czwartek, 16 października 2025

Szczury w przedszkolu, pomnik rzezi wołyńskieje i goła czerwona pupa.

 


 Syrenka z Marbelli

Trzy lata temu szczury opanowały miejskie przedszkole nr 9. Najpierw poprzednie, a  teraz obecne władze odtrąbiły odwrót z pola bitwy ze szczurami i dla bezpieczeństwa dzieci przeniosły je do placówek zastępczych w pobliskich szkołach.

I jest to jak najbardziej słuszna decyzja.

Wszak pamiętamy, że od pierwszego zdechłego szczura zaczęła się w Oranie dżuma*.

Miano budować nowy budynek dla tego przedszkola za ok. 20 mln złotych, ale w skarbcu miejskim brak takich pieniędzy. Niestety, nie udało się także ich pozyskanie poprzez środki pomocowe, bo nasz projekt nie uzyskał z jakiś powodów uznania darczyńców.

No i zostaliśmy z niczym. Sorry, ze szczurami, których nie powinno być, nie tylko w przedszkolu, lecz także w mieście, ale są.

I do tej pory wszystko to jest prozą życia. Miejskiego i urzędniczego. Mieliśmy pecha. Jako Mielec. Tak w kwestii szczurów, jak i pieniędzy na przedszkole. Bywa.

Ale tak się nieszczęśliwie złożyło, że ktoś wpadł na pomysł, by dwieście czy trzysta metrów od tych szczurów wybudować pomnik rzezi wołyńskiej

I też nie byłoby w tym nic poruszającego, przynajmniej dla mnie, bo pomnik ma powstać na terenie kościelnym, a tam ksiądz proboszcz może sobie wybudować nawet kosmodrom, byle w zgodzie z prawem budowlanym.

I gdyby ogłosił to w kościele wiernym, przyjęlibyśmy wszyscy ten fakt z różnymi, ale nie gwałtownymi uczuciami.

Wszak w sąsiednich parafiach mamy już pomniki św. Jana Pawła II, bł. kard. Wyszyńskiego, bł. ks. Popiełuszki, śp. Marianny Popiełuszko, nie mówiąc o innych mniejszych artefaktach coś upamiętniających.

Ale tę wiadomość ogłoszono zbiorowo „urbi et orbi” , przy czym najważniejszą osobą w gronie ogłaszającym był prezydent Mielca (nie wspominając już o jego pierwszym zastępcy).

No i oczywiście zrobiono z tego zdarzenia, jak każe najnowsza mielecka tradycja polityczna, film, który opublikowano w mediach.

I tak mi było trochę nijako, kiedy pomyślałem o tych dwu faktach: szczury i pomnik rzezi wołyńskiej

Kiedyś, kiedy komisja konkursowa w III RP odrzuciła książkę Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”, bo się przestraszyła jej okrutnej konkluzji, że za dopuszczenie do mordów wołyńskich odpowiada w dużej mierze dowództwo Armii Krajowej, napisałem poniższy wiersz:

Myszy wołyńskie

  

pochowały się po norach

głęboko drążyły korytarze by uciec

od pożogi mordów

od krwi

 

właśnie eksperymentowano na ludziach

prowadzono doświadczenia

wiwisekcje

na organizmach

dzieci kobiet mężczyzn starców

szczególnie interesujące było rozcinanie ciężarnych i ich płodów

myszy nie mogły patrzeć

nie mogły mówić

 

mysz domowa

jest gatunkiem synantropijnym

przystosowanym do każdej ludzkiej dewiacji

 a jednak

myszy wołyńskie

miały obłęd w oczach

 

mysia natura

jest tchórzliwa

mysia natura

jest milcząca

Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk Mysia 5

odradzający się Fenix każdego reżimu

zdradził wołyńskie myszy

zdradził Wołyń


No i teraz dowiaduję się, że Parafia Ducha Świętego wraz z Prezydentem Mielca będzie czciło pomnikiem pomordowanych Wołynian, Polaków. Jestem za, bo zmarłym, pomordowanym, należy się pamięć. Zapewne jednak będzie tak, że za wszystko co tam było złe,  będą odpowiadali upowcy, którzy dzisiaj są Ukraińcami. A o katastrofalnej polityce dowództwa AK, jak w przypadku Powstania Warszawskiego , będzie się milczeć.

 Ale te szczury! Całkiem po sąsiedzku z pomnikiem! Rozumiem, że miasto dołoży się do pomnika, jeśli ma on być okazały i być dumą miasta. Ale na przedszkole nadal pieniędzy nie będzie.

Bo ja ciągle się zastanawiam, co jest ważniejsze: czy żeby się rodziły i rosły dzieci, czy żeby starzy ludzie mieli gdzie pogadać o strasznej przeszłości, nie wnikając w jej zawiłości, choćby czytaniem książki Zychowicza.

Najlepiej hura i do przodu. 


 

No i tu dochodzimy do trzeciego artefaktu z tytułu felietonu – gołej, czerwonej, kobiecej pupy, żeby być eleganckim.

Gdzieś tam, w pięknym mieście Busko Zdrój, o wiele piękniejszym i o wiele chętniej odwiedzanym przez turystów niż Mielec, dla jeszcze większego uatrakcyjnienia miasta i ściągnięcia jeszcze większej liczby turystów ( w tym na pewno z Mielca), postawiono w parku czerwoną rzeźbę nagiej, klęczącej kobiety.

Pan Radny Przybyło, którego bardzo szanuję i wspieram, napisał o tym fakcie w dramatycznym tonie: ”Tak prezentuje się rzeźba w Busku-Zdroju w ogromnej większości kwoty sfinansowana z budżetu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która zgodnie z regulaminem konkursu powstała w celu uczczenia, w sposób szczególny – trwały i społecznie użyteczny – stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Jaka władza - taka rzeźba. O tempora, o mores!”


 

W odpowiedzi napisałem: „Rozumiem, że publikuje Pan w kontekście Pomnika Rzezi Wołyńskiej, który w Mielcu zbuduje nasza władza . A co do rzeźby, to mnie się podoba taki akcent szarej codzienności. No ale i Pana rozumiem. Dla Rzeczpospolitej musi być poważnie i odświętnie i poświęcone.”

No i w Mielcu będzie patriotycznie i poświęcone. Jak zapewne Pan Łukasz oczekuje. Co już odnotowała PCh24 i zapewne odnotuje Radio Maryja i TV Trwam, a co zupełnie nie przyniesie wzrostu ruchu turystycznego do Mielca.

Bo powiem panom radnym, i panu Midurze, który ostro skrytykował mnie i moją wypowiedź, także, że są miasta, tak w Polsce, jak w świecie, gdzie buduje się rzeźby by albo cieszyły oczy, albo jeszcze dodawały uroku krajobrazowi miasta.

I nie są to rzeźby nadęte patriotyzmem do rozmiarów bliskich pęknięcia, ale czasami bardzo śmieszne lub też wzbudzające kontrowersje.

I wcale nie wyklucza to budowy pomników ku czci i pamięci, które stoją często po sąsiedzku.

Tylko kto by w Polsce/Mielcu zezwolił na budowę rzeźb, które śmieją się z władzy? Ba, pękają ze śmiechu! A z nimi turyści. Zapyta ktoś: skąd wiadomo, że śmieją się z władzy? Odpowiem: władza to wie.

Poniżej rzeźby zachodzących się ze śmiechu facetów z Porto .


 


Ps. A jeśli za tę polską gołą babę zapłacono po znajomości za dużo (choć nie były to pieniądze, jak sugeruje pan Midura, z budżetu na zdrowie), to należy złożyć wniosek do prokuratury.

 

*(dla mniej oczytanych, by nie straszyć, podam, ze chodzi o książkę Alberta Camusa)

 

Poniżej wykaz mieleckich pomników i rzeźb (choć to zupełna prehistoria Mielca)

Pomnik Wolności

Pomnik AK

Pomnik – rzeźba Gryfa Mieleckiego

Pomnik Żołnierzy Wyklętych

Pomnik Jana Pawła II

Pomnik Jerzego Popiełuszki

Pomnik (ławeczka) Matki Jerzego Popiełuszki – Marianny Popiełuszko

Pomnik Kard. Wyszyńskiego

Ściana Katyńska

 

Mieleckie rzeźby

 

Mieleckie rzeźby Henryka Burzca to pięć rzeźb plenerowych wykonanych w latach 1964-1966:

„Lot”,

„Radość życia”,

„Biegaczki”,

„Miotacz”  

„Tancerka”

 

I kilka pomniejszych innych autorów, w tym także rzeźby  - konstrukcje metalowe

 

 

 

 

Szczury w przedszkolu, pomnik rzezi katyńskiej i goła czerwona pupa.

  

Fotografię kontrowersyjnej rzeźby pożyczyłem ze strony Pana Radnego Przybyło

Trzy lata temu szczury opanowały miejskie przedszkole nr 9. Najpierw poprzednie, a  teraz obecne władze odtrąbiły odwrót z pola bitwy ze szczurami i dla bezpieczeństwa dzieci przeniosły je do placówek zastępczych w pobliskich szkołach.

I jest to jak najbardziej słuszna decyzja.

Wszak pamiętamy, że od pierwszego zdechłego szczura zaczęła się w Oranie dżuma*.

Miano budować nowy budynek dla tego przedszkola za ok. 20 mln złotych, ale w skarbcu miejskim brak takich pieniędzy. Niestety, nie udało się także ich pozyskanie poprzez środki pomocowe, bo nasz projekt nie uzyskał z jakiś powodów uznania darczyńców.

No i zostaliśmy z niczym. Sorry, ze szczurami, których nie powinno być, nie tylko w przedszkolu, lecz także w mieście, ale są.

I do tej pory wszystko to jest prozą życia. Miejskiego i urzędniczego. Mieliśmy pecha. Jako Mielec. Tak w kwestii szczurów, jak i pieniędzy na przedszkole. Bywa.

Ale tak się nieszczęśliwie złożyło, że ktoś wpadł na pomysł, by dwieście czy trzysta metrów od tych szczurów wybudować pomnik rzezi katyńskiej.

I też nie byłoby w tym nic poruszającego, przynajmniej dla mnie, bo pomnik ma powstać na terenie kościelnym, a tam ksiądz proboszcz może sobie wybudować nawet kosmodrom, byle w zgodzie z prawem budowlanym.

I gdyby ogłosił to w kościele wiernym, przyjęlibyśmy wszyscy ten fakt z różnymi, ale nie gwałtownymi uczuciami.

Wszak w sąsiednich parafiach mamy już pomniki św. Jana Pawła II, bł. kard. Wyszyńskiego, bł. ks. Popiełuszki, śp. Marianny Popiełuszko, nie mówiąc o innych mniejszych artefaktach coś upamiętniających.

Ale tę wiadomość ogłoszono zbiorowo „urbi et orbi” , przy czym najważniejszą osobą w gronie ogłaszającym był prezydent Mielca (nie wspominając już o jego pierwszym zastępcy).

No i oczywiście zrobiono z tego zdarzenia, jak każe najnowsza mielecka tradycja polityczna, film, który opublikowano w mediach.

I tak mi było trochę nijako, kiedy pomyślałem o tych dwu faktach: szczury i pomnik rzezi wołyńskiej

Kiedyś, kiedy komisja konkursowa w III RP odrzuciła książkę Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”, bo się przestraszyła jej okrutnej konkluzji, że za dopuszczenie do mordów wołyńskich odpowiada w dużej mierze dowództwo Armii Krajowej, napisałem poniższy wiersz:

Myszy wołyńskie

  

pochowały się po norach

głęboko drążyły korytarze by uciec

od pożogi mordów

od krwi

 

właśnie eksperymentowano na ludziach

prowadzono doświadczenia

wiwisekcje

na organizmach

dzieci kobiet mężczyzn starców

szczególnie interesujące było rozcinanie ciężarnych i ich płodów

myszy nie mogły patrzeć

nie mogły mówić

 

mysz domowa

jest gatunkiem synantropijnym

przystosowanym do każdej ludzkiej dewiacji

 a jednak

myszy wołyńskie

miały obłęd w oczach

 

mysia natura

jest tchórzliwa

mysia natura

jest milcząca

Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk Mysia 5

odradzający się Fenix każdego reżimu

zdradził wołyńskie myszy

zdradził Wołyń


No i teraz dowiaduję się, że Parafia Ducha Świętego wraz z Prezydentem Mielca będzie czciło pomnikiem pomordowanych Wołynian, Polaków. Jestem za, bo zmarłym, pomordowanym, należy się pamięć. Zapewne jednak będzie tak, że za wszystko co tam było złe,  będą odpowiadali upowcy, którzy dzisiaj są Ukraińcami. A o katastrofalnej polityce dowództwa AK, jak w przypadku Powstania Warszawskiego , będzie się milczeć.

 Ale te szczury! Całkiem po sąsiedzku z pomnikiem! Rozumiem, że miasto dołoży się do pomnika, jeśli ma on być okazały i być dumą miasta. Ale na przedszkole nadal pieniędzy nie będzie.

Bo ja ciągle się zastanawiam, co jest ważniejsze: czy żeby się rodziły i rosły dzieci, czy żeby starzy ludzie mieli gdzie pogadać o strasznej przeszłości, nie wnikając w jej zawiłości, choćby czytaniem książki Zychowicza.

Najlepiej hura i do przodu.

No i tu dochodzimy do trzeciego artefaktu z tytułu felietonu – gołej, czerwonej, kobiecej pupy, żeby być eleganckim.

Gdzieś tam, w pięknym mieście Busko Zdrój, o wiele piękniejszym i o wiele chętniej odwiedzanym przez turystów niż Mielec, dla jeszcze większego uatrakcyjnienia miasta i ściągnięcia jeszcze większej liczby turystów ( w tym na pewno z Mielca), postawiono w parku czerwoną rzeźbę nagiej, klęczącej kobiety.

Pan Radny Przybyło, którego bardzo szanuję i wspieram, napisał o tym fakcie w dramatycznym tonie: ”Tak prezentuje się rzeźba w Busku-Zdroju w ogromnej większości kwoty sfinansowana z budżetu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która zgodnie z regulaminem konkursu powstała w celu uczczenia, w sposób szczególny – trwały i społecznie użyteczny – stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Jaka władza - taka rzeźba. O tempora, o mores!”

W odpowiedzi napisałem: „Rozumiem, że publikuje Pan w kontekście Pomnika Rzezi Wołyńskiej, który w Mielcu zbuduje nasza władza . A co do rzeźby, to mnie się podoba taki akcent szarej codzienności. No ale i Pana rozumiem. Dla Rzeczpospolitej musi być poważnie i odświętnie i poświęcone.”

No i w Mielcu będzie patriotycznie i poświęcone. Jak zapewne Pan Łukasz oczekuje. Co już odnotowała PCh24 i zapewne odnotuje Radio Maryja i TV Trwam, a co zupełnie nie przyniesie wzrostu ruchu turystycznego do Mielca.

Bo powiem panom radnym, i panu Midurze, który ostro skrytykował mnie i moją wypowiedź, także, że są miasta, tak w Polsce, jak w świecie, gdzie buduje się rzeźby by albo cieszyły oczy, albo jeszcze dodawały uroku krajobrazowi miasta.

I nie są to rzeźby nadęte patriotyzmem do rozmiarów bliskich pęknięcia, ale czasami bardzo śmieszne lub też wzbudzające kontrowersje.

I wcale nie wyklucza to budowy pomników ku czci i pamięci, które stoją często po sąsiedzku.

Tylko kto by w Polsce/Mielcu zezwolił na budowę rzeźb, które śmieją się z władzy? Zapyta ktoś: skąd wiadomo, ze śmieją się z władzy? Odpowiem: władza to wie.

Poniżej rzeźby zachodzących się ze śmiechu facetów z Porto i nagiej pani syreny z Marbelli.

Ps. A jeśli za tę polską gołą babę zapłacono po znajomości za dużo (choć nie były to pieniądze, jak sugeruje pan Midura, z budżetu na zdrowie), to należy złożyć wniosek do prokuratury.

 

*(dla mniej oczytanych, by nie straszyć, podam, ze chodzi o książkę Alberta Camusa)

 

Poniżej wykaz mieleckich pomników i rzeźb (choć to zupełna prehistoria Mielca)

Pomnik Wolności

Pomnik AK

Pomnik – rzeźba Gryfa Mieleckiego

Pomnik Żołnierzy Wyklętych

Pomnik Jana Pawła II

Pomnik Jerzego Popiełuszki

Pomnik (ławeczka) Matki Jerzego Popiełuszki – Marianny Popiełuszko

Pomnik Kard. Wyszyńskiego

Ściana Katyńska

 

Mieleckie rzeźby

 

Mieleckie rzeźby Henryka Burzca to pięć rzeźb plenerowych wykonanych w latach 1964-1966:

„Lot”,

„Radość życia”,

„Biegaczki”,

„Miotacz”  

„Tancerka”

 

I kilka pomniejszych innych autorów, w tym także rzeźby  - konstrukcje metalowe

 

 

 

 


czwartek, 4 września 2025

Czy mieleckie media powinny upaść, czy nadal być zależne. Odpowiedź panu Redaktorowi Cynkierowi

 

Obrazek za Gazetą Wyborczą, która pierwsza poinformowała o nieprawidłowościach wyborczych

Znowu się porobiło. Nie pierwszy raz, ale zostałem wywołany do tablicy, to piszę. Sąd unieważnił w Gminie Tuszów Narodowy wybory na radnego, z powodu – powiem oględnie, bo nie mam wyroku w ręku  – nieprawidłowości wyborczych jakich miał się dopuścić ważny człowiek w Gminie, pan Buława. Do niedawna radny, ale już teraz nie. A to wszystko dzięki jednej bohaterskiej kobiecie, Pani Katarzynie Sztuka, sołtysce z Babichy, która się nie bała, a może się bała, ale się odważyła i za to ją winniśmy wspierać i dawać za przykład. 

Jak to w Mielcu bywa o fakcie poinformowały zaraz różne media, ale nie mieleckie. W związku z tym pozwoliłem sobie na krótki komentarz na Facebooku o poniższej treści:

 Jeden mielecki Redaktor pyta mieleckich posłów, dlaczego upada prasa lokalna i portale internetowe. A ja się pytam Redaktora, czy mieleckie media informują o aferze w "świętej gminie"? I może tu jest odpowiedź.

 No i się doczekałem. Pan Redaktor Cynkier tak mi odpowiedział:

 Pan jest absolutnie ostatnią osobą w tym mieście, która powinna "układać pracę" jakimkolwiek mediom lokalnym. I się tym tematem zajmować, jak i wieloma innymi, o których nie ma Pan pojęcia...

 Oczywiście po tej wymianie poglądów otrzymałem różne formy wsparcia i prośby, by poruszyć sprawę zblatowania mieleckich mediów z różnego rodzaju władzami czy instytucjami miejskimi i gminnymi. Nie są to pierwsze sygnały, bo otrzymywałem je już dawnej. Niektórzy respondenci wręcz pisali, ze jeśli ja nie napiszę o jakiejś trudnej, przykrej mieleckiej sprawie, to nikt nie napisze, albo tak, ze nikt nic z tego wiedział nie będzie.

 Nie robię się tu na bohatera, herosa, bo nie mam niczego z tych obu postaci. Jestem skromnym emerytem, którego czasem – jak i innych – szlag trafia na układy i układziki i nie mogę zamilczeć.

Już wielokrotnie pokazywano mi zależności pomiędzy władzą gminną, gminnymi instytucjami, lokalnymi politykami, a mediami. Bez wsparcia mediów, w różnej  formie, choćby zlecania reklam, sponsoringów, mediom byłoby ciężko lub bardzo ciężko.

 I ja to rozumiem. Tak jak rozumiem, że są tematy, których dla dobra społecznego poruszać się nie powinno. Ale na pewno takim tematem nie jest oszustwo wyborcze, czy pedofilia. Choćby w wykonaniu kapłana.

 I naprawdę jest mi szkoda mieleckich dziennikarzy czy mieleckich mediów jako takich, chociaż akurat mam dobre zdanie o Radiu Leliwa.

 Pracujecie, jak wszystkie prawie lokalne media, w gównianym środowisku. Nie tylko politycznym, samorządowym, ale także społecznym. Ja już prawie nie oglądam telewizji, bo dziennikarze w niej, a politycy w szczególności, przyprawiają mnie o gorączkę i silny ból brzucha. Słucham niezależnych, sprawdzonych przeze mnie dziennikarzy i ich podkastóów. I ta tendencja będzie rosła.

 I naprawdę jest mi szkoda Pana Cynkiera, bo chyba znam uwarunkowania w jakich pracuje. I nawet ten głupi komentarz przeciw mnie mu wybaczam.

Tym niemniej odpiszę wprost.

Już kiedyś pisałem Panu Redaktorowi, to co teraz powtórzę: ja Pana trochę rozumiem, że ma Pan do mnie taką złość. Bo ja sobie mogę napisać publicznie co zechcę, a Pan nie i bywa, że psuję Panu robotę. Bo ktokolwiek może powiedzieć, często niesłusznie, ale liczy się tendencja, że jak ma się jakąś trudna wiadomość ukazać, to na pewno nie na hej.mielec. A miejsca na facebooku jest tyle, że nie każde Urząd Miasta czy inny urząd może zablokować przed takimi jak ja.

 Więc biedne są te lokalne media, uzależnione od urzędów miejsko gminnych, polityków, swoich właścicieli, którzy mają interesy w mieście i powiecie, i je realizują. Jest taka bajka Adama Mickiewicza o wilku i psie. I, niestety, większośc dzisiejszych redaktorów jest takimi psami. Łańcuchowymi.

I dlatego taka jest ich złość na wolne wilki, które najchętniej by odstrzelili.

 Poniżej treść tej bajki. A za nią już mój utwór, parafraza Satyty Horacego o mediach. Miłego czytania, Panie Redaktorze.

A gdy o poezji mowa, to wiem, że nigdy nie zamieści już Pan na hej.mielec relacji z promocji wierszy członków MTL, którzy cierpią za mnie. Ale jakoś przeżyjemy.

 

Pies i Wilk

 

Jeden bardzo mizerny wilk, skóra a kości,

Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,

Zdybie przypadkiem brysia jegomości,

Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha;

Sierć na nim błyszczy gdyby szmelcowana,

Podgardle tłuste, zwisłe do kolana.

,,A witaj panie kumie! Witaj panie brychu!

Już od lat kopy o was ni widu, ni słychu.

Wtedyś był mały kondlik: ale kto nie z postem,

Prędko zmienia figurę!

Jakże służy zdrowie?"

,,Niczego" brysi odpowie,

I za grzeczność kiwnął chwostem.

,,Oj! oj!... niczego! Widać z wzrostu i tuszy!

Co to za łeb, mój Boże! choć walić obuchem!

A kark jaki! a brzuch jaki!

Brzuch! niech mnie porwą sobaki,

Jeżeli, uczciwszy uszy,

Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!"

,,Żartuj zdrów, kumie wilku; lecz mówiąc bez żartu,

Jeżeli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki... "

,,A to jak, kiedyś łaskaw?"

,,Ot tak: bez odwłoki

Bory i nory oddawszy czartu,

I łajdackich po polu wyrzekłszy się świstań,

Idź między ludzi --- i na służbę przystań!"

,,Lecz w tej służbie co robić?" wilk znowu zapyta.

,,Co robić...? Dziecko jesteś! Służba wyśmienita:

Ot jedno z drugiem, nic a nic!

Dziedzińca pilnować granic,

Przybycie gości szczekaniem głosić,

Na dziada warknąć, żyda potarmosić,

Panom pochlebiać ukłonem,

Sługom wachlować ogonem,

A za toż bracie niczego nie braknie:

Od panów, paniątek, dziewek,

Okruszyn, kostek, polewek,

Słowem, czego dusza łaknie."

Pies mówił, a wilk słuchał: uchem, gębą, nosem,

Nie stracił słówka; połknął dyskurs cały,

I nad smacznej przyszłości medytując losem,

Już obiecane wietrzył specyały.

Wtem patrzy... ,,A to co?"... --- ,,Gdzie?" --- ,,Ot tu na karku"

,,Eh błazeństwo!..." --- ,,Cóż przecie?" --- ,,Oto widzisz troszkę

Przyczesano... bo na noc kładą mi obrożkę,

Ażebym lepiej pilnował folwarku!"

,,Czy tak? pięknąś wiadomość schował na ostatku."

,,I cóż, wilku, nie idziesz?"

,,Co nie, to nie, bratku!

Lepszy w wolności kąsek ladajaki,

Niźli w niewoli przysmaki."

Rzekł, i drapnąwszy co miał skoku w łapie.

Aż dotąd drapie.

 

 

 

Satyra 1 Księga 2 Horacy

Sunt quibus in satira videar nimis acer et ultra (uwspółcześniona przez Andrzeja Talarka)

 

Mówią, żem upierdliwy, że słupy graniczne

Przekroczyłem krytyki: drudzy ustawicznie

Wyśmiewają pisanie moje i tematy

Ważne dla mnie i mówią, że więcej z nich straty

Niż pożytku. Co robić? Powiedz przyjacielu.

- „Daj już spokój”. – Jak to tak? Mam tak żyć bez celu?

Bez pisania? –„Też można. Pisać zresztą możesz

Wiersze i dzieciom bajki, a nie iść na noże.

Gdy już pragniesz koniecznie pisać do gazety

Opisuj tryumfy Króla. Za to masz i zety

I uznanie u władzy. Salony przed tobą,

Uściski władzy bratnie i tyś ich ozdobą”. -

Mógłbym, ale mój talent niegodny jest Króla.

Nie umię jego tryumfów w orle przywdziać pióra,

Ubrać w pochwalne hymny, słuch mój już nie taki.

-„To wyślij tym co rządzą pojednania znaki

I sław ich sprawiedliwość” .- Nie omieszkam, może

Gdy sposobność się zdarzy; w niewłaściwej porze

Głos pochlebcy do ucha Króla nie doleci:

Koń niezręcznie głaskany kopie nawet dzieci.

-„Więc lepiej jest dla ciebie, kiedy krytykujesz

Tych co dają pod stołem? Wrogów produkujesz,

Którzy biorą do siebie twe uwagi mylnie”. –

Trudno. Gdy w stół uderzysz, odezwą się silnie

Nożyce swoim głosem, jeżeli tam leżą.

Przyjemności mych bliźnich od tego zależą

Jaki im Bóg przydzielił rozum, jakie serce..

Jeden pije zbyt dużo, drugi w poniewierce

Od żony do kochanki swe życie marnuje.

Ja wolę teksty pisać. Tego oczekuje

Ode mnie moje serce; rozum zaś powiada,

Że choć za to nie płacą, to mi nie wypada

Przestać pisać. Co wtedy ludzie mi powiedzą?

Chcieli wiedzieć, nie piszę, więc tego nie wiedzą

Co by mogli, jeżeli pisał bym bez przerwy.

Choć któż ja jestem dla nich? Ten, co szarpie nerwy

Ludziom, o których pisze? A może pyszałek

Który myśli, że pisze dla siebie na chwałę?

A ja nikogo nie chcę piórem atakować.

Wolę, gdy sprawa sama umie się zachować

Jak powinna. I zniknąć z oczu kiedy trzeba.

Lecz gdy tego nie zrobi, to klnę się na nieba

Że pióra niby miecza użyję zuchwale.

I Boga do pomocy poproszę w zapale.

Jeśli kto mnie zaczepi – bodaj by nie tykał –

Całe miasto się dowie, z bólu będzie sykał!

Grożą w złości niektórzy, przed sąd pozywają,

Chętnie by mnie otruli, odwagi nie mają.

Bywa sędzia, co kłamie. Swoje uprzedzenia

Na podsądnych przenosi bez zastanowienia.

Każdy kto broń posiada, kiedyś jej użyje,

Wilk zębów, bawół rogów, człowiek choćby kije

W szale dzikim. Potrafi zabić, więc zabija.

Gdy mu się w drogę wejdzie. Ale czas przemija

I dziś wnuczek swej babci cykutą nie truje

Najwyżej jej jeść nie da lub ją eksmituje.

Krótko mówiąc, czy starość mnie spokojna czeka,

Czy śmierć w czarnej opończy krąży już z daleka,

Bo czym biedny, czy bogacz, w domu czy wygnany,

Wciąż będę pisał ludziom. –„Uważaj kochany!

Bo kłopotów bez liku zgotują ci możni,

Nawet nie wiesz, jak wiele. A więc pisz ostrożnie”. -

Tak radzisz, przyjacielu, lecz popatrz jak inni

Trudne sprawy podnieśli, jak byli uczynni

Dla innych, broniąc cnoty, której zło zagraża.

To ludzie dobrej woli, którzy się narażać

Nie obawiali wcale. Ja także tą drogą

Chcę iść, pisząc dla ludzi, jeśli inni mogą.

…….

Oczywiście, jam mały, ja sam nic nie znaczę,

Alem widział już wiele i więcej zobaczę.

Choć innych talent większy, to nikt nie zaprzeczy

Ze żyłem w wielkim świecie i dziś jego rzeczy

I sprawy znam dokładnie i krytyki moje

Dla wielu są jak strzały dziurawiące zbroję.

I obślinione zęby złamały się wielu

Na mnie, bo jestem twardy. Więc cóż, przyjacielu?

-„Bronić ja ci nie mogę swobodnego lotu,

Ale cię przestrzec muszę, byś nie miał kłopotu

Z powodu twej niewiedzy znaczenia ustawy:

Gdy o kimś źle napiszesz, nie unikniesz sprawy”. –

A jeśli Król nasz uzna, że dobrze pisałem

Bo mu sławę przyniosłem i śmiechu przydałem

Wyśmiewając złodzieja albo aferzystę?

- „Wtedy sąd stwierdzi w śmiechu, że masz konto czyste”. -

 

 

 


Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?

  Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?   Skończyły się Dni Mielca. Ponoć były fantastyczne. A już występ pani Chylińskiej –...