Logo portalu wykorzystałem bez wiedzy portalu, ale myślę, że moje dobre intencje mnie rozgrzeszą.
Jak kobiety z hej.mielec (i trochę z Korso) kształtują świat na swój obraz i podobieństwo
Kiedyś, dawno temu, napisałem wiersz „Pani Bóg – manifest niefeministyczny”, który zamieściłem w moim tomiku „Dies Irae. Wiersze niepolityczne”.
Przypomniał mi się ten wiersz właśnie dzisiaj, (zamieszczam go końcu felietonu), ale to przypomnienie rodziło się we mnie, lub ze mnie, od dłuższego czasu.
A gdy w końcu się urodziło, było już trochę jak przenoszona ciąża.
Bo moment uświadomienia sobie, że mieleckie dziennikarstwo stało się prawie absolutną domeną kobiet, moment tego zapłodnienia umysłu tą obrazoburczą myślą, nastąpił już dosyć dawno. Ale dopiero dzisiaj myśl zamieniła się w słowo.
Dla porządku należy dodać, że jest jeszcze jeden, ostatni już dziennikarz – mężczyzna w medium mającym w miarę duży zasięg, radiu, który broni się jeszcze przed ofensywą kobiet dziennikarek, tkwiąc w nim jak w Okopie Świętej Trójcy. Życzę powodzenia.
Bo teraz gdzie nie zaglądnąć, czy w hej, czy w korso, wszędzie młode, piękne, zdolne panie, piszące lub rozmawiające z paniami, o paniach, o damskich sprawach, a jak nie damskich, to oglądanych i omawianych z damskiego punktu widzenia, a jak już z musu lub dla przyjemności kobiecej trafi się jakiś facet, czy to jakiś prezydent, czy sportowiec, czy urzędnik, czy biznesmen mężczyzna, to rozmowa będzie kobieca do spodu, bo zresztą inna być nie może. Jest miło, pachnąco, uśmiechnięcie, uprzejmie i tak ogólnie absolutnie kobieco.
A jak już sobie uświadomiłem ten fakt, to pomyślałem, czy teraz nie powinniśmy już mówić: portal informacyjny, ale portala informacyjna.
No i dobrze. To znaczy, trzeba się zastanowić, czy to dobrze, czy niedobrze, czyli czy ten stan rzeczy wpływa na jakość informacji serwowanej mielczanom? A jeśli wpływa, to jak wpływa?
Powie ktoś: bez różnicy, czy kobieta dziennikarz, czy facet dziennikarz. O nie! To duża różnica. W poezji mamy dwa główne gatunki: poezja i poezja kobieca. I o ile tą pierwszą potrafią pisać i mężczyźni, i kobiety, o tyle ta druga jest domeną pań wyłącznie.
Czy istnieje dziennikarstwo wyłącznie kobiece? Moim zdaniem jak najbardziej.
No bo jakie mam wrażenia, czytając już od paru miesięcy i oglądając prawie wyłącznie kobiety dziennikarki?
Po pierwsze tak artykuły jak wywiady są – jakby – delikatniejsze. Nie chodzi mi o to, że kiedyś dziennikarze ostro atakowali czy to władze, czy dawali popalić przepytywanym osobom, bo to w Mielcu i ogólniej w lokalnych mediach jest po prostu niemożliwe. Taki mamy klimat, sorry.
Tym niemniej ja czuję w obecnym mieleckim dziennikarstwie taki kobiecy perfum stylistyczny. (Dodam, że mam na myśli wyłącznie hej.mielec i korso, innych redakcji nie znam, jeśli są aktywne). To trudno prosto zdefiniować, więc uciekam w metafory, ale myślę, że większość mężczyzna się ze mną zgodzi.
Do głowy by mi nie przyszło, bo do głównej portali mieleckiej dawać zwierzenia zakochanej pary ludzi po przejściach, którzy ledwo co wzięli ślub. Bo przecież cóż mnie to obchodzi. Mimo tego przeczytałem.
Albo pisanie o tym, jaką zgagą może być jedna kobieta dla drugiej kobiety. Jaki facet by się na to odważył w mieleckich mediach?
Ale i wywiady z naszymi samorządowcami (nie nazywam ich politykami, bo to śmieszne) są przybrane w kobiece słowa jak w sukienki i można się tylko zastanawiać, jak pan prezydent (jeden czy drugi) w takiej sukience wygląda.
Że przesadzam? No może trochę.
Bo o tym, że teraz w portalach jest też poezja, a kiedyś nie było, bo się obraziło na poetów, to już nawet nie będę się nad tym, jako poeta, rozwodził.
Żeby nie przedłużać – mnie się to damskie dziennikarstwo podoba. Bardziej hej.mielec, a Korso mniej , bo Korso mnie po, pierwsze nie lubi, a po drugie, wkurzają mnie u nich te nachalne reklamy, ale panie dziennikarki mi się podobają. Takoż ich styl kobiecy i energia prawie męska.
Ale kocham panie dziennikarki z hej.mielec. Zrobiliście Pani rzecz zupełnie nową w Mielcu. Pamiętam dziennikarki z dawnych lat, z Korso właśnie, Panią Małgosię Hoszowską, panią Małgosię Rojkowicz. Też były świetne. Ale, z całym szacunkiem, szły ścieżkami męskiego dziennikarstwa. A wy idziecie swoją kobiecą, dziennikarską ścieżką.
Kobiecą do bólu, czasami, mężczyzn.
Jak to się skończy? Czy tak jak w moim wierszu sprzed piętnastu lub może dwudziestu lat? Wtedy inne było dziennikarstwo, inne kobiety i ja byłem inny. Bardziej może męski.
A dzisiaj nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
Pani Bóg - manifest nie feministyczny
nadawała miękką formę procesowi tworzenia
ogień nie spalał można było rozgrzać dłonie
gwiazdy rozrzucono jak zapomniane kolie
a ciało Adama za jej namową uzyskało muskulaturę
i prężność które miłe były oczom zaś
pierwszą czynnością Ewy było znalezienie
węgla w ognisku dla podkreślenia brwi
nie była aktorką pierwszego planu czuwała
w cieniu nad właściwym rozkładem owoców
na drzewie poznania przypominało drzewko
bożonarodzeniowe a anioł u wrót miał wąsy
pod którymi umieściła łagodny uśmiech
krzątała się w zamyśleniu piastując wciąż
nowe pokolenia aniołów głaszcząc po głowach
ludzi wyławianych z potopu ssące mleko
szkraby wszystkich ras i gatunków głaskała
tak delikatnie że mówiły do niej MaMa
kochała się w tym którego imię jak grom i jak wszystko
to co było jej bliskie i ogromnie większe
wszeptywała w rzeczywistość a jej szept stawał się
krzykiem na kosmosy rozległym tyś mój
Pan(i)Bóg

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz