci w Gazie czy Libanie? Jakoś nie zauważyłem protestów, tak z lewej jak i prawej strony politycznej. A niby dlaczego inaczej miałoby być z taką starą zbrodnią w tak odległym rejonie, którego nikt nie umie wskazać na mapie?

 

Raczej będzie tak, że napiszą o o dziwnej wojnie polsko ukraińskiej o odznaczenia państwowe. Wojnie, której nikt nie zrozumie. Niektórzy przypomną sobie przy tej okazji Johna Lennona, który oddał jakieś wysokie odznaczenie królowej Elżbiecie,  i to będzie dopiero news.

A wielu się ucieszy, że Polska przestała się właśni liczyć jako ważny głos w sprawie Ukrainy.

O to nam chodziło?

O to, by Ukrainę odbudowywały firmy niemieckie?

 

Możemy się oburzać na Zełenskiego, który tak naprawdę okazał się ruskim draniem (ruskim w sensie wychowania, wszak do 36 roku życia żył w kulturze ruskiej, słynny jest skeczowy numer z graniem członkiem na pianinie), ale powinniśmy oburzać się na swoją naiwność. Nie ma wdzięczności w polityce. Teraz przekonaliśmy się o tym na przykładzie niewdzięcznych Ukraińców, za chwilę, obawiam się, możemy przekonać się o tym, gdy pęknie fundament naszej wiary w sprawiedliwość dziejową, pomoc Ameryki.

 

Przykładem tak durnego podejścia do polityki, że można tylko współczuć umysłowi jej właściciela, jest szef kancelarii prezydenta Nawrockiego. Biadoląc nad niewdzięcznymi Ukraińcami, którzy wzięli wszystko, co im dawaliśmy hojną dłonią i otwartym sercem, a teraz okazują się tacy niewdzięczni (jak chłop pańszczyźniany, ucinający rękę swojego pana), przytacza na tę okoliczność taki wierszyk generała Ludwika Kropińskiego, zatytułowanyo "O niewdzięczności".

"Stąd się to utworzyła niewdzięczność przeklęta,

Że ten, co wziął — zapomniał, ten, co dał — pamięta.

Oba wielkie przed Bogiem mieliby zasługi,

Gdyby pierwszy pamiętał, a zapomniał drugi".

 

Panie ministrze: wierszyki to mogę sobie przytaczać ja, albo ksiądz na kazaniu. Nie minister poważnej kancelarii. Bo czyni ją niepoważną.

 

Jakby ktoś nie wiedział o moim stosunku do całej sprawy, a wyłożyłem go w jednym z poprzednich felietonów, to przypominam, że proponowałem, w odpowiedzi na nazwanie jednostki wojskowej imieniem UPA, by lotnisko w Jasionce przemianować na Lotnisko im. Akcji Wisła 1947.
Taka, lub podobna, reakcja,  byłaby adekwatna do tego, co zrobili Ukraińcy.

 

Tyle tylko, że nie zostalibyśmy kolejny raz moralnymi zwycięzcami.

Ale za to moglibyśmy w realu wygrać partię znacznie mniej istotną, ale jak widać z perspektywy czasu, ważną.

 

ps.  tak mi si przypomniał, przy okazji tego sporu polsko ukraińskiego i prowokacji Zełeńskiego wobec Polski,  słynny list kozaków zaporoskich do Sułtana Tureckiego. Jakby ktoś nie znał, to przytaczam za Wikipedią.

 

 

Zaporoscy Kozacy do sułtana tureckiego!

Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz ty, suki ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, kurwa twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego, co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju złamany. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, kurwa twoja mać.

O tak ci Kozacy zaporoscy odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie, a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki jak i u was, za co możecie nas w dupę pocałować!

 

Głupie referendum i mądre referendum. Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

  Zdjęcie za Radio Rzeszów  Głupie referendum i mądre referendum. Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej? ...