wtorek, 5 grudnia 2023

Bój to jest ich ostatni – czyli jak radni PiS ratują mielecki przemysł lotniczy

 


 Zdjęcie ze strony na Facebooku - Lotnisko Mielec

Od dłuższego czasu trwają przepychanki radnych PiS z prezydentem Wiśniewskim, a przedmiotem siłowania się jest działka na lotnisku (z dostępem do pasa startowego?).

 Pan Prezydent chce tę działkę sprzedać jakiemuś mieleckiemu inwestorowi, natomiast radni PiS, chyba wspierani wątpliwościami niektórych radnych spoza ich grupy, walczą o to, by zarezerwować tę działkę na potrzeby inwestora z branży lotniczej.

 Nie precyzują przy tym – ja nie słyszałem – co rozumieją przez firmę z branży lotniczej. Myślę, że skoro przywoływany, jest jako ważny, argument, iż kontrowersyjna działka graniczy z pasem startowym, to radni PiS chcieliby na tej działce widzieć producenta samolotów lub ew. helikopterów w ich końcowej, gotowej do lotu postaci.

 Bo przecież Rolls Royce, producent silników odrzutowych do samolotów, lub ewentualnie części do nich, takiego dostępu do pasa startowego mieć by nie musiał.

W takim razie ja mam do panów radnych z PiS dwa pytania? O jakim inwestorze panowie myślicie? O wytwórni samolotów lub helikopterów? Jedną taką, małych samolocików, już na lotnisku ulokowaliśmy. Problem w tym, że jakoś samoloty z niej nie wyfruwają.

Powiem panom, że także chciałbym w mieleckiej strefie, przy pasie startowym np. wytwórnię dobrych szybowców, bo na konkurenta PZL Mielec to nie liczę.

Ale w przeciwieństwie do panów jestem realistą. Są małe szanse na kolejną wytwórnię maszyn latających w Mielcu. No chyba ze macie lepsze informacje ode mnie.

Wszak wasz człowiek od lat kieruje Mieleckim Oddziałem ARP, zarządzającym mielecką strefą ekonomiczną.

Jak pamiętam dawne czasy, Oddział zawsze prowadził intensywną działalność marketingową, której celem było pozyskiwanie dla Mielca nowych inwestorów.

Więc zadam drugie pytanie: czy zamiast od miesięcy krytykować Prezydenta Wiśniewskiego, byliście już u pana Dyrektora ARP, zarządzającego strefą mielecką i zapytaliście, czy coś robi, by inwestor z branży lotniczej w Mielcu się zjawił.

Bo jak będzie taki inwestor, łatwo przekonacie Prezydenta i resztę Rady Miasta, by mu sporną działkę sprzedać.

A na koniec powiedzcie mielczanom, czy ta awantura to tylko przedwyborcze bicie piany, czy może jednak poważna, mająca szansę na realizację, akcja.

Bo na razie, prócz pięknych haseł, nie przedstawiliście żadnych konkretów.

 

Na nic zaklinanie rzeczywistości i rozsnuwanie na mieleckim niebie lotniczych wizji, jeśli nie podejmie się rozsądnych, energicznych działań, by lotniczy (czyli jaki) inwestor do Mielca zawitał.

 

 

wtorek, 14 listopada 2023

W odpowiedzi na (przyszłą) ankietę pana radnego Swóła i Stowarzyszenia Teraz Mielec

 

Zdjęcie: Wikipedia

Po dwóch fundacjach związanych z radnymi PiS, pojawiło się w Mielcu stowarzyszenie nazwane Teraz Mielec, którego prezesem został pan radny Swół.

Pan ów zorganizował prawie rok temu, za pieniądze swojej i zaprzyjaźnionej (ale też państwowej spółki - skromny 1 mln złotych), fundację Prometeo, o której tak wtedy mówił: Moim marzeniem jest, by powstał program wsparcia uzdolnionej młodzieży - muzycznie, technicznie, sportowo, naukowo, tak, by można wesprzeć te osoby, które będą w przyszłości sławić nasze miasto, z których jako mielczanie będziemy dumni. Do tego będę panią prezes (fundacji) namawiał.

Bo pani prezes też była (jest?) młoda, 26 lat, choć chyba miała być inna, ale to bez znaczenia. Ważne, że młodzież miała wspierać młodzież.

I co? Wspierała? Szczerze mówiąc, nie słyszałem o tym. Za to fundacja wydała w kwietniu bezpłatną (to znaczy płatną z pieniędzy przekazanych przez państwowe spółki) kolorową gazetę o tytule Przegląd Mielecki.

Obecnie ukazał się jej kolejny numer, w którym jest informacja o Stowarzyszeniu Teraz Mielec. Czyli swoi piszą o swoich.

Historia jest często bezwzględna w swoich wyrokach, a często wręcz kpi sobie z tych, którzy usiłują nią sterować, a nie są przypadkiem Napoleonami, nawet jak mają metr sześćdziesiąt.

No i ta historia dzieje się, jak się dzieje, z niespodziankami.

Przeszły wybory, zbliżają się kolejne wybory.

Oczywiście, Stowarzyszenie Teraz Mielec powstało bez związku z jakimikolwiek wyborami. Wszak na wybory szykuje się Stowarzyszenie Nasz Mielec i myślę, że prezesowi Swółowi nie przyszło by do głowy wymyślać taką nazwę, która będzie się wyborcom PiS myliła i przez przypadek wyborcy PiS zagłosują na kandydata PO.

Na dodatek wyborcy pomyślą, że z Polską nie wyszło, to Teraz Mielec.

Tak więc myślę, ze Stowarzyszenie Teraz Mielec powstało w jednym zbożnym celu – służyć dobru Mielca. Tak jak Fundacja Prometeo służy uzdolnionej młodzieży.

Powie ktoś, że tak nie jest? Powie ktoś, że pan radny Swół będzie kandydatem na prezydenta Mielca i stąd to wzmożenie?

No nie. Ja przeczytałem cel działania Stowarzyszenia, zapisany w KRS (nie mylić z Krajową Radą Sadownictwa) i chcę wierzyć, że Stowarzyszeniu przyświecają jedynie szlachetne cele. Choć szlachetne, nie znaczy – moim zdaniem - realne, czemu poniżej dam wyraz

Ponieważ ten cel działania jest okropnie długi zamieszczam go jako przypis na końcu felietonu.

Głównym celem Stowarzyszenia, zwerbalizowanym publicznie przez jego prezesa, Pana Swóła, ma być zatrzymanie odpływu mieszkańców i rozwój naszego miasta.

Z to pierwszym celem stowarzyszenia ma być przeprowadzenie „największych w historii Mielca konsultacji społecznych”. Te mają ruszyć początkiem grudnia - do skrzynek pocztowych mielczan trafić ma 34 tysiące ankiet.

Stowarzyszenie ma też swoje pomysły. Wg Pana Swóła to chociażby bezpłatna komunikacja miejska, inwestycje w wodę głębinową, budowę sali koncertowej, rozwój lotniska i realizację programu mieszkaniowego. Nie mówimy, że znamy rozwiązanie. Mówimy: domyślamy się, ale chcemy zapytać mieszkańców, niech mieszkańcy nam powiedzą, co w mieście trzeba zmienić, co poprawić

Jak przekonywał pan Radnydzisiaj nie ma żadnego pomysłu na miasto Mielec, brak jest jakiejkolwiek oferty dla młodych ludzi”. Dlatego kluczowym celem Stowarzyszenia Teraz Mielec ma być zatrzymanie odpływu młodych ludzi z Mielca. - Teraz Mielec powstał właśnie po to, aby to zmienić, aby to zatrzymać, aby miasto zaczęło się rozwijać, żeby w naszym mieście zaczęło przybywać mieszkańców. Mamy na to plan, bo wiemy, co chcemy zrobić i jak to zrobić

Sporo tych celów: cel główny, cel pierwszy, cel kluczowy, ale niech będzie. Patrzmy dalej, co dla tych młodych.

Aby wiedzieć, co dla młodych, by nie uciekali do warszawy czy Krakowa, przeprowadzi się właśnie w.w. ankietę.

Do 34 tys. mieszkań, zamieszkałych w bardzo dużej części przez ludzi starych, wyśle się zapytania, co zrobić, by młodzi nie wyjeżdżali.

I starzy ludzie, na których przez 8 lat była ukierunkowana polityka społeczna PiS, powiedzą, że trzeba im wybudować chodnik i ławeczkę i dać jeszcze coś za darmo. Może zdecydują się na modernizację drogi do Warszawy (do Krakowa już jest), żeby „wnusie” mogły częściej przyjeżdżać w odwiedziny.

Wg Pana Swóła, żeby zatrzymać młodych w Mielcu trzeba zrobić „zupełnie bezpłatną komunikację miejską”. Może pan Swół nie wie, że po pierwsze młodzi pracujący mają samochody, które zasadniczo skracają czas dojazdu do pracy, a po drugie co najmniej połowa dojeżdżających młodych to ludzie z powiatu mieleckiego. Ci też najczęściej dojeżdżają samochodami prywatnymi, zbierając się po kilka osób, ale też w małej części prywatnymi autobusami.

Kolejnym pomysłem, mających zatrzymać młodych w Mielcu ma być wpuszczenie do rurociągów wody podziemnej, ze studni (nie ma ich) na Biesiadce.

I znowu pytam – co to ma do młodych? Moje dzieci i wnuki w Warszawie piją, bez gotowania, wodę z wodociągów, czyli dobrze uzdatnioną wodę z Wisły. I na 150% jestem przekonany, że tej wiślanej wody nie zamienią na podziemną z tzw. Puszczy Sandomierskiej.

Następny pomysł na zatrzymanie młodych ludzi to budowa dobrego połączenia do Warszawy przez Kielce. Też jestem za. Częściej wnuki do mnie przyjadą, tak jak do innych starych ludzi. Ale ich w Mielcu nie zatrzyma.

Budowa  sali widowiskowo-koncertowej na osiedlu Smoczka, to także pomysł na zatrzymanie młodych w Mielcu. Niby dlaczego miałby być skuteczny, tego Pan Radny nie wyjaśnia. Już mamy dużą, ogromną salę dla imprez, w tym koncertów, jaką jest nasza hala sportowa, więc po cóż budować drugą.

Może wystarczy taki mały dom kultury jak w Przecławiu, do którego wszyscy z okolicy ciągną na różne imprezy. W SCK mamy salę większą.

No i na koniec najważniejsze, przynajmniej dla mnie. Pan Swół mówił o lotnisku i terenach dla inwestycji na nim zlokalizowanych:  Potrzebujemy strategii rozwoju, promocji tych terenów i racjonalnego gospodarowania tymi terenami, a nie wyprzedaży i prywatyzacji terenów miejskich pod produkcję gwoździ.

Czy ja się mylę, bo od jakiegoś czasu nie jestem na bieżąco, że za „ściąganie” inwestorów do Mielca, do mieleckiej strefy, odpowiedzialny jest człowiek PiS - u, dyrektor Oddziału ARP w Mielcu? To od pracy Oddziału zawsze zależało, jakich Mielec będzie miał inwestorów, niezależnie od tego, czy ziemia była Urzędu Miasta, czy ARP.

Więc pod czyim adresem te zarzuty?

Przecież PiS, a ARP głównie, zawsze uważali i tak się zachowywali, jakby przed nimi był tylko Bóg Stwórca, jakby wcześniej nie było żadnych Błędowskich, Ślęzaków, którzy przemysł Mielecki podnieśli z zapaści. Ich nigdy nie było?

Więc pod czyim adresem te zarzuty?

 W dwumiesięczniku wydawanym przez fundację Prometeo ukazał się aktualnie tekst o Stowarzyszeniu Teraz Mielec. Swoi napisali ładnie o swoich. A napisali m.in. tak, cytując Pana Radnego Swóła:

Wierzymy, że razem z mieszkańcami jesteśmy w stanie przygotować długoterminową strategię dla naszego miasta. Miasta w które wierzymy. Miasta, które zawsze było liderem. Liderem pozytywnych zmian gospodarczych, liderem produkcji przemysłowej, liderem sportu, liderem rozwoju. Mielec był synonimem ambicji i wielkich pozytywnych przemian. Chcemy sięgnąć do naszego DNA, które wierzymy, że nie zostało utracone. Chcemy aby Mielec znów był liderem, aby wrócił na należne sobie miejsce.

Powiem na koniec, że w zasadzie tu w wielu aspektach z Panem Radnym się zgadzam. Mielec zawsze był liderem. Za komuny, liderem rozwoju, gdy dyr. Ryczaj stworzył potężne przedsiębiorstwo i dał pracę , dobrą, dla 20 tys. ludzi oraz dla iluś tysięcy w otoczeniu, gdy sprawił, ze Stal Mielec i miasto, stali się liderem sportu.

Mielec był synonimem ambicji i pozytywnych przemian, gdy Chodorowski z Błędowskim i Ślęzakiem utworzyli pierwszą w Polsce specjalną strefę ekonomiczną, która była wzorem dla stref całej Polski i która podźwignęła miasto i jego mieszkańców z upadku,  

I zgadzam się z Panem Radnym i jego Stowarzyszeniem, gdy mówią, że duża liczba przedsiębiorstw wraz z bardzo niskim poziomem bezrobocia powoduje, że samorząd może liczyć na stabilne wpływy z podatków (CIT, PIT i podatków lokalnych), jednocześnie nie będąc zmuszonym przeznaczać ich na wsparcie społeczne.

Tylko ze nie mówią, kto tego dokonał.

 Na pewno nie Bóg Stwórca. Przynajmniej nie bezpośrednio.

 

 

ps. A poniżej ambitne plan działań Stowarzyszenia.

Głównym celem stowarzyszenia jest działalność na rzecz rozwoju miasta mielec i powiatu mieleckiego, pełnego wykorzystania potencjału miasta w zakresie przedsiębiorczości, lotnictwa, nauki i sportu, a także włączenia mieszkańców w procesy decyzyjne co do kierunku rozwoju miasta m. In. Poprzez tworzenie, wspólnie z mieszkańcami, ekspertami oraz samorządowcami programu zmian w zakresie usług publicznych i infrastrukturze miejskiej, który w konsekwencji doprowadzić ma do zatrzymania odpływu i wzrostu liczby mieszkańców miasta mielec. Realizacja ww. Celu nastąpi w szczególności poprzez wykonywanie zadań w zakresie: 1)promocji miasta i powiatu mieleckiego oraz upowszechniania idei samorządności lokalnej, 2)działalności wspomagającej rozwój wspólnot i społeczności lokalnych, 3)podejmowania działań zwiększających zaangażowanie lokalnego społeczeństwa 4)działań na rzecz integracji oraz rozwijania kontaktów i współpracy między różnymi społecznościami, 5)prowadzenia działań zmierzających do aktywizacji gospodarczej społeczeństwa, 6)podejmowania działań na rzecz porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz przeciwdziałania patologiom społecznym, 7)organizowania czasu wolnego, letniego i zimowego wypoczynku dla dzieci i młodzieży, 8)upowszechniania kultury fizycznej, sportu i turystyki, 9)ochrony i promocji zdrowia, 10)pomocy społecznej, w tym pomocy rodzinom i osobom w trudnej sytuacji życiowej oraz wyrównywania szans tych osób i rodzin, 11)podtrzymywania tradycji narodowej, pielęgnowania polskości oraz rozwoju świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej, 12)działania na rzecz osób niepełnosprawnych, 13)promocji zatrudnienia i aktywizacji zawodowej osób pozostających bez pracy i zagrożonych zwolnieniem z pracy, 14)działalności wspomagającej rozwój gospodarczy, w tym rozwój przedsiębiorczości, 15)działalności wspomagającej rozwój infrastruktury miejskiej, 16)nauki, edukacji, oświaty i wychowania, 17)kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i tradycji, 18)ekologii i ochrony zwierząt oraz ochrony dziedzictwa przyrodniczego, 19)ratownictwa i ochrony ludności, 20)promocji i organizacji wolontariatu, 21)upowszechniania i rozwijania kultury regionalnej, 22)upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji, 23)prowadzenia innej działalności na rzecz społeczności lokalnej.

 

 

 

 

 

 

sobota, 11 listopada 2023

Nadchodzi czas wymiany prezesów i dyrektorów. W Mielcu także.

 

 Bemondi - Gabinet Blue Flow

Nadchodzi czas wymiany prezesów i dyrektorów. W Mielcu także.

 

Karuzela awansów członków i sympatyków partii niedawno rządzącej zatrzymuje się gwałtownie, a za chwilę, po zrzuceniu na łeb na szyję dotychczasowych swoich pasażerów,  zacznie kręcić się w drugą stronę, zabierając na opuszczone stanowiska członków i sympatyków partii, które przejmą władzę.

 

Piszę o tym z dużą dozą obojętności, zupełnie bez emocji. No bo po pierwsze, dlaczego miałbym się emocjonować, skoro mnie to nie dotyczy, a po drugie, czy się to nam podoba, czy nie, taki jest urok naszej państwowości i mentalność jej twórców, że dobry jest tylko swój.

 

Bo nie jest prawdą, że swoimi ludźmi obsadzał stanowiska tylko PiS. Robiła to PO i PSL.

Jednak nie sposób nie powiedzieć, że właśnie za PiS ten system został bardzo rozbudowany i obrzydliwie wykoślawiony i tak ustawiony, by ludzie partii mogli wyprowadzić z firm i z budżetu  jak najwięcej pieniędzy, zarówno dla siebie, jak i dla partii.

 Stworzony przez PiS system przez swoją masowość, niespotykaną wcześniej, brutalność wymiany kadr, jak i przez niekompetencję ludzi, kierowanych na różne stanowiska, tylko dlatego, że się było krewnym czy znajomym ważnej partyjnej persony ( tak jak chociażby słynna małżonka pana Sobolewskiego, wybranego do Sejmu z naszego regionu), stał się wręcz ohydny, jeśli oceniać go w kategoriach moralnych.

 

Minie niedługo 15 lat, kiedy na skutek nacisków pani poseł PO ze Stalowej Woli, która bardzo chciała obsadzić swoim człowiekiem zajmowane przez mnie stanowisko w Oddziale ARP w Tarnobrzegu, musiałem  odejść i szukać sobie innej pracy. Fakt faktem, że nie wywalono mnie na zbitą twarz, jak to zrobiono nie tak dawno z byłym dyrektorem ARP w Mielcu, ale odszedłem na inne stanowisko w państwowej spółce  Mielcu.

Bo wtedy jeszcze klasa polityczna zachowała minimum przyzwoitości, której jej następcy byli już zupełnie pozbawieni.

Po dwóch latach okazało się, że ten kop w moje  4 litery dał mi szansę na super pracę w prywatnej spółce, w której dopracowałem do emerytury w wieku ponad 70 lat, i którą to pracę, jak i właściciela spółki, będę zawsze dobrze wspominał.

 

Bo tak się w tej naszej biednej Polsce złożyło, że stabilną pracę na kierowniczym stanowisku to można mieć w spółce prywatnej, a praca „na państwowym”  to jest chodzenie po politycznym polu minowym.

Można oczywiście zakładać, że „moja” partia wygra, i że „moje” stanowisko zachowam, ale okazuje się to prawie zawsze, szczególnie po drugiej kadencji, nieprawdą.

 

I tak nadchodzi czas rozstania ze stanowiskami, które dostało się za zasługi partyjne, i nadchodzi żal i strach, że trzeba będzie szukać nowej pracy, która najczęściej będzie znacznie gorsza niż ta otrzymana po partyjnej i pociotkowej znajomości.

Nadchodzi czas, że będzie się odchodziło w atmosferze niechęci otoczenia do odchodzącego, a jednocześnie zadowolenia, że wywalono nominata na twarz. Szczególnie kiedy do wiadomości ogółu dotrze informacja i zarobkach i ew. zagwarantowanych sobie odprawach.

 

Zwolnią się ważne i mniej ważne stanowiska i pojawią się nowi chętni na ich obsadzenie. Życie nie zna próżni. Szczególnie życie popolityczne.

Umarł król, niech żyje król.

 

Mielec nie jest może miejscem, gdzie tych stanowisk do obsady jest szczególnie dużo, ale trochę jest. Nie będę ich wymieniał, bo wszyscy zainteresowani wiedzą, a nie chcę być posądzony o to, że źle życzę temu czy innemu człowiekowi.

 

Piszę tylko o tej gównianej, polskiej rzeczywistości, do której coraz bardziej się przyzwyczajamy, a Polskę, w tym polską gospodarkę, traktujemy jak łup wojenny dla sił,  które wygrają bój.

Wygrali, bo ich wybraliśmy.

 

To oczywiście nie jest dobrze, to jest fatalnie,  bo najlepiej byłoby, gdyby na wszelakie stanowiska wybierano głównie po kompetencji, a mało lub wcale po znajomości. Szczególnie politycznej.

Ale aby tak się stało, należałoby większość państwowych spółek sprywatyzować, co po kadencjach PiS i uczynionym praniu mózgów dużej części społeczeństwa, dla którego państwowe jest najlepsze, bo też jest w części „jego”,  dla której obcy kapitalista jest znacznie gorszy od swojego kapitalisty, a o niebo gorszy od polskiego prezesa z partyjnego nadania, bardzo często głąba, a często też kombinatora,  nie wydaje się możliwe.

Bo PiS  działało odwrotnie: upaństwawiało, by móc zatrudniać jak najwięcej swoich ludzi, a jednocześnie robiło ludziom wodę z mózgów, że prywatyzacja to „po naszym trupie”, czego dało m.in. wyraz w referendum.

 

Nadchodzą więc dla bardzo dużej grupy ludzi, nominatów PiS, bardzo niespokojne czasy. Ale może , tak jak mnie, uda się niektórym znaleźć dobrą pracę w prywatnych spółkach i tam pokażą, jak są dobrymi menadżerami.

Czego im życzę.

 

PS. Bo raczej ucieczka na dające kasę stanowiska samorządowe w Mielcu, czy innych miastach, a tu też jest wiele spółek do wzięcia, raczej działaczom PiS nie grozi w przyszłym roku.

 

 

 

Nadchodzi czas wymiany prezesów i dyrektorów. W Mielcu także.


okładka książki Iwony Szpala i Agaty Kondzińskiej

 

Karuzela awansów członków i sympatyków partii niedawno rządzącej zatrzymuje się gwałtownie, a za chwilę, po zrzuceniu na łeb na szyję dotychczasowych swoich pasażerów,  zacznie kręcić się w drugą stronę, zabierając na opuszczone stanowiska członków i sympatyków partii, które przejmą władzę.

 

Piszę o tym z dużą dozą obojętności, zupełnie bez emocji. No bo po pierwsze, dlaczego miałbym się emocjonować, skoro mnie to nie dotyczy, a po drugie, czy się to nam podoba, czy nie, taki jest urok naszej państwowości i mentalność jej twórców, że dobry jest tylko swój.

 

Bo nie jest prawdą, że swoimi ludźmi obsadzał stanowiska tylko PiS. Robiła to PO i PSL.

Jednak nie sposób nie powiedzieć, że właśnie za PiS ten system został bardzo rozbudowany i obrzydliwie wykoślawiony i tak ustawiony, by ludzie partii mogli wyprowadzić z firm i z budżetu  jak najwięcej pieniędzy, zarówno dla siebie, jak i dla partii.

 Stworzony przez PiS system przez swoją masowość, niespotykaną wcześniej, brutalność wymiany kadr, jak i przez niekompetencję ludzi, kierowanych na różne stanowiska, tylko dlatego, że się było krewnym czy znajomym ważnej partyjnej persony ( tak jak chociażby słynna małżonka pana Sobolewskiego, wybranego do Sejmu z naszego regionu), stał się wręcz ohydny, jeśli oceniać go w kategoriach moralnych.

 

Minie niedługo 15 lat, kiedy na skutek nacisków pani poseł PO ze Stalowej Woli, która bardzo chciała obsadzić swoim człowiekiem zajmowane przez mnie stanowisko w Oddziale ARP w Tarnobrzegu, musiałem  odejść i szukać sobie innej pracy. Fakt faktem, że nie wywalono mnie na zbitą twarz, jak to zrobiono nie tak dawno z byłym dyrektorem ARP w Mielcu, ale odszedłem na inne stanowisko w państwowej spółce  Mielcu.

Bo wtedy jeszcze klasa polityczna zachowała minimum przyzwoitości, której jej następcy byli już zupełnie pozbawieni.

Po dwóch latach okazało się, że ten kop w moje  4 litery dał mi szansę na super pracę w prywatnej spółce, w której dopracowałem do emerytury w wieku ponad 70 lat, i którą to pracę, jak i właściciela spółki, będę zawsze dobrze wspominał.

 

Bo tak się w tej naszej biednej Polsce złożyło, że stabilną pracę na kierowniczym stanowisku to można mieć w spółce prywatnej, a praca „na państwowym”  to jest chodzenie po politycznym polu minowym.

Można oczywiście zakładać, że „moja” partia wygra, i że „moje” stanowisko zachowam, ale okazuje się to prawie zawsze, szczególnie po drugiej kadencji, nieprawdą.

 

I tak nadchodzi czas rozstania ze stanowiskami, które dostało się za zasługi partyjne, i nadchodzi żal i strach, że trzeba będzie szukać nowej pracy, która najczęściej będzie znacznie gorsza niż ta otrzymana po partyjnej i pociotkowej znajomości.

Nadchodzi czas, że będzie się odchodziło w atmosferze niechęci otoczenia do odchodzącego, a jednocześnie zadowolenia, że wywalono nominata na twarz. Szczególnie kiedy do wiadomości ogółu dotrze informacja i zarobkach i ew. zagwarantowanych sobie odprawach.

 

Zwolnią się ważne i mniej ważne stanowiska i pojawią się nowi chętni na ich obsadzenie. Życie nie zna próżni. Szczególnie życie popolityczne.

Umarł król, niech żyje król.

 

Mielec nie jest może miejscem, gdzie tych stanowisk do obsady jest szczególnie dużo, ale trochę jest. Nie będę ich wymieniał, bo wszyscy zainteresowani wiedzą, a nie chcę być posądzony o to, że źle życzę temu czy innemu człowiekowi.

 

Piszę tylko o tej gównianej, polskiej rzeczywistości, do której coraz bardziej się przyzwyczajamy, a Polskę, w tym polską gospodarkę, traktujemy jak łup wojenny dla sił,  które wygrają bój.

Wygrali, bo ich wybraliśmy.

 

To oczywiście nie jest dobrze, to jest fatalnie,  bo najlepiej byłoby, gdyby na wszelakie stanowiska wybierano głównie po kompetencji, a mało lub wcale po znajomości. Szczególnie politycznej.

Ale aby tak się stało, należałoby większość państwowych spółek sprywatyzować, co po kadencjach PiS i uczynionym praniu mózgów dużej części społeczeństwa, dla którego państwowe jest najlepsze, bo też jest w części „jego”,  dla której obcy kapitalista jest znacznie gorszy od swojego kapitalisty, a o niebo gorszy od polskiego prezesa z partyjnego nadania, bardzo często głąba, a często też kombinatora,  nie wydaje się możliwe.

Bo PiS  działało odwrotnie: upaństwawiało, by móc zatrudniać jak najwięcej swoich ludzi, a jednocześnie robiło ludziom wodę z mózgów, że prywatyzacja to „po naszym trupie”, czego dało m.in. wyraz w referendum.

 

Nadchodzą więc dla bardzo dużej grupy ludzi, nominatów PiS, bardzo niespokojne czasy. Ale może , tak jak mnie, uda się niektórym znaleźć dobrą pracę w prywatnych spółkach i tam pokażą, jak są dobrymi menadżerami.

Czego im życzę.

 

PS. Bo raczej ucieczka na dające kasę stanowiska samorządowe w Mielcu, czy innych miastach, a tu też jest wiele spółek do wzięcia, raczej działaczom PiS nie grozi w przyszłym roku.

 

 

 

 

 

wtorek, 9 maja 2023

35% polskich mężczyzn umiera przed ukończeniem 65 roku życia

 

Zdjęcie za portal zdrowie95


Przypominam swoje felietony poświęcone moim zmaganiom z pomysłem budowy spalarni odpadów komunalnych (a może i przemysłowych) w Mielcu. Ten felieton może nie jest ściśle na temat, ale wiąże się z zatruwaniem powietrza, zarówno przez spalarnie odpadów komunalnych, jak i przemysłowych. A spalarniami odpadów przemysłowych już jest Krono, a może stać się także mielecka EC, oczywiście jako spółka, bo nie sam obiekt. Spalarnie projektowano kiedyś pomiędzy halami Kirchhoffa a istniejącą ciepłownią, nie wiem, czy aktualnie pracującą. Poniższy króciutki felietonik jest o szybszym umieraniu z powodu zatrucia środowiska

35% polskich mężczyzn umiera przed ukończeniem 65 roku życia


35% polskich mężczyzn umiera
przed ukończeniem 65 lat życia. Po wprowadzeniu wieku emerytalnego na poziomie 67 lat umrze przed przejściem na emeryturę pewnie blisko połowa z nich. A więc prawie połowa będzie odkładała swoje składki emerytalne dla innych. Tak więc rząd ma prawdziwy „problem” z kobietami, które tak szybko umierać nie chcą. Widać, że ta „reforma” emerytalna jest prowadzona głównie z myślą o kobietach, z „troski” o nich. Oczywiście o wysokość ich emerytury. My, mężczyźni, i tak jesteśmy już na aucie.

Dlaczego tak jest? Oczywiście czynników wczesnego umierania jest wiele, choćby palenie papierosów. Ale ono spada, a ilość zachorowań na raka rośnie gwałtownie. Jedną z najważniejszych przyczyn jest skażenie środowiska. Skażenie tego co pijemy, czym oddychamy, co jemy.

Krótka refleksja z minionego tygodnia

Kiedy czytałem, jak wszyscy zgodnie zajadaliśmy się od kilkunastu lat solą drogową, to pomyślałem sobie tak: czy w tej polskiej sodomie nie było jednego sprawiedliwego, który by krzyknął – tak nie można? Przecież zabijamy ludzi! I pomyślałem dalej, że jak już wszyscy zgodnie i słusznie będziemy potępiać zbrodniarzy goniących za zyskiem kosztem naszego zdrowia, to powinniśmy pomyśleć, czy i wokół nas nie widzimy takich, którzy trują nas – choćby za pośrednictwem wody i powietrza – a my milczymy? Bo boimy się o pracę, boimy się ostracyzmu środowiska, boimy się siebie samych i pozwalamy na to, by inni przestępcy truli nas i nasze dzieci, bezkarnie, bezczelnie, patrząc innym w oczy, może idąc do kościoła i nie mając z tego powodu wyrzutów przy przyjmowaniu Komunii świętej.

Mam wrażenie, że ten system, te rządy, ten wymiar sprawiedliwości, uczyniły z nas niewolników. Tak sobie pomyślałem, gdy przeczytałem poniższą informację. 12 lat temu był odważny, który doniósł do prokuratury o solnym przestępstwie, a prokuratura z braku dowodów sprawę umorzyła. Zapytałem się, ile tysięcy ton soli trzeba prokuraturze, ile tysięcy ton odpadów, by miała wystarczający dowód na trucie ludzi, na trucie środowiska? Jedynym pokrzywdzonym w całym solnym zajściu (oprócz milionów konsumentów skażonej soli) był ten odważny człowiek, który – o ile był pracownikiem którejś z tych firm – zapewne stracił pracę. Kto teraz podskoczy, kiedy ma świadomość, że prokuratura może nie mieć „wystarczającej ilości dowodów”?

Chociaż jest i druga sprawa, może budząca nadzieję. Okazało się, że Minister Zdrojewski szykował nam coś znacznie gorszego niż ACTA. Na szczęście był kolejny sprawiedliwy, urzędnik, który sprawę zablokował. Nie wiem, jakie poniósł konsekwencje, może już nie pracuje, ale o tym portal Onet nie informował.

Nasi parlamentarzyści kłócą się na hej,mielec (obecnie trybunie sporów politycznych, i to jedynie słusznych, bo posła Popiołka do dyskusji nie dopuszczają) o mielecką, chyba już mało komu potrzebną kolej, a milczą o sprawach najważniejszych, jak wolność, jak prawda, jak nasze zdrowie i życie. I taka refleksja naszła mnie na koniec tego tygodnia.

Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?

  Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?   Skończyły się Dni Mielca. Ponoć były fantastyczne. A już występ pani Chylińskiej –...