piątek, 10 lipca 2026

Czy mielecki kościół może stać się lokalnym zarzewiem nienawiści przeciw Ukraińcom?

 

Zdjęcie ze strony parafii pw Ducha świętego

Czy mielecki kościół może stać się lokalnym zarzewiem nienawiści przeciw Ukraińcom?

I co zrobić, by stał się miejscem pojednania i wybaczenia?

 

W najbliższą niedzielę, po uroczystej mszy świętej w kościele pw. Ducha Świętego, na terenie kościelnym zostanie odsłonięta tablica upamiętniająca rzeź wołyńską. Ma to być pierwszy krok, a jego konsekwencją będzie budowa swoistego pomnika kolumbarium, w której będą składowane urny z ziemią z miejsc mordu.

 

Tak jak panowie: Kapinos, inicjator budowy, i Swół, także uważam, że należy uczcić pamięć naszych rodaków, bestialsko pomordowanych na Wołyniu. Tak zresztą jak należy pamiętać i czcić pamięć choćby 200 tys. ofiar akcji polskiej Stalina.

 

Problem jest jednak w tym, że inicjacja akcji następuje w okresie wzmożonej niechęci, a często wręcz nienawiści, do Ukraińców. Zagrożenie obecnością Ukraińców w Polsce wymieniane jest na drugim miejscu listy spraw najważniejszych do załatwienia przez polityków. (Dla przypomnienia: pierwsze miejsce ma reforma służby zdrowia, a trzecie to problemy mieszkaniowe).

Ludzie uważają, że traktowanie Ukraińców na równi z Polakami, wywołuje w nich dominujące nad innymi poczucie niesprawiedliwości społecznej, gdyż inkluzywna wobec Ukraińców polityka społeczna uszczupla zasoby państwa, które inaczej mogłyby być przeznaczone na wsparcie polskich obywateli (za Rzeczpospolitą)

 

Wokół sprawy, słusznej co do zasady i potrzebnej, jak sępy krążą i będą krążyć siewcy nienawiści. Przypuszczam, że przyjdą także na mszę otwierającą cały proces upamiętnienia, nawet jak do kościoła chodzą bardzo rzadko, i tylko politycznie, albo wcale.

 

I będą słowa o pamięci, która musi trwać, o konieczności uczczenia ofiar, o żalu nad rozlaną krwią. Za to nie będzie u nich słowa o przebaczeniu, o Bogu, który jest ten sam sprawiedliwy i dla ofiar, i dla zbrodniarzy.

I może wszyscy zapomną, że Kościół i jego lokalny kościół Ducha Świętego są miejscem, gdzie się modli i przebacza, a nie miejscem,  w którym się modli i nienawidzi.

 

Bo Bóg, nasz Bóg, nie jest Bogiem wrogich armii, które chcą się wzajemnie unicestwić, których siłą napędową jest nienawiść do wroga, ale jest Bogiem każdego pojedynczego człowieka. Także  żołnierza, proszącego o dar przeżycia, ale także mordowanego na Wołyniu dziecka, ale także jego mordercy.

Takim Bóg stworzył ten świat.

Jeśli ktoś wierzy w Boga, musi wierzyć w miłość i przebaczenie.

Jak nie wierzy w miłość i przebaczenie, nie wierzy w Boga. I nie powinien do tego Boga, do tego Kościoła i kościoła iśc pod żadnym pozorem.

 

Ale mleko się wylało. I moment odsłonięcia zlał się w jedno z narastającym czasem nienawiści.

 

Więc należy postawić pytanie: co zrobić, by to miejsce w kościele Ducha Świętego takim miejscem nienawiści nie było.

Znam proboszcza Cioska z kazań tylko. Zawsze mi imponował. I jakoś tak podświadomie wierzę, ze będzie w stanie to uczynić.

 

 

 

Ps. Draństwem lub głupotą bezdenną jest reklamować mszę świętą takim obrazem, jak to zrobił portal Mielec lokalnie Miasto Mielec.

Z bólem serca i odrazą go poniżej  kopiuję. Widzę, że piszący to redaktor z Bogiem i Kościołem ma mało lub niewiele wspólnego. Za to dużo z sensacją za wszelką cenę. Także kosztem Boga

 

 

 


 

wtorek, 7 lipca 2026

Głupie referendum i mądre referendum. Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

 

Zdjęcie za Radio Rzeszów

 Głupie referendum i mądre referendum.

Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

 

11 czerwca o przyszłości naszego szpitala pisałem tak (fragment z felietonu „Przewiduję przyszłość szpitala w Mielcu”):

·       Nie dojdzie, po przedyskutowaniu wszystkich aspektów sprawy, do konsolidacji ze Szpitalem Klinicznym. Sądzę, że główną przeszkodą będzie żądanie przekazania majątku szpitala za darmo (darowizna). Zarządowi zadrży ręka pod takim dokumentem i nie podpisze go. (….)  

·       Nie dojdzie do konsolidacji wewnętrznej Szpitala w Mielcu ze względu na opór związków zawodowych i pracowników przeciwko bolesnym, a koniecznym dla ratowania Szpitala,  posunięciom Dyrekcji.

 

Dalej jeszcze pisałem, że:  może związki ogłoszą kolejny strajk, co tylko przyśpieszy kłopoty Szpitala, potem może będą kolejne programy naprawcze, kolejne pożyczki, kolejne przesunięcia terminów, kolejne apele, kolejne zapewnienia, czyli agonia administracyjna

A Szpital nadal będzie się zadłużał, aż upadnie. Wtedy wykupi go ktoś z pieniędzmi, jak szpital w Strzelinie. I niekoniecznie będzie to państwowy Szpital Kliniczny

 

Niby każdy myślący łatwo mógł przewidzieć taki scenariusz, ale nie komitet referendalny.  

Ten obiecał, że referendum będzie, jak Zarząd powiatu podpisze list intencyjny. I że publicznie zapewniał (komitet) o tym społeczeństwo trzykrotnie.

No i list nie został podpisany, czego (samozwańczy) szef komitetu referendalnego nie zauważył, albo nie zrozumiał, i dążenia do dowołania Zarządu Powiatu nie przerwano. Czyli nadal zbiera się podpisy?

 

Każdy myślący już wie, że komitet referendalny albo sam się wpuścił w maliny, albo ktoś bardziej przebiegły wsadził go na minę. By jego rękami przejąć władzę w powiecie.

Ale nie ma na tyle odwagi, albo mądrości, albo jednego i drugiego razem wziętego, by z pomysłu tego najgłupszego referendum się wycofać. Tym bardziej jeszcze, że w międzyczasie wybuchła afera ze Szpitalem południowym, tudzież z astronomicznymi zarobkami niektórych lekarzy w różnych miejscach Polski, że do sprawy włączył się premier Tusk, dla którego rozwiązanie spraw służby zdrowia jest być albo nie być.

 

Czyli dzieje się tyle innego, a komitet referendalny swoje: Zarząd podpisał list intencyjny, to go trzeba odwołać.

 

Boże, Ty patrzysz na to i nie grzmisz?

 

Wiem, że można nie lubić Starosty Gacka. Dla niektórych jest fatalnym starostą. Ale jak patrzę na ewentualnych następców, to wole Gacka. Naprawdę. Przynajmniej facet ma poglądy. Swoje. Nie partyjne. I swoje myślenie. Często ani z jednym, a ni z drugim się nie zgadzam, ale wiem, że to nie jest partyjna małpa, powtarzająca przekaż dnia. I z takim facetem można rozmawiać.

 

Co by tu jeszcze można dopisać?

Chyba tylko tyle, że „zamach stanu” zainspirowany przez skrajną prawicę, (tę która za zbrukanie wszelkich świętości, ale także za wyłamywanie drzwi stojących jej na drodze do władzy, chce się dorwać do tejże, choć nie w Mielcu, tylko w Warszawie), do którego to zamachu nagle próbował dołączyć miejscowy PiS, wyszedł temuż naszemu PiS – owi bokiem.

 

Może więc znajdzie się ktoś rozsądny, kto powie: panowie, dość. Niech się Gacek trudzi z tym bajzlem, a my spokojnie poczekamy.

 

No a teraz, dla nauki i rozrywki, będzie o „mądrym” referendum.

 

Druga klasa szkoły podstawowej. Była sobie dobra uczennica. Wzorowa. Wzorowość jej polegała na tym, że dobrze się uczyła i była wyjątkowo uprzejma dla nauczycieli. Można by powiedzieć po dorosłemu, ze wchodziła im w cztery … Tacy ludzie robią potem kariery w polityce.

Jednocześnie ta wzorowa uczennica była ordynarna, chamska, nieuprzejma, nieżyczliwa (i co tam kto jeszcze chce) dla swoich koleżanek.

Ale pani o tym nie wiedziała, albo nie chciała widzieć.

 

I była inna uczennica, która – gdy jej koleżanka została niesłusznie przez panią posądzona o czyn, którego nie zrobiła, ale została „złapana” przez panią z narzędziem „przestępstwa” na miejscu „przestępstwa” - potrafiła pani powiedzieć, że nie ma ona dowodów, a to co ma, to tylko poszlaki. Za co wcale nie dostała pochwały.

 

I ta druga uczennica zorganizowała w klasie referendum, czy ta pierwsza uczennica powinna być wyróżniona świadectwem z paskiem. Przygotowała karteczki, przeprowadziła glosowanie i poszła (plus dwie dziewczynki) z wynikami do pani nauczycielki. Ta okropnie się zdziwiła i powiedziała, że o niczym nie wiedziała. Przeprowadziła rozmowy wyjaśniające, poinformowała rodziców.

 

Jaki był rezultat? Ano ta pierwsza uczennica dostała świadectwo z paskiem, a druga nie.

Ale czy było to „mądre” referendum? Moim zdaniem tak. Bo kształtowało i myślenie, i niezależność postaw, i zachowania prospołeczne.

 

Zapewne ta druga uczennica nie zostanie politykiem. Jest zbyt samodzielnie myśląca. Ale też jej tego nie życzę.

 

 

 

 

 

Głupie referendum i mądre referendum. Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

 

Głupie referendum i mądre referendum.

Czy znajdzie się mądry, który powie: stop, nie wygłupiajmy się dalej?

 

11 czerwca o przyszłości naszego szpitala pisałem tak (fragment z felietonu „Przewiduję przyszłość szpitala w Mielcu”):

·       Nie dojdzie, po przedyskutowaniu wszystkich aspektów sprawy, do konsolidacji ze Szpitalem Klinicznym. Sądzę, że główną przeszkodą będzie żądanie przekazania majątku szpitala za darmo (darowizna). Zarządowi zadrży ręka pod takim dokumentem i nie podpisze go. (….)  

·       Nie dojdzie do konsolidacji wewnętrznej Szpitala w Mielcu ze względu na opór związków zawodowych i pracowników przeciwko bolesnym, a koniecznym dla ratowania Szpitala,  posunięciom Dyrekcji.

 

Dalej jeszcze pisałem, że:  może związki ogłoszą kolejny strajk, co tylko przyśpieszy kłopoty Szpitala, potem może będą kolejne programy naprawcze, kolejne pożyczki, kolejne przesunięcia terminów, kolejne apele, kolejne zapewnienia, czyli agonia administracyjna

A Szpital nadal będzie się zadłużał, aż upadnie. Wtedy wykupi go ktoś z pieniędzmi, jak szpital w Strzelinie. I niekoniecznie będzie to państwowy Szpital Kliniczny

 

Niby każdy myślący łatwo mógł przewidzieć taki scenariusz, ale nie komitet referendalny.  

Ten obiecał, że referendum będzie, jak Zarząd powiatu podpisze list intencyjny. I że publicznie zapewniał (komitet) o tym społeczeństwo trzykrotnie.

No i list nie został podpisany, czego (samozwańczy) szef komitetu referendalnego nie zauważył, albo nie zrozumiał, i dążenia do dowołania Zarządu Powiatu nie przerwano. Czyli nadal zbiera się podpisy?

 

Każdy myślący już wie, że komitet referendalny albo sam się wpuścił w maliny, albo ktoś bardziej przebiegły wsadził go na minę. By jego rękami przejąć władzę w powiecie.

Ale nie ma na tyle odwagi, albo mądrości, albo jednego i drugiego razem wziętego, by z pomysłu tego najgłupszego referendum się wycofać. Tym bardziej jeszcze, że w międzyczasie wybuchła afera ze Szpitalem południowym, tudzież z astronomicznymi zarobkami niektórych lekarzy w różnych miejscach Polski, że do sprawy włączył się premier Tusk, dla którego rozwiązanie spraw służby zdrowia jest być albo nie być.

 

Czyli dzieje się tyle innego, a komitet referendalny swoje: Zarząd podpisał list intencyjny, to go trzeba odwołać.

 

Boże, Ty patrzysz na to i nie grzmisz?

 

Wiem, że można nie lubić Starosty Gacka. Dla niektórych jest fatalnym starostą. Ale jak patrzę na ewentualnych następców, to wole Gacka. Naprawdę. Przynajmniej facet ma poglądy. Swoje. Nie partyjne. I swoje myślenie. Często ani z jednym, a ni z drugim się nie zgadzam, ale wiem, że to nie jest partyjna małpa, powtarzająca przekaż dnia. I z takim facetem można rozmawiać.

 

Co by tu jeszcze można dopisać?

Chyba tylko tyle, że „zamach stanu” zainspirowany przez skrajną prawicę, (tę która za zbrukanie wszelkich świętości, ale także za wyłamywanie drzwi stojących jej na drodze do władzy, chce się dorwać do tejże, choć nie w Mielcu, tylko w Warszawie), do którego to zamachu nagle próbował dołączyć miejscowy PiS, wyszedł temuż naszemu PiS – owi bokiem.

 

Może więc znajdzie się ktoś rozsądny, kto powie: panowie, dość. Niech się Gacek trudzi z tym bajzlem, a my spokojnie poczekamy.

 

No a teraz, dla nauki i rozrywki, będzie o „mądrym” referendum.

 

Druga klasa szkoły podstawowej. Była sobie dobra uczennica. Wzorowa. Wzorowość jej polegała na tym, że dobrze się uczyła i była wyjątkowo uprzejma dla nauczycieli. Można by powiedzieć po dorosłemu, ze wchodziła im w cztery … Tacy ludzie robią potem kariery w polityce.

Jednocześnie ta wzorowa uczennica była ordynarna, chamska, nieuprzejma, nieżyczliwa (i co tam kto jeszcze chce) dla swoich koleżanek.

Ale pani o tym nie wiedziała, albo nie chciała widzieć.

 

I była inna uczennica, która – gdy jej koleżanka została niesłusznie przez panią posądzona o czyn, którego nie zrobiła, ale została „złapana” przez panią z narzędziem „przestępstwa” na miejscu „przestępstwa” - potrafiła pani powiedzieć, że nie ma ona dowodów, a to co ma, to tylko poszlaki. Za co wcale nie dostała pochwały.

 

I ta druga uczennica zorganizowała w klasie referendum, czy ta pierwsza uczennica powinna być wyróżniona świadectwem z paskiem. Przygotowała karteczki, przeprowadziła glosowanie i poszła (plus dwie dziewczynki) z wynikami do pani nauczycielki. Ta okropnie się zdziwiła i powiedziała, że o niczym nie wiedziała. Przeprowadziła rozmowy wyjaśniające, poinformowała rodziców.

 

Jaki był rezultat? Ano ta pierwsza uczennica dostała świadectwo z paskiem, a druga nie.

Ale czy było to „mądre” referendum? Moim zdaniem tak. Bo kształtowało i myślenie, i niezależność postaw, i zachowania prospołeczne.

 

Zapewne ta druga uczennica nie zostanie politykiem. Jest zbyt samodzielnie myśląca. Ale też jej tego nie życzę.

 

 

 

 

 

Czyja jest mielecka pamięć? Mielca czy Lockheed Martin-a

Zdjęcie z strony pzlmieelec.pl Czyja jest mielecka pamięć? Mielca czy Lockheed Martin-a   Właściwie sprawa mogłaby zostać marginalną i p...