czwartek, 4 lipca 2024

Mówił dziad do Obrazu, czyli o komunikacji Prezydenta Swoła z mielczanami.

 


26 kwietnia tego roku, powodowany troską o stan mieleckiego powietrza i pomny faktu, że właściciel mieleckiej Elektrociepłowni Remondis może Mielcowi zafundować zakład spalający śmieci, napisałem felieton zatytułowany: Czy Pan Prezydent Swół (obecnie jeszcze ) Prezes od „śmieci” pozwoli na budowę spalarni śmieci w Mielcu  kij-w-mrowisku: Czy Pan Prezydent Swół, (obecnie jeszcze) prezes „od śmieci”, zezwoli na budowę spalarni śmieci w Mielcu? (andrzejtalarek.blogspot.com)

Nie miałem wtedy pojęcia, że trzy dni wcześniej, 23 kwietnia, Elektrociepłownia złożyła w Urzędzie Miasta wniosek o wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla „Instalacji termicznego przekształcania odpadów w Mielcu”, czyli mówiąc zrozumiale dla budowy spalarni śmieci w Mielcu.

W dniu 26 kwietnia zarząd Elektrociepłowni mówił, że „Podchodzimy w sposób odpowiedzialny do kwestii bezpieczeństwa energetycznego, produkcji dostaw ciepła w Mielcu. Trwają analizy finansowe, środowiskowe i formalno-prawne związane m.in.z wykorzystaniem silników gazowych, biomasy, RDFu, geotermii czy miksu paliw. Wiążące decyzjew tej sprawie zapadną w II kwartale 2025 roku. Poprzedzą je konsultacje z władzami miasta, dystrybutorem i odbiorcami ciepła - zapowiada Marek Mirosz, członek Zarządu EC Mielec.

Tak sobie mówili, kiedy wniosek w sprawie spalania śmieci był już złożony.

Kto o tym wiedział w Urzędzie? Nie wiem. Pan Prezydent wtedy jeszcze nie musiał, bo zaprzysiężony został 7 maja.

Kto wiedział z mieszkańców Mielca? Chyba nikt.

I tak sobie żyliśmy w błogiej niewiedzy, aż ja z nagła dowiedziałem się pierwszego lipca, że Elektrociepłownia wniosek o warunki środowiskowe złożyła.

I wtedy napisałem dość dramatyczny apel do Prezydenta Swóła, oskarżając go i o to, że nic nie zrobił, by zablokować budowę spalarni w Mielcu, ani nawet nie poinformował mieszkańców, że Elektrociepłownia takie działania podjęła, że wystąpiła o warunki środowiskowe, że złożyła wniosek o dofinansowanie do NFOŚiGW.

Wniosek ten, pod datą 22 maja, można było znaleźć na stronie Urzędu https://mielec.bip.gov.pl/articles/view/919945?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAAR1jzKGeJqLdfBBP-ZdPBuTDFl9HeHRIxJtYWF6hco9QAqpJL1FFcR8xy0E_aem_TtbFODBURnAzcNu4yXoyDA

Niewiele później dowiedziałem się, że sam inwestor ten wniosek w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach  wycofał z Urzędu i nie ma go na zbiorczej liście spraw Urzędu https://mielec.bip.gov.pl/obwieszczenia

Kiedy to zrobił, nie wiem.

Czy przestał się także starać o dofinansowanie z NFOŚiGW, tego też nie wiem.

Może być tak oczywiście, że zadziałał Pan Prezydent, i „namówił” Inwestora, by ten wycofał wniosek. Tyle, że mieszkańcy nie byli o tym poinformowani. A może też tak być, że Inwestora ruszyło sumienie, bo przypomniał sobie co mówił publicznie na konferencji, albo też przestraszył się podążających za nim krok w krok ludzi z Towarzystwa na rzecz Ziemi, które już mu jedną budowę spalarni zablokowało.  Może.

Swoją ścieżką Urząd Miasta Mielec ma wniosek Towarzystwa na rzecz Ziemi z 10 czerwca o dopuszczenie go do postępowania administracyjnego w tej sprawie, na który podobno nie odpowiedział w ustawowym czasie.

Jak więc widać, dzieją się jakieś dziwne rzeczy z cała sprawą spalania odpadów. Czy Inwestor wróci z wnioskiem do Urzędu Miasta, nie można tego wykluczyć. I trzeba na to być gotowym.

Co na to wszystko Pan Prezydent Swół, tego nie wiemy. Ale może się dowiemy

 

Bo piszę ten tekst także w sprawie komunikowania się władzy z mieszkańcami, z wielką prośbą o wypracowanie takiego stylu, by ludzie nie odnieśli wrażenia, że władza ma ich daleko gdzieś.

Że jak coś jest w BIP – ie, to każdy może sobie informację znaleźć i przeczytać, a jak sobie nie przeczyta, to niech nie ma pretensji do Urzędu, że jak o czymś mówili na Radzie Miasta, to każdy ma obowiązek śledzić obrady, odsłuchać nagrania i ma wiedzieć, a jak nie wie, to sam sobie winny, a gdy coś napisze w swojej niewiedzy, to jest hejterem.

Bo tak zasugerował mi pan radny Zalotyński, który na Messengerze podjął się obrony dobrego imienia Pana Prezydenta, mówiąc/pisząc: „Swół akurat ujawnił sprawę - w nagraniu z sesji to słychać”, a od którego za żadne skarby nie mogłem się dowiedzieć, co na radzie 29 maja ujawnił Pan Prezydent i jakie tego były dalsze konsekwencje.

Więc kończę, czekając i na dalszy rozwój wydarzeń ze spalaniem śmieci w Mielcu i na informację od Urzędu lub nawet samego pana Prezydenta.

 

PS. Ten tytułowy „dziad” to oczywiście ja lub inny petent. Kto jest obrazem, nie trzeba tłumaczyć.

 

 

Do wieczności beztrosko… nie bosko

  Zdjęcie za stroną https://www.galczynski.com/blog/kosciol-pw-swietego-ducha-w-mielcu/ Po moim felietonie, który był kamyczkiem poruszaj...