Zdjęcie Nowiny24 z protestu pracowników szpitala w 2014 roku przeciwko niskim płacom. Teraz płace są drastycznie wyższe, ale protesty są i będą.
Właściwie
ważniejszy jest Szpital niż Droga, więc pokrótce o nim, bo awantura rozkręca
się na całego. Pan Starosta Gacek popełnił – moim zdaniem - błąd, zaczynając
załatwianie wielkich i wciąż rosnących problemów finansowych szpitala od
ogłoszenia planów ewentualnej konsolidacji ze szpitalem klinicznym.
A powinien – też
moim zdaniem – ogłosić wszem i wobec, że gdy i tak wysokie zarobki personelu
Szpitala zostaną (zgodnie z ustawą ) kolejny raz podniesione w lipcu, to będzie
to kosztowało Szpital 30 mln złotych, a to już będzie „gwóźdź do trumny” i kfa.
Ja wiem, że i
tak nikt z pracowników Szpitala by się tą goźbą nie przejął i nadal wszyscy
żądaliby podwyżek płac, które „im się słusznie należą”, ale wypadłby z rąk oręż
demagogiczny, który teraz na rózne sposoby używa się przy zbieraniu podpisów od
okłamywanego społeczeństwa.
A gdyby jeszcze
pan Starosta upublicznił (nie imiennie, ale statystycznie) jakie są płace w
Szpitalu, inna byłaby rozmowa z mielczanami.
Wtedy można by
wyciągać argumenty o tym, że niewiele się dla mielczan zmieni, a może nawet
polepszy, a tak mleko się rozlało.
I nawet jak
opozycji uda się doprowadzić do zmiany Starosty, czego mu bardzo nie życzę, i
zostanie nim np pan Tymuła, mający receptę na obecny stan, to będzie
jeszcze gorzej., bo pieniędzy będzie jeszcze mniej, tak jak i przychylności
władzy.
Tyle o Szpitalu,
teraz o sprawie dla mnie znacznie ciekawszej, bo o nowej drodze wojewódzkiej
985.
Napisałem w
ostatnim felietonie, że władze miejskie kupiły władzom powiatowym i gminnym
prosiaka kłopotów, a same siedzą cicho i tylko liczą na propagandowe zyski z
całej sprawy.
Otóż dowiaduję
się, że wcale tak być nie musi. Że oprócz sprawy dogodzenia mieszkańcom Mielca
szybszym i wygodniejszym dostępem do autostrady A4 liczą jeszcze na coś innego.
Chcą, jak to się mówi, upiec dwie pieczenie na jednym ognisku.
Właściwie cała
ta sprawa by mnie nie obeszła, bo ani drogą, ani jej przebiegiem nie jestem
prawie wcale zainteresowany, tak jak nie ulegam namowom różnych
zainteresowanych osób, oprotestowujących tę czy inną trasę alternatywną, gdyby
nie absolutnie śmieszny fakt sprzed dwu lat.
Fakt, po którym
mógłbym się ogłosić lokalnym prorokiem.
Otóż dnia 1
kwietnia 2024 roku opublikowałem felieton o takim tytule: „Zlikwidujemy Bazę
MKS w Mielcu. Zrobimy tam tereny zielone”.
Przewidywałem w
tym felietonie, pisząc oczywiście w tonacji żartu primaaprilisowego, że idąc na
rękę mieszkańcom apartamentowców osiedla Stara Cegielnia, którzy prócz zieleni
w doniczkach nie mają nic zielonego wokół, przyszły prezydent (miały być
wybory) zrobi wielki gest:
„Serce
każdego przyszłego prezydenta, kto by nim nie był, zadrży na myśl, że ci
biedacy nie będą mieli skrawka zieleni i na pewno zacznie on myśleć
intensywnie, ba, nawet kombinować, jakby tu im ulżyć, poprawić ich los.
No i co
wymyśli? To oczywiste. Postanowi zlikwidować emitującą duże ilości szkodliwych
substancji bazę Miejskiej Komunikacji Samochodowej i na jej terenie wybudować
mielczanom, wszystkim oczywiście, skwer zieleni połączony z placem zabaw dla
dzieci i dorosłych.
I to jest
wspaniała propozycja.”
Cały felieton na końcu w ps.
No i czego się
dzisiaj dowiaduję? I nawet jeśli to nie są potwierdzone informacje, choć moi
informatorzy biją się w pierś, że to prawda, to nie mogę tych informacji nie
pokazać publicznie.
Bo moi
informatorzy twierdzą, że baza MKS ma być przeniesiona na tereny przemysłowe
przy obwodnicy Mielca i zlokalizowana na działkach o numerach 105/1 i 121/5.
I tak się jakoś
przypadkowo składa, że przez te tereny zaproponowano poprowadzenie nowej drogi
985. To oczywiście jedna z trzech propozycji, ale ona chyba wywołała najwięcej
protestów.
Powiem tak:
jestem za tym, by Mielec miał jak najwięcej dobrze uzbrojonych terenów
przemysłowych, na których można by budować nowe firmy dające ludziom pracę.
I tu się
zasadniczo różnimy z moimi informatorami, którzy w tamtym rejonie mają swoje
prywatne interesy i bardzo nie chcą ani drogi, ani przemysłu.
A jednak, prócz
sprawy ewentualnego przeniesienia bazy MKS na te tereny i sprawy późniejszych
losów terenów po bazie, jest jeszcze coś innego, niepokojącego. Przynajmniej
mnie.
Ponoć te tereny
przemysłowe zaoferowano Agencji Rozwoju Przemysłu, a ona propozycję zakupu
odrzuciła. Dlaczego? Przcież tuż obok jest duża strefa – park przemysłowy
przy ulicy Inwestorów. Czy ARP nie widzi perspektyw rozwoju dla tego terenu?
Chyba że fakt,
iż strefy kończą swoją działalność 1 stycznia 2027, jest tym czynnikiem, który
zniechęca, albo wręcz uniemożliwia ARP dalsze inwestowanie?
Jeśli tak, to
należy cała sprawę głęboko przemyśleć.
Ale jak patrzę
na Tuszów Narodowy i inwestycje przemysłowe przy obwodnicy, to świta mi
iskierka nadziei, ze może nieme będzie tak źle. A na wszelki wypadek trzeba iść
do wójta Głaza i popytać.
I to by było na
tyle.
Jakby się stało
tak, że sprawdzi się moja primaaprilisowa przepowiednia, to polecam się panom
politykom na przyszłość. Stawki mam niewysokie
Ps. Poniżej ten
felieton sprzed dwóch lat
„Zlikwidujemy
Bazę MKS w Mielcu. Zrobimy tam tereny zielone”
Jak donoszą
źródła bliskie Urzędowi Miasta, w najbliższych kilku latach czeka Mielec
rewolucja w transporcie miejskim. Pisało o tym Korso w dniu 29 marca, podając
jednak niepełne dane dotyczące sprawy, informując jedynie o uzyskanej przez
miasto dotacji na rozwój transportu publicznego w wysokości 69 mln złotych.
A to tylko
wierzchołek góry lodowej, która zmierza w kierunku naszego miasta.
Ta dotacja i
wynikające z niej konsekwencje to oczywiście ważna sprawa. Ważniejsze jest
jednak ukryte. To znaczy było ukryte. Do dzisiaj.
Jak Państwo
wiecie, w pobliżu bazy Miejskiej Komunikacji Samochodowej powstaje piękne
osiedle domów bardzo dużych, w których niedługo zamieszkają mielczanie. Jakże
się zdziwiłem, kiedy na mapie Googla odczytałem, że są to Apartamenty im. Jacka
Klimka. Nie wiem, o jakim Jacku Klimku mowa, ale pewnie o jakimś naszym.
Mieleckim.
Mieszkań dla
mielczan nigdy za dużo, więc buduje się je w coraz innych miejscach. Akurat te
budowane są w środku terenów przemysłowych. Dookoła najróżniejsze zakłady, z
których część zapewne emituje w powietrze duże ilości pyłów czy szkodliwych
gazów, jak zakłady produkcji betonu pana Pietrasa czy autobusy miejskiej
komunikacji, mające tuż obok swoją bazę, nie wspominając już o dużym ruchu
ulicznym tuż obok.
Na dodatek wokół
budowanych apartamentowców beton jedynie. A jak będzie jakaś zieleń, to pewnie
głównie w doniczkach i donicach. Możemy sobie wyobrazić, czym to grozi w lecie.
Serce każdego
przyszłego prezydenta, kto by nim nie był, zadrży na myśl, że ci biedacy nie
będą mieli skrawka zieleni i na pewno zacznie on myśleć intensywnie, ba, nawet
kombinować, jakby tu im ulżyć, poprawić ich los.
No i co wymyśli?
To oczywiste. Postanowi zlikwidować emitującą duże ilości szkodliwych
substancji bazę Miejskiej Komunikacji Samochodowej i na jej terenie wybudować
mielczanom, wszystkim oczywiście, skwer zieleni połączony z placem zabaw dla
dzieci i dorosłych.
I to jest
wspaniała propozycja
A co będzie z
naszą komunikacją miejską, o którą tak wszyscy się troszczymy, dbając by była,
jakakolwiek, a mimo to, a może dlatego, dodajemy jej co roku kilkanaście
milionów złotych. Po to żeby była?
Jak Miasto
dostanie dofinansowanie 69 mln złotych, o którym było na początku, to
sobie wybuduje nową bazę w takim miejscu, gdzie nie będzie nikomu
przeszkadzała, np. przy ulicy Targowej, gdzie Miasto ma także swoje działki,
aktualnie zarządzane przez MZBM. A gdyby i tam chciano wybudować tereny zielone
– zieleni nigdy za wiele – to się MKS wyprowadzi gdzieś do strefy ekonomicznej
i może jeszcze dostanie ulgi za nową inwestycję. A wtedy ją sprywatyzuje.
Rewolucja w
komunikacji miejskiej jest coraz bliżej.
Więc panowie i
panie , kandydaci na prezydenta Miasta Mielec, nie kombinujcie „po drobnemu”
jaką linię zamknąć, o ile ograniczyć zatrudnienie, czy dopłacać, czy redukować
dopłaty.
Młodzi ludzie
potrzebują mieszkań, potrzebują też odpocząć po pracy.
Wasze powolne
MKS – y nie są im do szczęścia potrzebne, czy będą za darmo, czy nie. I tak
nimi nie jeżdżą, bo mają swoje samochody.
A nowe tereny
zielone, nasz Nowy Mielecki Zielony Ład, potrzebne są nam wszystkim.
Choć niektórym
znacznie bardziej.
A jakby ktoś
miał wątpliwości, co do felietonu zawartości, to powiem tak: prima aprilis, ......