poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?

 


Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?

 

Skończyły się Dni Mielca. Ponoć były fantastyczne. A już występ pani Chylińskiej – rewelacja. Nie byłem, powtarzam za znajomymi.

Wraz z Mielcem bawiły się okoliczne gminy, a patrząc dalej wsie i miasta całej Polski. Po tysiąckroć żegnamy lato, po tysiąckroć dziękujemy za obfite plony (nawet jak we wsi jest jedna krowa i dwóch prawdziwych rolników, to i tak wszyscy dziękują). Chrzcimy strażackie wozy, oddajemy, pląsając a potem klęcząc, nowe ulice, mosty i drogi, wystawiamy twarze fotografom, sami kręcimy filmy, których potem pełen jest Internet.

 

Słowem: cała Polska się bawi. Przyszedł do nas czas radości i czas zabawy.

A co? Nie zasłużyliśmy sobie? Oczywiście że tak. Gospodarka kwitnie, ludziom żyje się lepiej. No i radośniej. Co prawda na zawołanie władzy – POMOŻECIE? – zapanowałoby głuche milczenie, a większość odwróciłaby się tyłem, nie słysząc. Wyrzeczenia? Jakie wyrzeczenia? Nam się po prostu wszystko należy.

I wczesna emerytura, i pełnowymiarowa służba zdrowia pod nosem i za darmo (ha, ha), i dobra, niezobowiązująca praca, po której jest siła na zabawę, i szkoła dla dziecka za progiem, i wyższa uczelnia, którą można łatwo skończyć, bez wysiłku, i nawet kościół jak najbliżej. Czy się go odwiedzi, to już inna sprawa.

 

Nadszedł czas zabawy.

Jak pisał kiedyś poeta, o takiej zabawie

 

Czasem wiatr z domów płonących

Przynosił czarne latawce,

Łapali skrawki w powietrzu

Jadący na karuzeli.

Rozwiewał suknie dziewczynom

Ten wiatr od domów płonących,

Śmiały się tłumy wesołe

W czas pięknej warszawskiej niedzieli. 

 

Kto nie wie, z jakiego to wiersza, temu nie powiem. Niech sobie poszuka. Powiem tylko, że te domy płonące mogą być wszędzie: na Ukrainie, w gettcie, a może niedługo w sąsiednim mieście.

 

Przyszedł do Polski czas zabawy. Bawmy się. Wszak lepiej świętować niż pracować. Lepiej się cieszyć, niż martwić. Lepiej się śmiać, niż płakać.

 

Tyle tylko, że czasu nieszczęścia i płaczu samemu się nie wybiera. On przychodzi niespodzianie jak złodziej.

Niespodzianie? Naprawdę?

Czy rok 1939 był niespodzianką, czy może jednak karą za głupotę i zaślepienie.

 

Silni, zwarci, gotowi.

 

Dzisiaj jest czas zabawy. Zabawy na kredyt. I tym kredytem nie są pieniądze. Tym kredytem jest życie innych. Życie tych, którzy – według niektórych – przeszkadzają nam w zabawie.

A jak przeszkadzają, to trzeba ich wygonić.

Najlepiej na ich wojnę, by umierali za nasz czas zabawy.

 

Kto odpowie, ile schronów można by zbudować, gdyby pieniądze przeznaczyć nie na zabawy, igraszki społeczno polityczne, ale na tę betonową materię, która mogłaby nas obronić w potrzebie?

 

Ile schronów jest w Mielcu, panie Prezydencie, ile schronów jest w powiecie, Pani Starosto, panowie wójtowie i burmistrzowie? A Polska zaczyna płonąć. Słuchacie wszak wiadomości. Zresztą pewnie macie ich więcej od przeciętnego obywatela.

 

Wygonić Ukraińców na front! Dłużej się pobawimy. Czy rzeczywiście?

Czy nie czujecie, że nadchodzi znowu jakiś 1 września?

Pierwszy września nie musi być tym dniem historycznym, z 1939 roku, którego rocznica przypada jutro. Tych pierwszych wrześni może być dużo w innych terminach.

 

Igrzyska, igrzyska, igrzyska. To o władzę nad powiatem, to o władzę nad szpitalem, a za wszystkim stoi niee interes społeczny, ale kasa.

Kasa misiu. Kasa.

Choćby na mieszkanie w Hiszpanii, do której zechce się uciec, jakby co.

 

Jakby co?

 

Boję się głupich polityków każdego szczebla, szczególnie tak skłóconych, jak w Polsce, którzy rozrywają nasz karaj po połowie, boję się głupiego społeczeństwa, któremu się należy wszystko, a dobry nastrój w szczególności, a które od siebie tylko może dać kolejne żądanie.

 

Boję się.

 

 

Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?

  Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?   Skończyły się Dni Mielca. Ponoć były fantastyczne. A już występ pani Chylińskiej –...