poniedziałek, 1 czerwca 2026

Zmieńmy nazwę Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy im. Akcji Wisła 1947. Apel do Pana Marszałka Ortyla

 


Nasi politycy debatują nad przykrym, ba, tragicznym faktem gloryfikacji przez prezydenta Ukrainy morderców 80 tysięcy Polaków zamieszkujących Wołyń.

Morderców, realizujący swój ludobójczy plan w sposób najbardziej okrutny z możliwych.

 

Padają różne pomysły reakcji

·       Premier Donald Tusk ocenił decyzję jako niepokojącą i stwierdził, że narusza ona polską wrażliwość historyczną.

·       Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło oficjalny protest. Rzecznik MSZ wskazał, że decyzja ta uderza w dialog między narodami. Do resortu wezwano również ambasadora Ukrainy

·       Ministerstwo Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił decyzję o nadaniu nazwy jako nie do przyjęcia.

·       Instytut Pamięci Narodowej oświadczył, że budowanie kultu UPA musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają

·       Prezydent RP Karol Nawrocki: Skrytykował ruch Zełenskiego jako szkodliwy dla relacji i dostarczający argumentów rosyjskiej dezinformacji. Zapowiedział wniosek do Kapituły Orderu Orła Białego o rozważenie odebrania tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy.

 

Tak tylko zapytam – kto fakt odebrania Orderu Orła Białego zauważy na Ukrainie? Prawie nikt.

 

Przypominam też, że Order Orła Białego rozdawano hojnie także w przeszłości i było, że raz udekorowano nim kochanka carycy Katarzyny, chyba tylko za to, że był kochaniem.

 

Wszystkie te działania pokazują jedynie wielką bezradność polskich władz na w sumie agresywne działania strony ukraińskiej na niwie tzw polityki historycznej. Tak z prawej, jak i z lewej strony sceny politycznej.

 

Nic z tych protestów nie wyniknie, a kult UPA i niezrozumienie słusznych protestów strony Polskiej będą tylko rosły.

 

Dlatego proponuję radykalne działania, chociaż trudne w podwójny sposób.

 

Proponuję zmienić nazwę  (i patrona) Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy Rzeszów - Jasionka im. Akcji Wisła 1947

 

Ja wiem, że Pan Marszałek wspólnie z prezydentem Dudą, tym od orderu Orła Białego, rok temu nadali Portowi Lotniczemu imię Rodziny Ulmów. Nadali w dzień pamięci Polaków ratujących Żydów. Zrobili to w wielkiej glorii, z udziałem jakiegoś kardynała z Watykanu.

Ja wiem, że Ulmom się to należało.

 

Ale może imię Ulmów nadamy nowobudowanej klinice dziecięcej w Rzeszowie?

 

Bo fakt nadania Portowi Lotniczemu w Jasionce, (z którego szło i idzie gros pomocy wojskowej dla Ukrainy, czym, tak Polska, jak i szczególnie Rzeszów, ryzykują narażeniem się na akcje odwetowe Rosji) imienia Akcji Wisła 1947 byłby głosem wściekłości Polaków i znakiem tego, że umiemy właściwie zareagować na olewanie pamięci naszych pomordowanych, leżących w bezimiennych grobach Wołynia. Że nie poprzestaniemy tylko na bezpłciowych protestach, bezpłciowych polityków.

 

Potrafimy się ciągle  bić w piersi i przepraszać za Akcję Wisła, która zakończyła mordy na Polakach na południowym wschodzie Polski, która była w tym czasie jedynym rozwiązaniem tej kwestii, która w końcu dała wysiedlanym mieszkańcom najczęściej lepsze warunki egzystencji, niż j mieli na biednych kresach Polski.

 

Zróbmy raz coś jak mężczyźni. Pokażmy Ukrainie, że też nie wstydzimy się tych trudnych momentów naszej historii, trudnych, ale mających się nijak do morderstw UPA.

 

 

 

 

 

Zmieńmy nazwę Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy im. Akcji Wisła 1947. Apel do Pana Marszałka Ortyla

 

 

Nasi politycy debatują nad przykrym, ba, tragicznym faktem gloryfikacji przez prezydenta Ukrainy morderców 80 tysięcy Polaków zamieszkujących Wołyń.

Morderców, realizujący swój ludobójczy plan w sposób najbardziej okrutny z możliwych.

 

Padają różne pomysły reakcji

·       Premier Donald Tusk ocenił decyzję jako niepokojącą i stwierdził, że narusza ona polską wrażliwość historyczną.

·       Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło oficjalny protest. Rzecznik MSZ wskazał, że decyzja ta uderza w dialog między narodami. Do resortu wezwano również ambasadora Ukrainy

·       Ministerstwo Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił decyzję o nadaniu nazwy jako nie do przyjęcia.

·       Instytut Pamięci Narodowej oświadczył, że budowanie kultu UPA musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają

·       Prezydent RP Karol Nawrocki: Skrytykował ruch Zełenskiego jako szkodliwy dla relacji i dostarczający argumentów rosyjskiej dezinformacji. Zapowiedział wniosek do Kapituły Orderu Orła Białego o rozważenie odebrania tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy.

 

Tak tylko zapytam – kto fakt odebrania Orderu Orła Białego zauważy na Ukrainie? Prawie nikt.

 

Przypominam też, że Order Orła Białego rozdawano hojnie także w przeszłości i było, że raz udekorowano nim kochanka carycy Katarzyny, chyba tylko za to, że był kochaniem.

 

Wszystkie te działania pokazują jedynie wielką bezradność polskich władz na w sumie agresywne działania strony ukraińskiej na niwie tzw polityki historycznej. Tak z prawej, jak i z lewej strony sceny politycznej.

 

Nic z tych protestów nie wyniknie, a kult UPA i niezrozumienie słusznych protestów strony Polskiej będą tylko rosły.

 

Dlatego proponuję radykalne działania, chociaż trudne w podwójny sposób.

 

Proponuję zmienić nazwę  (i patrona) Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy Rzeszów - Jasionka im. Akcji Wisła 1947

 

Ja wiem, że Pan Marszałek wspólnie z prezydentem Dudą, tym od orderu Orła Białego, rok temu nadali Portowi Lotniczemu imię Rodziny Ulmów. Nadali w dzień pamięci Polaków ratujących Żydów. Zrobili to w wielkiej glorii, z udziałem jakiegoś kardynała z Watykanu.

Ja wiem, że Ulmom się to należało.

 

Ale może imię Ulmów nadamy nowobudowanej klinice dziecięcej w Rzeszowie?

 

Bo fakt nadania Portowi Lotniczemu w Jasionce, (z którego szło i idzie gros pomocy wojskowej dla Ukrainy, czym, tak Polska, jak i szczególnie Rzeszów, ryzykują narażeniem się na akcje odwetowe Rosji) imienia Akcji Wisła 1947 byłby głosem wściekłości Polaków i znakiem tego, że umiemy właściwie zareagować na olewanie pamięci naszych pomordowanych, leżących w bezimiennych grobach Wołynia. Że nie poprzestaniemy tylko na bezpłciowych protestach, bezpłciowych polityków.

 

Potrafimy się ciągle  bić w piersi i przepraszać za Akcję Wisła, która zakończyła mordy na Polakach na południowym wschodzie Polski, która była w tym czasie jedynym rozwiązaniem tej kwestii, która w końcu dała wysiedlanym mieszkańcom najczęściej lepsze warunki egzystencji, niż j mieli na biednych kresach Polski.

 

Zróbmy raz coś jak mężczyźni. Pokażmy Ukrainie, że też nie wstydzimy się tych trudnych momentów naszej historii, trudnych, ale mających się nijak do morderstw UPA.

 

 

 

 

 

czwartek, 21 maja 2026

Jak się po…ło w głowach mieszkańcom podmieleckich wsi. Czy z dobrobytu?

  


Słysząc o propozycjach budowy nowej drogi wojewódzkiej nr 985 pomiędzy Mielcem i Rzeszowem, od razu wiedziałem, że jedyna akceptowalna przez mieszkańców trasa może wieść tunelem. No, ewentualnie środkiem lasu, ale tu już byłby problem, bo czasami ta droga musiałaby jednak przeciąć tereny zabudowane i też nie byłby zgody.

Zresztą w Rzochowie nawet na drogę przez las się nie zgadzają, więc odpuszczam kolejne propozycje.

 

Ale dzisiaj o czymś innym chciałem.

O przemyśle.

Pan Marszalek Ortyl (podziwiam stoicki spokój) w czasie spotkania z mieszkańcami gminy Przecław miał powiedzieć (nie byłem, powtarzam), że nowa droga otworzy możliwość inwestowania przy niej, powstaną nowe zakłady, miejsca pracy. Pewnie niee dodał, więc ja to czynię, ze wzrośnie też cena gruntów i jego właściciele działek dużo przy okazji nowych inwestycji, czy nowych domów, zarobią.

 

No i co się okazuje?

Czytam pod wypowiedzią Marszałka głos pani Moniki Magdaleny Moździoch która mówi tak: Pan Marszałek kilkakrotnie wspomniał że ,,nowa droga sprawi, że tereny staną się bardziej wartościowe i przyciągana firmy do wszystkich miejscowości na jej przebiegu.

Pani Marszałku jak Pan widział i słyszał wczoraj my mieszkańcy nie chcemy inwestycji, nie chcemy fabryk i nie chcemy tej, jak to zamiennie nazywacie, ,,obwodnica, droga alternatywna,, Chcemy spokoju jaki daje wieś w bliska odległość miasta Mielca i jego strefy przemysłowej w zupełności nam wystarczy.

 

No to odpowiedziałem tej pani, pewnie mniej spokojnie nić to czyni Marszałek: właśnie, wsi spokojna, cały syf do Mielca, a wieś będzie się delektować spokojem i narzekać na niskie zarobki w Mielcu, za mało miejsc pracy i zły dojazd. Niech pani oprzytomnieje.

 

Ale to nie koniec.

Inna pani Jaqoda Konev pisze: Panie Marszałku proszę zobaczyć ile firm upada na strefie w Mielcu, ile jest na sprzedaż budynków i hal produkcyjnych, a Pan mówi o nowych terenach pid inwestycje?

Ludzie pracują po 12h zeby wiązać koniec z końcem, budują domy przez kilka lat, a jednak kreska na mapie zabiera im dorobek całego życia, i niszczyć będzie zdrowie mieszkańców którym pozostanie mieszkać w bliskiej odległości od drogi !!!

To nie są inwestycje dla ludzi

To jest inwestycja w firmy budujące drogi i mosty

My nie chcemy tej drogi !!!!!!

 

Do tego trzeba dołożyć opór mieszkańców Rzochowa przez poprowadzeniem drogi przez teren nieleśny, ale porośnięty drzewami, bo to umożliwi na tym terenie inwestycje przemysłowe. Są to ostatnie działki, którymi dysponuje Urząd Miasta w Mielcu, a na które może wprowadzić inwestorów, jak teren będzie uzbrojony.

Wprowadzić inwestorów po to, by pani Monika Magdaleny Moździoch i podobnie jak ona myślący, mogli delektować się spokojem i zapachami wsi i dojeżdża do Mielca do pracy, a pani Jaqoda Konev nie pracowała może 12 godzin, ale tylko osiem.

 

Czy wam się ludzie coś w głowach poprzestawiało? Myślicie, że rząd wszystkich utrzyma na wcześniejszych emeryturach? Gdy Amerykanie wychodzą z Polski i może za dwa trzy lata będzie wojna?

 

A jak do tego dodać, że trzeba robić specjalną ustawę, by rolnik chcący produkować na wsi, wydzielając nielubiane przez niektóre panie zapachy z hodowli lub hałasując w czasie żniw, mógł to robić nie narażając się na ostracyzm i procesy sądowe, to widać, że część  mieszkańców wsi nie wie, w jakim świecie żyje.

 

I na konie moja uwaga do człowieka, którego bardzo szanuję za jego działalność i ufam, że może ma podobne uczucia do mnie. Pan Radny Mikołaj Skrzypiec dzielnie staje w obronie rozsądku, gdy chodzi o sprawy szpitala. Zawsze bronił przyrody, to jego znak szczególny.

Ale ja uważam, inaczej niż Pan Radny, że tereny pod rozwój Mielca są ważniejsze, niż utrzymanie drzew na działkach miejskich w Rzochowie.

 

Często krytykowałem Wójta Głaza za różne rzeczy, ale teraz z zazdrością patrzę na nowe hale, wyrastające przy obwodnicy Rzochowa. Szacun, Panie Wójcie. Czy ma Pan mądrzejszych obywateli?

 

 

 

 

 

poniedziałek, 18 maja 2026

Robi się coraz ciekawiej. Z drogą 985 i ze szpitalem.

 


Zdjęcie Nowiny24 z protestu pracowników szpitala w 2014 roku przeciwko niskim płacom. Teraz płace są drastycznie wyższe, ale protesty są i będą.

 

Właściwie ważniejszy jest Szpital niż Droga, więc pokrótce o nim, bo awantura rozkręca się na całego. Pan Starosta Gacek popełnił – moim zdaniem - błąd, zaczynając załatwianie wielkich i wciąż rosnących problemów finansowych szpitala od ogłoszenia  planów ewentualnej konsolidacji ze szpitalem klinicznym.

 

A powinien – też moim zdaniem – ogłosić wszem i wobec, że gdy i tak wysokie zarobki personelu Szpitala zostaną (zgodnie z ustawą ) kolejny raz podniesione w lipcu, to będzie to kosztowało Szpital 30 mln złotych, a to już będzie „gwóźdź do trumny” i kfa.

 

Ja wiem, że i tak nikt z pracowników Szpitala by się tą goźbą nie przejął i nadal wszyscy żądaliby podwyżek płac, które „im się słusznie należą”, ale wypadłby z rąk oręż demagogiczny, który teraz na rózne sposoby używa się przy zbieraniu podpisów od okłamywanego społeczeństwa.

 

A gdyby jeszcze pan Starosta upublicznił (nie imiennie, ale statystycznie) jakie są płace w Szpitalu, inna byłaby rozmowa z mielczanami.

Wtedy można by wyciągać argumenty o tym, że niewiele się dla mielczan zmieni, a może nawet polepszy, a tak mleko się rozlało.

I nawet jak opozycji uda się doprowadzić do zmiany Starosty, czego mu bardzo nie życzę, i zostanie nim np pan Tymuła, mający receptę na obecny stan,  to będzie jeszcze gorzej., bo pieniędzy będzie jeszcze mniej, tak jak i przychylności władzy.

 

Tyle o Szpitalu, teraz o sprawie dla mnie znacznie ciekawszej, bo o nowej drodze wojewódzkiej 985.

 

Napisałem w ostatnim felietonie, że władze miejskie kupiły władzom powiatowym i gminnym prosiaka kłopotów, a same siedzą cicho i tylko liczą na propagandowe zyski z całej sprawy.

 

Otóż dowiaduję się, że wcale tak być nie musi. Że oprócz sprawy dogodzenia mieszkańcom Mielca szybszym i wygodniejszym dostępem do autostrady A4 liczą jeszcze na coś innego. Chcą, jak to się mówi, upiec dwie pieczenie na jednym ognisku.

 

Właściwie cała ta sprawa by mnie nie obeszła, bo ani drogą, ani jej przebiegiem nie jestem prawie wcale zainteresowany, tak jak nie ulegam namowom różnych zainteresowanych osób, oprotestowujących tę czy inną trasę alternatywną, gdyby nie absolutnie śmieszny fakt sprzed dwu lat.

Fakt, po którym mógłbym się ogłosić lokalnym prorokiem.

 

Otóż dnia 1 kwietnia 2024 roku opublikowałem felieton o takim tytule: „Zlikwidujemy Bazę MKS w Mielcu. Zrobimy tam tereny zielone”.

 

Przewidywałem w tym felietonie, pisząc oczywiście w tonacji żartu primaaprilisowego, że idąc na rękę mieszkańcom apartamentowców osiedla Stara Cegielnia, którzy prócz zieleni w doniczkach nie mają nic zielonego wokół, przyszły prezydent (miały być wybory) zrobi wielki gest:

 

Serce każdego przyszłego prezydenta, kto by nim nie był, zadrży na myśl, że ci biedacy nie będą mieli skrawka zieleni i na pewno zacznie on myśleć intensywnie, ba, nawet kombinować, jakby tu im ulżyć, poprawić ich los.

No i co wymyśli? To oczywiste. Postanowi zlikwidować emitującą duże ilości szkodliwych substancji bazę Miejskiej Komunikacji Samochodowej i na jej terenie wybudować mielczanom, wszystkim oczywiście, skwer zieleni połączony z placem zabaw dla dzieci i dorosłych.

I to jest wspaniała propozycja.”

 

Cały felieton na końcu w ps.

 

No i czego się dzisiaj dowiaduję? I nawet jeśli to nie są potwierdzone informacje, choć moi informatorzy biją się w pierś, że to prawda, to nie mogę tych informacji nie pokazać publicznie.

Bo moi informatorzy twierdzą, że baza MKS ma być przeniesiona na tereny przemysłowe przy obwodnicy Mielca i zlokalizowana na działkach o numerach 105/1 i 121/5.

I tak się jakoś przypadkowo składa, że przez te tereny zaproponowano poprowadzenie nowej drogi 985. To oczywiście jedna z trzech propozycji, ale ona chyba wywołała najwięcej protestów.

 

Powiem tak: jestem za tym, by Mielec miał jak najwięcej dobrze uzbrojonych terenów przemysłowych, na których można by budować nowe firmy dające ludziom pracę.

I tu się zasadniczo różnimy z moimi informatorami, którzy w tamtym rejonie mają swoje prywatne interesy i bardzo nie chcą ani drogi, ani przemysłu.

 

A jednak, prócz sprawy ewentualnego przeniesienia bazy MKS na te tereny i sprawy późniejszych losów terenów po bazie, jest jeszcze coś innego, niepokojącego. Przynajmniej mnie.

Ponoć te tereny przemysłowe zaoferowano Agencji Rozwoju Przemysłu, a ona propozycję zakupu odrzuciła. Dlaczego?  Przcież tuż obok jest duża strefa – park przemysłowy przy ulicy Inwestorów. Czy ARP nie widzi perspektyw rozwoju dla tego terenu?

Chyba że fakt, iż strefy kończą swoją działalność 1 stycznia 2027, jest tym czynnikiem, który zniechęca, albo wręcz uniemożliwia ARP dalsze inwestowanie?

 

Jeśli tak, to należy cała sprawę głęboko przemyśleć.

Ale jak patrzę na Tuszów Narodowy i inwestycje przemysłowe  przy obwodnicy, to świta mi iskierka nadziei, ze może nieme będzie tak źle. A na wszelki wypadek trzeba iść do wójta Głaza i popytać.

 

I to by było na tyle.

Jakby się stało tak, że sprawdzi się moja primaaprilisowa przepowiednia, to polecam się panom politykom  na przyszłość. Stawki mam niewysokie

 

 

 

 

 

 

 

 

Ps. Poniżej ten felieton sprzed dwóch lat

 

„Zlikwidujemy Bazę MKS w Mielcu. Zrobimy tam tereny zielone”

 

Jak donoszą źródła bliskie Urzędowi Miasta, w najbliższych kilku latach czeka Mielec rewolucja w transporcie miejskim. Pisało o tym Korso w dniu 29 marca, podając jednak niepełne dane dotyczące sprawy, informując jedynie o uzyskanej przez miasto dotacji na rozwój transportu publicznego w wysokości 69 mln złotych.

 

A to tylko wierzchołek góry lodowej, która zmierza w kierunku naszego miasta.

Ta dotacja i wynikające z niej konsekwencje to oczywiście ważna sprawa. Ważniejsze jest jednak ukryte. To znaczy było ukryte. Do dzisiaj.

 

Jak Państwo wiecie, w pobliżu bazy Miejskiej Komunikacji Samochodowej powstaje piękne osiedle domów bardzo dużych, w których niedługo zamieszkają mielczanie. Jakże się zdziwiłem, kiedy na mapie Googla odczytałem, że są to Apartamenty im. Jacka Klimka. Nie wiem, o jakim Jacku Klimku mowa, ale pewnie o jakimś naszym. Mieleckim.

 

Mieszkań dla mielczan nigdy za dużo, więc buduje się je w coraz innych miejscach. Akurat te budowane są w środku terenów przemysłowych. Dookoła najróżniejsze zakłady, z których część zapewne emituje w powietrze duże ilości pyłów czy szkodliwych gazów, jak zakłady produkcji betonu pana Pietrasa czy autobusy miejskiej komunikacji, mające tuż obok swoją bazę, nie wspominając już o dużym ruchu ulicznym tuż obok.

 

Na dodatek wokół budowanych apartamentowców beton jedynie. A jak będzie jakaś zieleń, to pewnie głównie w doniczkach i donicach. Możemy sobie wyobrazić, czym to grozi w lecie.

 

Serce każdego przyszłego prezydenta, kto by nim nie był, zadrży na myśl, że ci biedacy nie będą mieli skrawka zieleni i na pewno zacznie on myśleć intensywnie, ba, nawet kombinować, jakby tu im ulżyć, poprawić ich los.

No i co wymyśli? To oczywiste. Postanowi zlikwidować emitującą duże ilości szkodliwych substancji bazę Miejskiej Komunikacji Samochodowej i na jej terenie wybudować mielczanom, wszystkim oczywiście, skwer zieleni połączony z placem zabaw dla dzieci i dorosłych.

I to jest wspaniała propozycja

 

A co będzie z naszą komunikacją miejską, o którą tak wszyscy się troszczymy, dbając by była, jakakolwiek, a mimo to, a może dlatego, dodajemy jej co roku kilkanaście milionów złotych. Po to żeby była?

 

Jak Miasto dostanie dofinansowanie 69 mln złotych, o którym było na początku,  to sobie wybuduje nową bazę w takim miejscu, gdzie nie będzie nikomu przeszkadzała, np. przy ulicy Targowej, gdzie Miasto ma także swoje działki, aktualnie zarządzane przez MZBM. A gdyby i tam chciano wybudować tereny zielone – zieleni nigdy za wiele – to się MKS wyprowadzi gdzieś do strefy ekonomicznej i może jeszcze dostanie ulgi za nową inwestycję. A wtedy ją sprywatyzuje.

 

Rewolucja w komunikacji miejskiej jest coraz bliżej.

Więc panowie i panie , kandydaci na prezydenta Miasta Mielec, nie kombinujcie „po drobnemu” jaką linię zamknąć, o ile ograniczyć zatrudnienie, czy dopłacać, czy redukować dopłaty.

Młodzi ludzie potrzebują mieszkań, potrzebują też odpocząć po pracy.

Wasze powolne MKS – y nie są im do szczęścia potrzebne, czy będą za darmo, czy nie. I tak nimi nie jeżdżą, bo mają swoje samochody.

 

A nowe tereny zielone, nasz Nowy Mielecki Zielony Ład, potrzebne są nam wszystkim.

Choć niektórym znacznie bardziej.

 

A jakby ktoś miał wątpliwości, co do felietonu zawartości, to powiem tak: prima aprilis, ......

 

 

 

 

sobota, 16 maja 2026

Nie miała władza (mielecka) kłopotu, zafundowała sobie prosię.

 

 A nawet dwa. Chociaż to drugie to już chyba kupiono sporo wcześniej, ale chowano je przed ludźmi, aż wreszcie wylazło z nagła na podwórze i zaczęło grzebać w błocie.

W moim poprzednim felietonie zatytułowanym „Tunelem do Dębicy” https://andrzejtalarek.blogspot.com/2026/05/tunelem-do-debicy.html wyraziłem swoje wątpliwości co do możności uzyskanie zgody społecznej czyli tzw. consensusu w kwestii przebiegu planowanej nowej drogi wojewódzkiej  do Dębicy, oznaczonej numerem 985.

Nie chcę udawać proroka, bo przewidzieć to było łatwo i każdy, kto ma odrobinę rozsądku w głowie musiał to wiedzieć, że sprawa wywoła szeroką dyskusję i spore protesty.

Więc dlaczego władza mielecko – wojewódzka zdecydowała się na to działanie?

Można powiedzieć, że dlatego, iż jest odpowiedzialna, dalekowzroczna i stawiająca interes powiatu i jego mieszkańców ponad swoją popularność.

Wszak wszyscy wiemy, bo to widzimy w mediach, jak bardzo nasza władza stara się, by dobrze czynić mielczanom. Że czasami wychodzi to jej tak, jakby chciała dobrze czynić sobie, to tylko nasze złudzenie.

 

Ale bądźmy poważni. Dlaczego tak się dzieje, że prawie każdy chce nowej drogi, ale jeśli narusza ona czyjeś interesy, choćby najbłahsze, to już jej naprawdę nie chce. Ba, jest bardzo przeciw.

Co się zmieniło w naszym społeczeństwie, że oprotestowujemy wszystko jak leci, że „twierdzą nam będzie każdy próg, tak nam dopomóż Bóg” (to Konopnicka, ale w jakże innym znaczeniu).

Widzieliśmy to wcześniej na Śląsku, gdzie chciano poprowadzić linię kolejową do nowego lotniska, dzisiaj nazywanego Lotniskiem Polska, co natychmiast wywołało protest mieszkańców, mających sąsiadować z tą linią.

Ale przecież o ile nowa linia kolejowa obniża wartość gruntów sąsiednich, czasami drastycznie, to nowa droga kołowa generuje nowe tereny budowlane i inwestycyjne oraz wzrost cen gruntów przyległych. Czasami duży wzrost.

Widzę, jak rozwija się Tuszów wzdłuż obwodnicy Mielca, o której przebieg także kiedyś  toczono różnorakie spory. Może więc jednak chęć przyszłych zysków weźmie górę nad wygodą?

 

Tym niemniej trudno nie zadać sobie pytania, czy to Polska tak zmieniła się w latach dobrobytu, że każdy patrzy teraz tylko swego interesu, nie zawracając sobie głowy interesem ogólnym, czy może jednak zawsze tak było od czasu socjalizmu,  że najważniejsze było moje? Bo w socjalizmie był tylko interes społeczny i drogi można było budować łatwo, tyle ze nie było na to pieniędzy.

W przypadku drogi jednak trzeba także zadać sobie pytanie nawet nie o to, kto kupił to prosię, ale o to, kto je komu po zakupie podrzucił. Bo póki co jesteśmy na takim etapie sprawy, że na strzały wystawione są głównie władze gminne, szczególnie z Przecławia, ze starostą włącznie, a główni „winowajcy”, marszałek i władze Mielca,  spokojnie patrzą na cały ten zamęt, bo ich wyborcy za niego rozliczać nie będą. A nawet będą chwalić, że chcieli dobrze.

Bo lepiej mieć niż nie mieć. Każda droga się przyda, chociaż ta akurat niczego nam docelowo nie rozwiąże. Będziemy 5 minut szybciej na A4. Ale może dobre i to.

 

I to był pierwszy prosiak mieleckiej władzy.

 

Drugi to już nawet nie prosiak, a obecnie wielka maciora, którą hodowano od lat. Niby w ukryciu, by nikt prosiaka nie widział w środku miasta, ale tak naprawdę wszyscy czuli ten smrodek. Aż wreszcie się objawił w całej okazałości i gigantycznej wielkości: Mielecki Szpital Specjalistyczny im Biernackiego. Jeden głównych pracodawców w regionie i chyba taki, który oferuje zarobki, jakich nie uświadczysz gdzie indziej. A jednocześnie instytucja mająca żywotną wartość dla większości mielczan.

Mówią: nasz szpital. Mówią tak i posłowie, i radni, i starosta obecny  i były, z burmistrzami, a chyba i zwyczajni obywatele. Z żadną chyba instytucją w mieście nie ma tak silnej identyfikacji przeciętnego mielczanina. Nawet jak jednocześnie wiesza na niej tzw. psy.

No i co? Dlaczego Pana Starosta zdecydował się wypuścić pomiędzy ludzi to prosię, wyrośnięte w międzyczasie do wielkiej maciory? Też przecież myśli i wie, jaki będzie miał z nim problem. Pewnie już absolutnie nie miał innego wyjścia.

Nie chcę się tu wymądrzać nad służbą zdrowia w Polsce, nad jej reformą, a raczej tym, czego i tak nie będzie. Nie moje poletko. Niemniej jako obywatel widzę, że koszty leczenia rosną jak na drożdżach. Kiedyś, kilka lat temu, na rezonans czekało się miesiącami lub płaciło drogo. Teraz rezonanse mamy byle gdzie. I częstość ich zlecania jest o wiele większa. Bo to pewniejsza diagnoza. I każdy, ja także, woli mieć rezonans, niż macanie czy rentgen. Ale jednocześnie wszyscy wiemy, że to kosztuje: amortyzacja, obsługa etc. A wynik opisuje lekarz, który kiedyś na kontrakcie brał 150 złotych za godzinę, a teraz pewnie bierze 300 złotych lub znacząco więcej (sądząc o tym ze stawek w gabinetach prywatnych, obecnie w Mielcu 300 zł za wizytę, co daje za godzinę przy kilku pacjentach…).

Kiedyś na operację zaćmy czekało się kilka lat, teraz czeka się dwa miesiące. A często nie jest to choroba, której nie można przenosić pół roku czy nawet rok.

No i co z tego? – powie ktoś. Ma być. No tak. Ma być. Wojsko też ma być. I też jest w podobnie gównianym stanie jak publiczna służba zdrowia. I równie dużo na nie łożymy. I emerytury wczesne też mają być. A dla wojska jeszcze wcześniejsze. A są grupy społeczne, np. rolnicy, którzy na służbę zdrowia płacą prawie nic, a mają taką samą opiekę jak inni. Jak inni Polacy, ci płacący, ale też jak inni, np obcokrajowcy. Itd, itp.

A pieniędzy jest ile jest.

A władzę mamy w Polsce taką, jak na chwilę przed rozbiorami, niewładną uchwalić czegokolwiek kontrowersyjnego.

Ktoś napisał, że w sprawie szpitala Mielec zasługuje na prawdę. Może i zasługuje, ale kto tak naprawdę chce prawdy o stanie szpitala? Komu jest ona potrzebna? Ludzie chcą, by mówić im to, co sami myślą. Każda prawda jest źle odbierana. Bo ma być najlepiej. Dla pacjentów, a szczególnie dla personelu. I innej opowieści nikt nie przyjmie.

Bo za służbę zdrowia odpowiada rząd i on ma ją naprawić. Jak mówi były starosta, pan Tymuła, który przez kilka lat także hodował to prosię, należy szpitale oddłużyć i będzie dobrze. Nie dodaje przy tym, ile to już razy polskie szpitale były oddłużane i że to nic nie zmieniło. I protestując przeciwko działaniom władzy obecnej, powiatowej, mieleckiej, nie dodaje, że władza powiatowa, dębicka, pisowska, też chce łączyć dębicki szpital  z Rzeszowem.

Ale nie jest też do końca tak, że ludzie nie oczekują prawdy. Ale tej innej prawdy. Bo nie przyjmują bajania o cudownym rozmnożeniu wszystkiego, jak tylko połączymy się ze szpitalem klinicznym. I oczekują, że ktoś im powie, że po połączeniu ze szpitalem klinicznym będzie gorzej, że wszystkim, a szczególnie personelowi, się pogorszy. I natychmiast taką prawdę odrzucą.

Jak mówi pan Starosta Gacek, lepiej coś próbować zrobić wtedy, kiedy jeszcze można, niż próbować robić, gdy już nie będziemy mieli żadnych argumentów. Pewnie wie, że chyba czeka nas katastrofa szpitalna, dlatego wypuścił to prosię, którego sam nie kupił, a które rosło od lat na wikcie każdej po kolei władzy.

Jakoś mu wierzę, że chce jak najlepiej w tym najgorszym, co nas czeka i wierzę, że inaczej się nie da.

 

Ale mamy jeszcze trzecie prosię. Tu aż się prosi, by zapytać, po co nam te prosię. To kolej do Kielc, którą lansuje pan Starosta. Z wytyczeniem trasy będzie jak przy drodze 985 tylko gorzej. Bo na tym nikt nie zarobi. A po drugie, czy to nam naprawdę jest potrzebne? Czy nie wystarczy szybka kolej do Krakowa i przesiadka na pociąg na północ?

No ale ja nie jestem rolnikiem, a Pan Starosta przynajmniej był, więc może wie, co robi, kupując sobie takie prosię.

Powodzenia

 

 

Zmieńmy nazwę Lotniska w Jasionce na Port Lotniczy im. Akcji Wisła 1947. Apel do Pana Marszałka Ortyla

  Nasi politycy debatują nad przykrym, ba, tragicznym faktem gloryfikacji przez prezydenta Ukrainy morderców 80 tysięcy Polaków zamieszk...