poniedziałek, 23 lipca 2018

Słownik (niektórych) Kronobylan, dawniej Mielczan



Od kiedy zająłem się nieco bardziej sprawami działalności ludzi tworzących „sztab” protestów antykronospanowych, a skupionych wokół strony fejsbukowej „Blokada truciciela Melnoxu…” coraz bardziej otwierają mi się oczy na pewne niewygodne fakty, towarzyszące tym osobom, fakty, których jedynie się domyślałem lub przewidywałem, a które obecnie wyłażą (dla mnie) na światło dzienne.

Admin tej strony bije się w pierś i zaklina na wszystkie świętości, że nigdy przenigdy nawet do głowy nie przyszło mu do głowy opowiadanie się po stronie którejś z sił politycznych. Może i tak. Jednocześnie wielką estymą pośród działaczy cieszy się niejaki Padix Padix, mający się chyba za dowcipnisia i humorystę, który swoim pisaniem jednoznacznie opowiada się przeciwko PiS – owi.
Przy okazji obraża każdego, kto stanie na linii strzału, używając dla ludzi dość niewybrednych, by nie powiedzieć – chamskich określeń.
Kpiąc z nazwisk, nie podaje swojego nazwiska. Dla mnie to tchórzostwo, małość. Dla innych być może rozsądek, przebiegłość, mądra taktyka.

Generalnie jednak smutne to wszystko. Poczytajcie wyimki z artykułów Padixa Padixa.


·       Kronobyl – Mielec
·       Kronookupant – Kronospan
·       Zorganizowana grupa przestępcza zwana KRONOOKUPANTEM – też Kronospan
·       Formaldehydowa Blond Księżna „Rach, MACH, Ciach” – nie wiem
·       BIAŁA DAMA „RAFAELLO”, której stan na chwilę obecną - w związku z chlaniem formaliny bez opamiętania - pozwala tylko i wyłącznie na umieszczenie jej w pojemniku z tymże płynem i postawienie go w holu budynku administracyjnego KRONOOKUPANT -  siostra Formaldehydowej Blond Księżnej „Rach, MACH, Ciach”, rzecznik prasowy Kronospanu, pani Beata Rafalo.
·       Lucyfer Kronookupacji, Pieter Knedel- Peter Kaindl właściciel Kronospanu
·       Ze strachu nie panujący nad zwieraczami i srający żywicami mocznikowo-formaldehydowymi bez kontroli – pracownicy Kronospanu
·       Europejski właściciel firmy produkującej piecyki gazowe, pijaczyna i łachudra JANEK KLAUDIUSZ „JUNKERS – nie wiem, może prez. Jańczak
·       Słynny RUMCAJS „CHEŁ-CHEŁ”, którego buta, łajdactwo i chamstwo nie pozwoliły nawet kulturalnie usiąść na krześle – pan Herchel
·       Bohater świńskiego pęcherza, o nazwisku jak najgorętsza pora roku (w dalszych etapach swojego życia zniszczył swój blask skurwieniem się w polityce i korupcją w Polskim Związku Świńskiego Pęcherza – Grzegorz Lato, teść Herchela
·       Baron formaldehydowy WŁADLO ORTYLOBAR – Marszałek Władysław Ortyl
·       (ad tempus) – przedział czasu, w którym baron WŁADLO ORTYLOBAR, będzie się panoszył w zagłębiu formaldehydowym
·       Przydupas Barona formaldehydowego  „OJEJKU”, który w najbliższych kręgach barona znany jest pod jednoznacznym pseudonimem „LEJEK” – Tomasz Leyko
·       Pełniący funkcję STAROSTY WESELNEGO niejaki „PAMUŁA – starosta Powiatu Zbigniew Tymuła
·       Zasilający szeregi KRONOOKUPANTA w przeszłości – też starosta Zbigniew Tymuła
·       Imiennik wirtuoza z Żelazowej Woli – prezydent Fryderyk Kapinos
·       Formacja „Polej Ino Styren– Prawo i Sprawiedliwość
·       Formacja która utrudnia walkę z KRONOOKUPACJĄ imiennikowi polskiego wirtuoza biało czarnych klawiszy, na którego mieszkańcy KRONOBYLA (dawniej Mielec) bardzo liczą i chcą mu w tej walce pomóc – PiS utrudniający walkę z Kronospanem prezydentowi Kapinosowi
·       TACZKOWE DEPORTANTUM – wywiezienie na taczkach grożące prezydentowi Kapinosowi, jeśli tylko i wyłącznie nie będzie po stronie mielczan i ogromnie  nie zaangażuje się w walkę o czyste powietrze,
·       Ludzie, którzy nie robiąc nic tylko czekają, aż inni ich we wszystkim wyręczą i których ilość w Grupie Blokada nie cieszy i już nie ma tak wielkiego znaczenia, jakie miało w przeszłości  - 19 tys. członków grupy, którzy zalajkowali grupę, a teraz im wisi działanie przeciwko Kronospanowi
·       Honorowi mielczanie – ci którzy walczą przeciwko Kronospanowi
·       NIGRUM LIBER, do której zostaną wpisane fakty na temat dwudziestoletniego zatruwania powietrza i środowiska naturalnego, przekrętów, zaginania rzeczywistości i technologicznych paradoksów, którymi Kronookupant jest nafaszerowany, jak TOI TOI gównem! – Czarna księga, która ma być stworzona przez protestujących zamiast Białej Księgi z działalności Kronospanu, która miałaby tworzyć (?) władza, Kronospan(?).
·       Cyrograf zintegrowany dla dalszego, codziennego katowania nas trującymi związkami chemicznymi (czyt. ciche zabijanie), podpisany przez osobę wyzutą z wszelkich przejawów człowieczeństwa, jaką jest Władysław Ortyl – pozwolenie zintegrowane dla Kronospanu, podpisane przez Marszałka Ortyla
·       Na grupie jest ponad 19 tyś. Osób, a ocen na profilu KRONOOKUPANTA niecałe 200! Dajcie upust swoim odczuciom i oceńcie sprawiedliwie działanie tego NOWOTWORA MIELECKIEJ ZIEMI!!! – uchodzenie powietrza z balona protestu

·       Krugerandek – czyli ja


Wszyscy jesteśmy po trosze tchórzami. Ale Padix Padix jest naszym królem. Królem tchórzy.
Czy król tchórzy, w końcu przecież król, wódz, może cechować się odwagą?  


piątek, 20 lipca 2018

Czy PiS (i inni) przejął kontrolę nad ruchem protestu przeciw Krono?




Ale się porobiło!
Młodzi ludzie nie pamiętają, ale było za Gierka tak, że polityka sobie, a kabarety sobie. To znaczy politycy robili co chcieli – dokładnie jak dzisiaj – a kabarety, szczególnie Salon Niezależnych, jeździli po nich jak po tzw. „burej suce” i uchodziło im to na sucho.
Władza, mimo wszechogarniającej cenzury, traktowała kabarety jako tzw. wentyl bezpieczeństwa, który miał upuszczać przerosty ciśnienia społecznego, zapobiegając tym samym jakimś większym wybuchom społecznego niepokoju.
Zresztą zasięg tych kabaretów był dość ograniczony, bo nie było TVP Rozrywka, więc nie groziło to większym rozprzestrzenianiem się nieprawomyślnych idei.

Mam nieprzeparte wrażenie, że dokładnie tak samo dzieje się dzisiaj w Mielcu.

Ruch protestu przeciwko Kronospanowi, zbudowany został w dużej mierze w oparciu o fejsbukową stronę Blokada truciciela - Melnoxu. Czas najwyższy rozwiązać ten śmierdzący problem. Ale nie tylko, bo przecież także oparty na działalności Specjalnej Strefy Ekologicznej.

Tym niemniej jednak poprzez tę stronę, którą polubiło prawie 20 tys. ludzi, można docierać do bardzo wielu osób i wywierać na nie istotny wpływ.. Choćby zwoływać na marsze protestacyjne.

I ludzie zgromadzeni wokół tego ruchu, gdyby działali jako jedna siła, mogli naprawdę dużo namieszać w mieleckiej polityce lokalnej.
Bo gdyby wystartowali w wyborach pod tymi (lub podobnymi) hasłami, którymi mobilizowali ludzi do protestów, staliby się znienacka drugą siła po PiSie. A jako niezależni od układów, niesterowalni politycznie lub finansowo, mogliby wiele namieszać staremu, zasiedziałemu od dziesiątków lat establiszmentowi politycznemu Mielca. Taka grupa, nad którą nie ma kontroli, mająca taką moc społeczną, jest nie na rękę każdej po kolei sile politycznej mieleckiego samorządu. Wszyscy się by się jej bali i wszyscy by jej nie lubieli.

 Ale już ci ludzie nie namieszają. Bo w tej grupie nastąpiło wyraźne pęknięcie. Tak wyraźne, że admin strony, pan Kozub, wywalił z grupy i strony pana Kusia, który ośmielił się mieć inne zdanie i optować za wspólnym działaniem, mogącym mieć na celu działanie wyborcze.
Widać także, że i inni członkowie grupy przywódczej rakiem wycofują się na bezpieczniejsze pozycje. Inny ważny członek grupy przywódczej stwierdził, że sam się wycofał, gdy zaczęło w grupie pachnieć polityką.

Bo tego, że już moje felietony w tej sprawie nie są publikowane przez admina na stronie „Blokady…”, to mnie nie dziwi. Nawet jak wcześniejsze były.

Dlaczego tak się stało. Jak już napisałem powyżej, mam nieprzeparte wrażenie (choć nie mam dowodów), że główne siły polityczne Mielca na czele z PiS dogadały się z adminem strony i zawarli deal, że nie zaangażuje on ruchu w wybory samorządowe, że nie udostępni tego bardzo szerokiego forum dla ludzi, którzy dla czystego powietrza w Mielcu chcą coś dalej robić, ale widzą, że dotychczasowe metody się wyczerpały, że nie będzie już masowych marszów, że po prostu trzeba tę działalność sformalizować i oprzeć o działalność prawną.
A bez wpływu na miejscową władzę wykonawczą i prawodawczą zdziałać nie będzie można wiele.

Stawiam ziemniaki przeciwko dolarom, że takie porozumienie zostało zawarte. Czy to za inne obietnice, czy pod przymusem – nie wiem. Ale nie tłumaczę sobie inaczej całej sprawy.

Wy sobie tam, wicie, rozumicie, protestujcie, publikujcie, nazywajcie Kronospan bandziorem, w czym nawet radny wam pomoże, tylko nie mieszajcie się do polityki.

A jak już przejdą wybory, to idźcie na piwo.

Utwierdza mnie w tym przekonaniu chamski, niewybredny atak pod artykułem „Strefa Ekologiczna gościła w Płocku by rozmawiać o powietrzu”, zamieszczonym na hej.mielec, jakiegoś anonimowego Galla-Analla, który został skierowany pod adresem innego działacza ekologicznego z Mielca, szefa Specjalnej Strefy Ekologicznej, pana Mikołaja Skrzypca. Pan Skrzypiec, jako niesterowalny politycznie, stał się ostatnią przeszkodą do spacyfikowania ruchu i wybicia jego członkom z głowy startu w wyborach samorządowych.

Takie ataki przeprowadzają wynajęci trolle. To typ osobnika, który w samotności wydłubuje oczy kotom, a potem idzie na mszę, by się pokazać rządzącym, jaki jest po linii. Mam odruch wymiotny, gdy muszę czasami, z obowiązku, czytać takie szczyny.
I to mnie dodatkowo utwierdza w przekonaniu, że coś jest na rzeczy.

Czy podzielicie moje zdanie? Czy ta próba przejęcia kontroli na ruchem, jaką był gremialny udział władzy w pierwszym marszu, już się udała?
Najbliższe wybory i marny los fejsbukowego ruchu antykronospanowego to potwierdzą.
No chyba że?
.

czwartek, 19 lipca 2018

Mielecki anarchizm czy krono-anarchia?

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. W ślad za felietonem „Czy to zapowiedź mieleckiej „rewolucji?” napisałem felieton „Mielecki anarchizm czy mielecki anty-kronospanizm” i jakbym się pomylił. Gdybym wiedział to, co wiem dzisiaj, po jednym dniu zaledwie od publikacji, ten drugi felieton zatytułował bym „Mielecki anarchizm czy krono-anarchia?”.

Bo oto okazuje się, że trafiłem z felietonami na czas wyraźnego pęknięcia w grupie organizatorów protestów przeciwko Kronospanowi. To pęknięcie widać było w dyskusji pod moim felietonem „Czy to zapowiedź mieleckiej „rewolucji?”, a opisałem to pękanie w kolejnym felietonie, który już nie znalazł dla siebie miejsca na stronie "Blokada truciciela Melnoxu....." i uznania administratora strony. Ba, więcej: podobno administrator strony wyrzucił z niej jednego z głównych organizatorów protestu, jedną z jego twarzy.

No i tą drogą jeden z najważniejszych ruchów w historii Mielca, zaraz po wczesnej Solidarności, pójdzie się pieprzyć. Zamiast zintegrować się w nowych czasach i kontynuować swoją akcję, także w innej formie.

Nigdzie nie sugerowałem, jak pisał jeden z internautów, by z protestów przeciwko truciu nas przez Kronospan, zbudować ruch społeczny rządzący w przyszłości miastem.
Uważałem natomiast i nadal uważam, że ten ruch społeczny mógłby wnieść nową jakość do skostniałego, strupieszałego wręcz światka mieleckich samorządowców, w którym albo widzimy te same stare, zgrane twarze, albo młodych pisowców, zupełnie niesamodzielnych w myśleniu i działaniu. A przy okazji kontynuowaliby działania na rzecz czystego Mielca, czego nie zrobi stara władza, której po wyborach nie będzie zupełnie jak do tego zmusić. Bo wielki pochód protestu już się nie powtórzy.    

Mógłby wnieść nową jakość, ale najpewniej to już pobożne życzenia, bo ruch antykronospanowy zaczął się rozsadzać od środka sam. A siły zewnętrzne mu w tym pomagają.
A może jeszcze jest czas na refleksję?

A poniżej powtórnie felieton "Mielecki anarchizm czy mielecki anty-kronospanizm" Może jednak warto się nad nim zastanowić, panowie i panie działacze?


Kiedyś był taki system polityczny, który nazywał się anarchizm. Umarł wraz ze zwycięstwem gen. Franco w Hiszpanii, ale potem się odrodził w latach 60 – tych XX w. i teraz, wraz z obumieraniem demokracji i ciągotami socjalnymi społeczeństw, zaczyna się coraz bardziej odradzać i krzepnąć na siłach, choćby w formie alterglobalizmu.
Anarchizm w największym uproszczeniu cechuje się niechęcią wobec scentralizowanej władzy i jej instytucji, twierdząc, że są one źródłem opresji społecznej i zagrożeniem wolności.
Zdaniem anarchistów władza taka zawsze pozostaje poza kontrolą społeczną i wyobcowuje się ze niego. Proponują oni zamiast władzy centralnej  demokrację bezpośrednią, a zamiast kapitalizmu ekonomię uczestniczącą, czyli system ekonomiczny oparty na bezpośredniej kontroli przez uczestniczących w nim ludzi.
Anarchizm jest uważany przez anarchistów za najszerszą formę demokracji, w której jednostka posiada wpływ na swoje życie, uczestnicząc bezpośrednio w procesie ustawodawczym i wykonawczym. Czyli każdy ma wpływ na wszystko. Jednocześnie anarchiści są przeciwni demokracji przedstawicielskiej.
No i tu doszliśmy do Mielca i do dyskusji uczestników anty-kronospanowych protestów w temacie, co dalej robić.
Nie przypuszczałem nawet, że po moim artykule „Czy to zapowiedź mieleckiej „rewolucji?” rozgorzeje dośc intensywna dyskusja na fejsbuku pomiędzy ludźmi, którzy w jakimś tam stopniu protesty przeciwko Kronospanowi organizowali. Nie mam pojęcia kto się bardziej przysłużył sprawie, znałem spośród organizatorów jedynie panów Tabora i Skrzypca, a rozpoznaję od niedawna pana Kusia, więc nikogo nie zamierzam oceniać.
Jednak czytając tę dyskusję nie sposób oprzeć się wrażeniu, że grupa przywódcza protestów doszła na tzw. rozstaje dróg. Stanęła na tych rozstajach i zastanawia się, w którą stronę iść. Rozstaje oznaczają wybór kierunku, ale także mogą oznaczać rozstanie, kiedy jedni pójdą drogą w lewo, a drudzy drogą w prawo.
Nie sposób też oprzeć się wrażeniu, że jednak dalej już iść razem nie mogą. I nie chcą.
Jedni dlatego, że przestraszyli się tego, co osiągnęli, albo też ktoś ich przestraszył. I odpuszczają. I ci najpewniej zawrócą.
Inni dlatego, że nadal chcą prowadzić walkę, którą rozpoczęli i w której odnieśli duże sukcesy, ale widzą, że tymi metodami, jak dotychczas, dalej tej waliki prowadzić się nie da. Chcą się uzbroić w taką broń, jaką mają ich przeciwnicy i podjąć walkę na innym polu, w inny sposób. Ci pewnie skręcą w prawo.  
I są wreszcie tacy, którzy chcą kontynuować walkę w sposób dotychczasowy, tylko jeszcze bardziej, bo trzymanie się dotychczasowych metod siłą rzeczy wymusza ich radykalizację, ich nasilenie, by przynosić zachciały nadal efekty.
Ta ostania grupa, to dla mnie wzorcowy przykład myślenia anarchistycznego. Nie potrzeba nam przywódców, jednocześnie każdy jest przywódcą, nie potrzeba twarzy do reprezentowania ruchu, wystarczą anonimowi aktywiści,  LIDEREM jest każdy, kto był na protestach,  nie potrzeba uczestniczyć w wyborach samorządowych, bo średnio to widzę jeśli chodzi o możliwości samorządu, poza tym czas przedwyborczy to jednak nieciekawy moment na tego typu sprawy itd,. itp.
Jest jednak grupa realistów, którzy uważają, że jak chce się naprawdę spróbować dokończyć zaczęte dzieło, a przynajmniej bardziej go zaawansować, to trzeba zupełnie zmienić metody. To ci, którzy skręcają w prawo. I wcale nie do PiS, tylko inaczej niż anarchiści, którym zawsze bliżej było do socjalizmu.
A te nowe metody, to przekształcenie ruchu dość na dzisiaj anarchistycznego w zorganizowaną siłę, posiadającego przywódcę lub wąskie grono przywódców i próba wprowadzenia swoich przedstawicieli w krąg władzy lokalnej, czy to miejskiej, czy powiatowej, czy nawet wojewódzkiej – a nie jest to takie niemożliwe.
Takie działanie wymaga na początek jednego – zgody sporej części aktywistów na to, że kilku z nich będzie bardziej znanych, może przez to trochę ważniejszych w świadomości obywateli, że może niektórzy z nich staną się wybranymi samorządowcami, przez to znowu bardziej znanymi, ale za to wszystko ruch okrzepnie i wraz z przywódcami, ale także może wspierany przez tą część spontaniczną, anarchistyczną, będzie mógł zdziałać o wiele więcej, niż zdziałałby nie zmieniając metod.
Bo jak słusznie zauważył jeden z dyskutantów, takiej sytuacji jaka była 25.03.2018 czyli udziału mas, ludzi o bardzo różnych poglądach, może nie być już nigdy.
Tak, szanowni panowie i panie – to się zdarza tylko raz. Zrobiliście wspaniała sprawę, poruszyliście z letargu społeczeństwo, czyniąc go na chwilę  obywatelskim i nie spieprzcie tego. A do zrobienia jest tak wiele, tak bardzo wiele. Nie tylko Kronospan, o czym dobrze wiecie, a na co łatwo zmobilizować tłumy, ale i o wiele trudniejsze sprawy.
Ale jak wam naprawdę zależy na czystym Mielcu, to nie zaskorupiajcie się. Bo przegracie.
Tata „Pana Wołodyjowskiego” mówił mu tak: Bóg obdarzył cię nikczemnym wzrostem. Jak się ludzie nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali.
Tak samo jest i z waszym ruchem. Jesteście na rozstaju. Jak wybierzecie błędną drogę, to skarlejecie, zmniejszy się wasze znaczenie. I za jakiś czas ludzie będą z was śmiali, nie pamiętając, co zrobiliście.
Społeczeństwo dzisiaj jest syte i na protest wyjdzie tylko w bardzo sprzyjających okolicznościach: jak jest ładna pogoda i nie da się zmoknąć, a raczej opalić twarz.
A te nadchodzące wybory to jest szansa na utrwalenie się w świadomości społecznej i pozostanie w niej na dłuższy czas. Bo może się okazać - a według mnie na pewno się okaże - że ludzie nie będą mieli na kogo głosować. I wtedy będziecie pod ręką jak znalazł.

środa, 18 lipca 2018

Mielecki anarchizm czy krono-anarchia?

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. W ślad za felietonem „Czy to zapowiedź mieleckiej „rewolucji?” napisałem felieton „Mielecki anarchizm czy mielecki anty-kronospanizm” i jakbym się pomylił. Gdybym wiedział to, co wiem dzisiaj, po jednym dniu zaledwie od publikacji, ten drugi felieton zatytułował bym „Mielecki anarchizm czy krono-anarchia?”.

Bo oto okazuje się, że trafiłem z felietonami na czas wyraźnego pęknięcia w grupie organizatorów protestów przeciwko Kronospanowi. To pęknięcie widać było w dyskusji pod moim felietonem „Czy to zapowiedź mieleckiej „rewolucji?”, a opisałem to pękanie w kolejnym felietonie, który już nie znalazł dla siebie miejsca na stronie "Blokada truciciela Melnoxu....." i uznania administratora strony. Ba, więcej: podobno administrator strony wyrzucił z niej jednego z głównych organizatorów protestu, jedną z jego twarzy.

No i tą drogą jeden z najważniejszych ruchów w historii Mielca, zaraz po wczesnej Solidarności, pójdzie się pieprzyć. Zamiast zintegrować się w nowych czasach i kontynuować swoją akcję, także w innej formie.

Nigdzie nie sugerowałem, jak pisał jeden z internautów, by z protestów przeciwko truciu nas przez Kronospan, zbudować ruch społeczny rządzący w przyszłości miastem.
Uważałem natomiast i nadal uważam, że ten ruch społeczny mógłby wnieść nową jakość do skostniałego, strupieszałego wręcz światka mieleckich samorządowców, w którym albo widzimy te same stare, zgrane twarze, albo młodych pisowców, zupełnie niesamodzielnych w myśleniu i działaniu. A przy okazji kontynuowaliby działania na rzecz czystego Mielca, czego nie zrobi stara władza, której po wyborach nie będzie zupełnie jak do tego zmusić. Bo wielki pochód protestu już się nie powtórzy.    

Mógłby wnieść nową jakość, ale najpewniej to już pobożne życzenia, bo ruch antykronospanowy zaczął się rozsadzać od środka sam. A siły zewnętrzne mu w tym pomagają.
A może jeszcze jest czas na refleksję?

A poniżej powtórnie felieton "Mielecki anarchizm czy mielecki anty-kronospanizm" Może jednak warto się nad nim zastanowić, panowie i panie działacze?


Kiedyś był taki system polityczny, który nazywał się anarchizm. Umarł wraz ze zwycięstwem gen. Franco w Hiszpanii, ale potem się odrodził w latach 60 – tych XX w. i teraz, wraz z obumieraniem demokracji i ciągotami socjalnymi społeczeństw, zaczyna się coraz bardziej odradzać i krzepnąć na siłach, choćby w formie alterglobalizmu.
Anarchizm w największym uproszczeniu cechuje się niechęcią wobec scentralizowanej władzy i jej instytucji, twierdząc, że są one źródłem opresji społecznej i zagrożeniem wolności.
Zdaniem anarchistów władza taka zawsze pozostaje poza kontrolą społeczną i wyobcowuje się ze niego. Proponują oni zamiast władzy centralnej  demokrację bezpośrednią, a zamiast kapitalizmu ekonomię uczestniczącą, czyli system ekonomiczny oparty na bezpośredniej kontroli przez uczestniczących w nim ludzi.
Anarchizm jest uważany przez anarchistów za najszerszą formę demokracji, w której jednostka posiada wpływ na swoje życie, uczestnicząc bezpośrednio w procesie ustawodawczym i wykonawczym. Czyli każdy ma wpływ na wszystko. Jednocześnie anarchiści są przeciwni demokracji przedstawicielskiej.
No i tu doszliśmy do Mielca i do dyskusji uczestników anty-kronospanowych protestów w temacie, co dalej robić.
Nie przypuszczałem nawet, że po moim artykule „Czy to zapowiedź mieleckiej „rewolucji?” rozgorzeje dośc intensywna dyskusja na fejsbuku pomiędzy ludźmi, którzy w jakimś tam stopniu protesty przeciwko Kronospanowi organizowali. Nie mam pojęcia kto się bardziej przysłużył sprawie, znałem spośród organizatorów jedynie panów Tabora i Skrzypca, a rozpoznaję od niedawna pana Kusia, więc nikogo nie zamierzam oceniać.
Jednak czytając tę dyskusję nie sposób oprzeć się wrażeniu, że grupa przywódcza protestów doszła na tzw. rozstaje dróg. Stanęła na tych rozstajach i zastanawia się, w którą stronę iść. Rozstaje oznaczają wybór kierunku, ale także mogą oznaczać rozstanie, kiedy jedni pójdą drogą w lewo, a drudzy drogą w prawo.
Nie sposób też oprzeć się wrażeniu, że jednak dalej już iść razem nie mogą. I nie chcą.
Jedni dlatego, że przestraszyli się tego, co osiągnęli, albo też ktoś ich przestraszył. I odpuszczają. I ci najpewniej zawrócą.
Inni dlatego, że nadal chcą prowadzić walkę, którą rozpoczęli i w której odnieśli duże sukcesy, ale widzą, że tymi metodami, jak dotychczas, dalej tej waliki prowadzić się nie da. Chcą się uzbroić w taką broń, jaką mają ich przeciwnicy i podjąć walkę na innym polu, w inny sposób. Ci pewnie skręcą w prawo.  
I są wreszcie tacy, którzy chcą kontynuować walkę w sposób dotychczasowy, tylko jeszcze bardziej, bo trzymanie się dotychczasowych metod siłą rzeczy wymusza ich radykalizację, ich nasilenie, by przynosić zachciały nadal efekty.
Ta ostania grupa, to dla mnie wzorcowy przykład myślenia anarchistycznego. Nie potrzeba nam przywódców, jednocześnie każdy jest przywódcą, nie potrzeba twarzy do reprezentowania ruchu, wystarczą anonimowi aktywiści,  LIDEREM jest każdy, kto był na protestach,  nie potrzeba uczestniczyć w wyborach samorządowych, bo średnio to widzę jeśli chodzi o możliwości samorządu, poza tym czas przedwyborczy to jednak nieciekawy moment na tego typu sprawy itd,. itp.
Jest jednak grupa realistów, którzy uważają, że jak chce się naprawdę spróbować dokończyć zaczęte dzieło, a przynajmniej bardziej go zaawansować, to trzeba zupełnie zmienić metody. To ci, którzy skręcają w prawo. I wcale nie do PiS, tylko inaczej niż anarchiści, którym zawsze bliżej było do socjalizmu.
A te nowe metody, to przekształcenie ruchu dość na dzisiaj anarchistycznego w zorganizowaną siłę, posiadającego przywódcę lub wąskie grono przywódców i próba wprowadzenia swoich przedstawicieli w krąg władzy lokalnej, czy to miejskiej, czy powiatowej, czy nawet wojewódzkiej – a nie jest to takie niemożliwe.
Takie działanie wymaga na początek jednego – zgody sporej części aktywistów na to, że kilku z nich będzie bardziej znanych, może przez to trochę ważniejszych w świadomości obywateli, że może niektórzy z nich staną się wybranymi samorządowcami, przez to znowu bardziej znanymi, ale za to wszystko ruch okrzepnie i wraz z przywódcami, ale także może wspierany przez tą część spontaniczną, anarchistyczną, będzie mógł zdziałać o wiele więcej, niż zdziałałby nie zmieniając metod.
Bo jak słusznie zauważył jeden z dyskutantów, takiej sytuacji jaka była 25.03.2018 czyli udziału mas, ludzi o bardzo różnych poglądach, może nie być już nigdy.
Tak, szanowni panowie i panie – to się zdarza tylko raz. Zrobiliście wspaniała sprawę, poruszyliście z letargu społeczeństwo, czyniąc go na chwilę  obywatelskim i nie spieprzcie tego. A do zrobienia jest tak wiele, tak bardzo wiele. Nie tylko Kronospan, o czym dobrze wiecie, a na co łatwo zmobilizować tłumy, ale i o wiele trudniejsze sprawy.
Ale jak wam naprawdę zależy na czystym Mielcu, to nie zaskorupiajcie się. Bo przegracie.
Tata „Pana Wołodyjowskiego” mówił mu tak: Bóg obdarzył cię nikczemnym wzrostem. Jak się ludzie nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali.
Tak samo jest i z waszym ruchem. Jesteście na rozstaju. Jak wybierzecie błędną drogę, to skarlejecie, zmniejszy się wasze znaczenie. I za jakiś czas ludzie będą z was śmiali, nie pamiętając, co zrobiliście.
Społeczeństwo dzisiaj jest syte i na protest wyjdzie tylko w bardzo sprzyjających okolicznościach: jak jest ładna pogoda i nie da się zmoknąć, a raczej opalić twarz.
A te nadchodzące wybory to jest szansa na utrwalenie się w świadomości społecznej i pozostanie w niej na dłuższy czas. Bo może się okazać - a według mnie na pewno się okaże - że ludzie nie będą mieli na kogo głosować. I wtedy będziecie pod ręką jak znalazł.

Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?

  Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?   Skończyły się Dni Mielca. Ponoć były fantastyczne. A już występ pani Chylińskiej –...