środa, 8 maja 2024

Wybraliśmy między "gruźlicą" a "zapaleniem płuc".

 


zdjęcie za WP

 Gdyby mielecki szpital był kierowany przez trzech przywódców, którzy przegrali sromotnie wybory miejskie w Mielcu, a jeden z nich mógł się przyczynić do tego, że i powiat byłby też rządzony przez PiS, to pacjenci uciekaliby z takiego szpitala, gdzie „pieprz rośnie”. Najpewniej do Pro Familii i Świętej Rodziny

I mimo tego niektórzy z nich wciąż mają dobre samopoczucie, jakby nic się nie stało, a oni nadal zasługują na czołobitne hołdy i uznanie.

Otóż nie zasługują.

Wybraliśmy w Mielcu - w dużej mierzę dzięki ich brakowi wyobraźni, a nawet swoistemu narcyzmowi -  zapalenie płuc, wybierając prezydenta z PiS i większość rady z PiS. Lepsze to, niż gruźlica jednego płata płuca, która nam groziła. Zapalenie płuc jest do wyleczenia.

Jak nam będzie z zapaleniem płuc to się dopiero okaże. Bo może być tak, że za rok, dwa, z zapalenia płuc wyjdziemy, ale może być też tak, że ono przekształci się w jakąś cięższą formę choroby, może gruźlicę, a może – nie daj Boże - raka.

Ja nie mam wielkiej nadziei na korzystną dla Mielca zmianę związaną z rządami PiS. Boję się, że zostanie do Mielca przeszczepiony styl sejmowej „demokracji” PiS, która polega na tym, że jak mamy większość, to mamy gdzieś wszystkich innych i ich zdanie i stanowisko.

Nie wierzę, że ludzi wychowani, ukształtowani przez ostatnich osiem lat w pisowskiej sejmowej demokracji, będą chcieli zrozumieć i zastosować zasadę, że demokracja polega też na tym, by ci, którzy nie mają większości (choć może de facto reprezentują większość – wszak na prez. Swóła realnie głosowało 19 % mielczan) , mieli wpływ na decyzje władzy.

Obawiam się, że rządząca większość nie będzie się liczyła  z kimkolwiek i z czymkolwiek spoza sfery interesów PiS.

Jeśli tak będzie, co na to powiedzą za rok, dwa, mielczanie, o tym się przekonamy.

Bo akurat wprowadzenie bezpłatnej komunikacji miejskiej wielkiej popularności nowej władzy nie przyniesie. Emeryci, który glosują na PiS i tak już od dawna jeżdżą za darmo.

A budżet jest zadłużony bardzo i ciężko będzie nadal rozdawać za darmo, jak to do tej pory robił PiS, chcąc uzyskiwać poklask wyborców, szczególnie seniorów.

Choć z seniorami „oficjalnymi” w Mielcu to już nie wiadomo jak będzie, bo w ostatnich wyborach popierali byłego prezydenta. Ale to łatwo zmienić. Wystarczy, że pan Prezydent Swół ładnie się będzie do nich uśmiechał. Jak poprzedni.

Przyznam, że pewną nadzieję wiążę z osobą wiceprezydenta, jeśli zostanie nim ten pan, o którym ostatnio słyszałem. To mądry facet i zrównoważony. I nie do końca PiS - owski,. Choć mocno z PiS - em związany. No i zna się na sporcie, co może być bardzo istotne w sytuacji zupełnej dezorganizacji zarządzania zarówno obiektami sportowymi, jak i – nie daj Boże – nadchodzącymi trudnościami w zarządzaniu mieleckim sportem.

Obym się nie mylił.

Mnie zaś osobiście interesuje mielecka kultura, jako że sport traktuję jako folklor dla ludu. Ciekawy jestem, czy nowa Rada zechce inwestować w mielecką kulturę.

Po wizycie w Dębicy, gdzie obejrzałem pierwszą polską operę(?) „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale”, zrealizowaną siłami samego miasta Dębica, rewelacyjnie przygotowaną i zagraną, uświadomiłem sobie, jak wiele nas dzieli  w sferze kultury już nie tylko od Rzeszowa, ale nawet od mniejszej Dębicy, czy nawet Stalowej Woli z PiS - owską zupełnie władzą.

Kończąc, rzucę wezwanie: do dzieła panie Prezydencie Swół. Kultura mielecka czeka na mądre Pana decyzje. A ja z kolei już nie będę czekał z krytykowaniem Pana na drugą turę wyborów, jak to powiedziałem Panu w jedynej naszej rozmowie, ale będę to robił na bieżąco.

 

PS. Ciekawy jestem, jak się czuje nasz najpopularniejszy portal internetowy po przegranej i sromotnej ucieczce jej pupila wyborczego?

piątek, 26 kwietnia 2024

Czy Pan Prezydent Swół, (obecnie jeszcze) prezes „od śmieci”, zezwoli na budowę spalarni śmieci w Mielcu?

 

Zdjęcie ze strony Euro Eko Sp. z o.o.

Niekończąca się opowieść o nieszkodliwym spalaniu zwożonych z „połowy Polski” śmieci w środku Mielca niedługo być może zacznie się od początku.

Jak się możemy dowiedzieć choćby z portalu „W cieniu Jupiterów”, kierownictwo mieleckiej Elektrociepłowni „rozważa” zastąpienie węgla spalanego w ich zakładzie innym, niskoemisyjnym źródłem energii.

Oczywiście przy tej okazji straszy nas zamknięciem elektrociepłowni i brakiem ciepła do ogrzewania mieszkań.

Około 2 lata temu, z okazji zakupu elektrociepłowni przez firmę Remondis, której głównym przedmiotem działalności jest zbiórka i przetwórstwo śmieci, pojawiła się informacja o możliwej budowie na terenie mieleckiej Elektrociepłowni spalarni odpadów, czyli – mówmy bez eufemizmów - spalarni śmieci.

Nie mogę przesądzać w tym felietonie, do jakich konkluzji doprowadzą kierownictwo EC prowadzone rozważania na temat zastąpienia węgla niskoemisyjnym źródłem energii. Mogę się jednak obawiać, jako mielczanin, że stworzony w niedalekiej przeszłości przez właścicieli Elektrociepłowni pomysł budowy spalarni odpadów na terenach EC, może być rezultatem tych rozważań.

Co to oznacza dla Mielca? Od kierownictwa Elektrociepłowni pewnie dowiemy się, że oznacza to niskie ceny ogrzewania mieszkań.

Jestem przekonany, że nikt się nawet nie zająknie na temat niebezpieczeństw związanych z emisją produktów spalania.

Wielki protest przeciwko Kronospanowi spowodował, że w tej firmie wybudowano - za chyba kilkadziesiąt milionów - urządzenia poprawiające jakość emitowanych spalin.

Na ile jest lepiej, nie wiem, bo organizatorzy protestu zostali potem „ważnymi mielczanami” i nikt już na Kronospan nie patrzył. Ale chyba rzeczywiście jest lepiej.

Czy taki ruch protestu jak przed sześcioma laty, zablokuje budowę spalarni śmieci w Mielcu, gdyby takowa miała powstać?

No ale będzie taniej – odezwą się znowu zatroskani o swoje kieszenie mielczanie. A skąd wiecie, że będzie taniej? Bo tak wam powie firma, która zbiera śmieci w całej Polsce i musi coś z nimi zrobić? Że pokaże wam prawdziwy zestaw wszystkich kosztów, zysków i strat dla miasta?

Że powie prawdę o emisji szkodliwych substancji ze spalania śmieci?  O oddziaływaniu spalarni na wody podziemne? Na zdrowie mielczan?

Co będzie robiła z toksycznymi bardzo pozostałościami po spalaniu?

Gdy pojawią się jakieś zajawki decyzji o budowie spalarni, nawiążemy kontakt z grupą mieszkańców Tarnobrzega, protestujących od chyba dwu lat przeciwko budowie podobnego obiektu nad jeziorem Tarnobrzeskim, nie w środku Tarnobrzega, jak w Mielcu, lecz kilka kilometrów od miasta. Przejmiemy ich doświadczenia.

Wierząc jeszcze, że może takiej decyzji Zarządu Elektrociepłowni nie będzie, piszę ten felieton, może pierwszy z całego cyklu,  by uczulić mielczan na taką możliwość. A także by sformułować pytanie do nowego Prezydenta,  Pana Swóła, któremu problem odpadów przemysłowych i komunalnych jest świetnie znany.

Czy będzie pan, Panie Prezydencie, za budową w Pana Mielcu spalarni odpadów wszelakiego typu, gdy Zarząd EC taką decyzję podejmie? Wie Pan doskonale, jaki to problem, by nie powiedzieć po chłopsku „syf” z tymi odpadami. W końcu pracował Pan w Euro Eko 4 lata. Czy dopuści Pan do tego, by mielczanie byli narażeni na kolejne, tym razem bardziej niebezpieczne niż w wypadku Krono, możliwe emisje z ich spalania?

Powiem Panu, że jak jeździłem do Centrali Cyfrowego Polsatu na Łubinowej w Warszawie , od którego gdzieś w odległości 400 metrów była warszawska spalarnia odpadów, to gdy wiatr zawiał od jej strony, na nic było zamykanie okien, a smród był wręcz porażający nozdrza.

 

 

wtorek, 23 kwietnia 2024

Jak Mielec i mielecki Oddział ARP stracili 4 lata.

 

Zdjęcie za Radio Leliwa

Mniej więcej 4 lata temu został z dnia na dzień pozbawiony pracy ówczesny dyrektor Oddziału ARP w Mielcu pan Krzysztof Ślęzak.

Ot, tak sobie, z dnia na dzień, dostał informację, że od dzisiaj nie jest już dyrektorem i ma się wynosić z ARP. Gdzie znajdzie pracę nikogo nie obchodziło.

(Zanim przejdę do dalszej części felietonu, powiem tylko, że życzę wszystkim, którzy w takim trybie zostali dyrektorami i prezesami z poręki poprzedniej władzy, by w takim samym trybie, jak opisałem, tę pracę stracili.).

I tu zapytam, co dobrego stało się w Mielcu po tej zmianie w Oddziale ARP sprzed 4 lat? Zmianie w tym Oddziale, który powstał prawie 30 lat temu, i który pod kierownictwem pana Błędowskiego i właśnie pana Ślęzaka, nadał nowy kierunek rozwoju upadłemu Mielcowi, dokonał wielkich inwestycji czy to stricte przemysłowych, czy infrastrukturalnych, które na dzisiaj są oczywistością i normalnością, a które 25 czy 20 lat temu były przełomowe dla miasta, wręcz podźwignął go z zapaści.

Oddziału, który stworzył prawne podstawy funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych, a wspólnie z ówczesnym prezydentem Januszem Chodorowskim wypracował i dał środki na stworzenie mieleckich inkubatorów.

Bo zmiany, nawet jak dotyczą ludzi zasłużonych, mają sens, kiedy przynoszą coś nowego w rozwoju firmy, miasta, społeczności, kiedy nie ograniczają się wyłącznie do dania kasy swojemu. A kiedy jeszcze powodują cofanie się w rozwoju, zamiast oczekiwanego progresu, to są samą głupotą.

Zaniecham omawianie działalności Oddziału i Pana Ślęzaka przy rozwijaniu stref przemysłowych w Rzeszowie czy pod Wrocławiem, bo chociaż to sprawy ponadregionalne i niesłychanie znaczące, to mniej mielczan interesują.

To, jaki Mielec dzisiaj jest, ile mamy w nim pracy, jak ludzie mają pieniądze, za które kupują nowe mieszkania, co znowu bardzo napędza rynek, nie tylko mielecki, w bardzo dużym stopniu zawdzięczamy tamtym ludziom, ich działaniom przez 25 lat istnienia Oddziału i SSE w Mielcu.

Na 25 lecie powstania już nikogo nie zaproszono, usiłując wmówić sobie i społeczeństwu, że najpierw był Bóg Stwórca  a potem działacze PiS. Nikogo wcześniej nie było, co by coś zrobił.

A co zawdzięcza Mielec ludziom, którzy nastali z poręki władzy, która szczęśliwie odeszła lub odchodzi?

Odchodzący (ale i obecni) Radni PiS zrobili ankietę wśród mielczan , największą ponoć w historii miasta, co by tu jeszcze mielczanom zmienić, by żyło im się lepiej, ciekawiej, by nie uciekali z miasta i nie musieli chodzić, tylko za darmo jeździli.

Zapomnieli, że ich człowiek rządził tak ważną dla rozwoju miasta  instytucją jaką był oddział ARP.

I co zrobił w tym Oddziale by mielczanom żyło się tak, jak chce jego kolega z PiS, do PiS w kampanii wyborczej się nie przyznający?

Stawiam tezę, że niczego nie zrobiono. Że stracono 4 lata na nic nie robieniu.

Przykro to pisać, ale obserwowałem początki działalności obecnego Dyrektora Oddziału ARP, kiedy już pracował w ARP, ale jeszcze jako zastępca od niczego Pana Dyrektora Ślęzaka.

Przez kilka miesięcy po zatrudnieniu w ARP siedział zamknięty w swoim pokoju, wychodząc tylko na siku, o nic nikogo w żadnej sprawie nie pytając, by się już przygotować do funkcji, o której zapewne wiedział, że ją otrzyma. To było przykre patrzeć na tę sytuację.

A potem , to już moje obserwacje z zewnątrz, bo w Oddziale przestałem bywać,  marazm przywódcy rozlał się na cały mielecki Oddział.

I to w sytuacji, kiedy bliźniaczy oddział ARP w Tarnobrzegu działał bardzo energicznie, co obserwowałem tak w Internecie, jak i słuchając jego pracowników, mimo że też był kierowany przez nominata PiS. I byłem naprawdę pod wrażeniem aktywności tamtego kierownictwa.

Mielec stracił 4 lata. Ja wiem, że teraz coś zrobić nowego jest o wiele trudniej niż 20 czy 10 lat temu. Ale jednak inni potrafili.

Teraz, niedługo, mam nadzieję, nadejdzie koniec dla tego nieudolnego dyrektora Oddziału. Teraz, niestety, nadchodzi czas władzy pisowskiego prezydenta Mielca. Czy okaże się za 5 lat, że Mielec stracił kolejne lata? A może to już okaże się za 2 lata? Tak myślę.

Przypominam, Panie Prezydencie Swół, że realnie wybrało Pana 19% mielczan. Więc apeluję o skromność w sprawowaniu władzy, tak obcą niektórym Pana kolegom.

Bo fakt, że kilku narcyzów, którym lustro zaślepiło jasność myślenia, swoim nieprzemyślanym działaniem dało Panu zwycięstwo, nie powinien Pana uodparniać na rzeczywistość, która raptownie może się zmienić.

 

 

 

wtorek, 16 kwietnia 2024

Dlaczego nie pójdę wybierać Klimka lub Swoła

 


Zdjęcie za WCJ24 z imprezy Biznes dla Stali

Stało się to, czego się bałem i przed czym ostrzegałem w moich felietonach.

Ale nie tylko w felietonach. Także w prywatnych rozmowach z czołowymi uczestnikami walki wyborczej w Mielcu. Z czołowymi, którzy dostali wielkie manto od mieleckiego PiS u, a do tej pory nie mogą się przyznać, żee robili i myśleli jak małe dzieci.

Mówiłem jednemu z panów, że  Jacek Klimek na odległość mi pachnie PiSem. Wskazuje na to cała jego działalność asystenta sportowego - de facto - posła Poręby, co potwierdziły „płotowe” informacje, że był w radzie nadzorczej PZU Życie, czego – nie słyszałem – by dementował.

Do takich spółek po kasę byli wysyłani tylko zaufani ludzie PiS. Zresztą nie on jeden z kręgu Stali Mielec był tak doceniony.

Na moje sugestie usłyszałem odpowiedź tego pana, że pan Klimek tylko udawał sympatię do PiS, bo tak musiał. Fajne wyjaśnienie. A ja musiałem być w PZPR.

 

Pominę tu ten wodospad obietnic, którymi zalał pan Klimek mieleckich wyborców, których to obietnic pewnie mało kto czytał (ja byłem wiernym czytelnikiem programu pana Klimka, nawet wtedy, jak odciął mnie zupełnie od informacji na Facebooku – to też świadczy o jego stosunku do wolności przekazu informacji, ale także o braku orientacji, jak działa Internet). Widać, ze traktuje wyborców jak Jacek Kurski (głupi naród wszystko kupi), ale ci co go wybiorą, będą mieli to na co zasłużyli.

Z panem Swołem jest nieco inaczej. Wierny działacz PiS przez całą pięcioletnią kadencję, za co został nagrodzony prezesurą spółki państwowej, nagle zaczął udawać osobę niezależną od PiS, wcześniej zaopatrzywszy stworzoną przez siebie fundację w pieniądze ze swojej i drugiej państwowej spółki. Wydawnictwa fundacji, udające troskę o sprawy ogólno mieleckie, jakoś dziwnie wpisywały mi się w prowadzoną przez Pana Swoła kampanie wyborczą „kandydata niezależnego od PiS”.

Nie wszyscy tak tę fundację krytycznie osądzają, bo np. fundacja kupiła parasol przeciwsłoneczny dla domu pomocy społecznej i jego pacjenci są chronieni przed słońcem.

Pamiętam, że pan poseł Warchoł kupił jakieś urządzenie dla mieleckiego szpitala z Funduszu Sprawiedliwości w ramach prowadzonej przez siebie kampanii wyborczej. To podobny model działania.

Tak więc mamy wybór między PiS - em i PiS - em, dodatkowo jeden z kandydatów związany jakoś PiS - em jest  podobno jeszcze, jak mówią informacje płotowe, przedstawicielem mieleckich deweloperów.

Ale to nic dziwnego, bo PiS miał program Mieszkanie plus i teraz może wreszcie go zrealizuje w Mielcu.

Powodzenia panowie.

Ale beze mnie.

Ciekawy jestem nie tego, czy wygra kandydat bliższy, czy nieco dalszy od PiS, lecz tego czy wygra właściciel dwu dyplomów MBA, czy właściciel jednego. No i co z tego dla Mielca wyniknie. Swoją drogą zachodzę w głowę, na co komu dwa dyplomy MBA, skoro zawsze, przed PiS em, wystarczał jeden z dobrej uczelni. To tak, jakby mieć dwa świadectwa ukończenia szkoły podstawowej.

 

PS. Czekałem, że któryś z kandydatów zgłosi na policję fakt szkalowania Pana Klimka przez rozwieszone w dużej ilości banery, z nieprzychylnymi mu informacjami, ale się nie doczekałem. A przecież te banery mogli zawiesić i ludzie Swoła i ludzie Klimka, aby było na Swoła. Ktoś wydał duże pieniądze, w piwnicy tego zrobić nie można, więc kto drukował banery , a tym samym kto za nie płacił, nie problem określić. Ale nie ma takiej chęci. Dlaczego?

 

czwartek, 11 kwietnia 2024

Dokąd pójdą radni mieleccy PiS?

 


Właściwie nawet się nie zdziwiłem, kiedy dzisiaj otrzymałem mejl z apelem Mariusza Mazura do radnych PiS u i dwu kandydatów na prezydenta Mielca, który zaczyna się tak: Jeśli jesteście naprawdę ludźmi honoru to czekamy na usunięcie komunistycznego złogu z Mielca.

 Jak łatwo się domyśleć, chodzi o Rondo im. Tadeusza Ryczaja, które swoje imię dostało za sprawą Rady Miasta ubiegłej kadencji pomimo oporu ówczesnej pani wojewody.

Nadanie imienia rondu było spełnieniem oczekiwań dużej części mielczan. Podobnie, jak budowa pomnika żołnierzy wyklętych było spełnieniem oczekiwań innej dużej części mielczan.

 W dwu wyrokach sądu administracyjnego uznano, że nadanie rondu imienia byłego dyrektora WSK PZL Mielec nie narusza ustawy dekomunizacyjnej. To oczywiście nie jest żadnym argumentem dla ludzi tak przepełnionych nienawiścią jak wszyscy podobni w myśleniu o przeszłości do pana Mazura.

 W czasie kampanii wyborczej jeden z kandydatów z list PiS proponował budowę w Mielcu muzeum sportu. Gdy go zapytałem, kto i za co będzie je utrzymywał, zaprosił mnie na wspólną wycieczkę do takiego muzeum, które ponoć ma się świetnie samo z siebie. Jednak kiedy powiedziałem, że takie muzeum w Mielcu, gdyby miało prezentować prawdę o mieleckim sporcie, po wielokroć musiałoby pokazywać zasługi dla mieleckiego sportu Tadeusza Ryczaja, zamilkł i propozycji wycieczki nie ponowił. A ja wciąż czekam.

Bo można nadal upowszechniać takie kłamstwa jak to, że to pan Kazimierski stworzył mielecki sport, za co należy się mieleckiej hali jego imię, a nie to, że był on tylko narzędziem w ręku Ryczaja, ale czy musimy dla kolejnych kłamstw budować muzeum i wydawać miliony?

Ale po apelu pana Mazura pomyślałem, że coś jest jednak na rzeczy, o czym być może ów kandydat na radnego wiedział więcej. Oby tak nie było

A co, jeśli będzie?

Trudno nie zadać pytania: czy mielecki PiS mając absolutną większość w Radzie Miasta zechce rozpalić w Mielcu ponownie awanturę o przeszłość?

Zdanie prezydenta, kto by nim nie został, Jacek Klimek czy Radosław Swół, nie będzie miało w tej sprawie większego znaczenia.

 Więc kto może sprawić, że radni nie rozpoczną znowu wśród mielczan tego tańca nienawiści, nie zaczną na nowo pisać historii Mielca?

 Moim zdaniem mieleckim PiS - em kieruje jeden człowiek. Wszyscy się domyślają kto. I od niego zależy, czy będziemy żyli w Mielcu w pokoju i spokoju, czy znowu wejdziemy w stan wojny.

 

Nawet jak jednym nie podoba się Rondo im. Tadeusza Ryczaja, a drugim Pomnik Żołnierzy Wyklętych

 A poniżej apel pana Mazura




środa, 10 kwietnia 2024

Czy nienawiść Mariusza Mazura stanie się drogowskazem radnych PiS?

 



Właściwie nawet się nie zdziwiłem, kiedy dzisiaj otrzymałem mejl z apelem Mariusza Mazura do radnych PiS u i dwu kandydatów na prezydenta Mielca, który zaczyna się tak: Jeśli jesteście naprawdę ludźmi honoru to czekamy na usunięcie komunistycznego złogu z Mielca.

Jak łatwo się domyśleć, chodzi o Rondo im. Tadeusza Ryczaja, które swoje imię dostało za sprawą Rady Miasta ubiegłej kadencji pomimo oporu ówczesnej pani wojewody.

Nadanie imienia rondu było spełnieniem oczekiwań dużej części mielczan. Podobnie, jak budowa pomnika żołnierzy wyklętych było spełnieniem oczekiwań innej dużej części mielczan.

W dwu wyrokach sądu administracyjnego uznano, że nadanie rondu imienia byłego dyrektora WSK PZL Mielec nie narusza ustawy dekomunizacyjnej. To oczywiście nie jest żadnym argumentem dla ludzi tak przepełnionych nienawiścią jak wszyscy podobni w myśleniu o przeszłości do pana Mazura.

W czasie kampanii wyborczej jeden z kandydatów z list PiS proponował budowę w Mielcu muzeum sportu. Gdy go zapytałem, kto i za co będzie je utrzymywał, zaprosił mnie na wspólną wycieczkę do takiego muzeum, które ponoć ma się świetnie samo z siebie. Jednak kiedy powiedziałem, że takie muzeum w Mielcu, gdyby miało prezentować prawdę o mieleckim sporcie, po wielokroć musiałoby pokazywać zasługi dla mieleckiego sportu Tadeusza Ryczaja, zamilkł i propozycji wycieczki nie ponowił. A ja wciąż czekam.

Bo można nadal upowszechniać takie kłamstwa jak to, że to pan Kazimierski stworzył mielecki sport, za co należy się mieleckiej hali jego imię, a nie to, że był on tylko narzędziem w ręku Ryczaja, ale czy musimy dla kolejnych kłamstw budować muzeum i wydawać miliony?

Ale po apelu pana Mazura pomyślałem, że coś jest jednak na rzeczy, o czym być może ów kandydat na radnego wiedział więcej. Oby tak nie było

A co, jeśli będzie?

Trudno nie zadać pytania: czy mielecki PiS mając absolutną większość w Radzie Miasta zechce rozpalić w Mielcu ponownie awanturę o przeszłość?

Zdanie prezydenta, kto by nim nie został, Jacek Klimek czy Radosław Swół, nie będzie miało w tej sprawie większego znaczenia.

Więc kto może sprawić, że radni nie rozpoczną znowu wśród mielczan tego tańca nienawiści, nie zaczną na nowo pisać historii Mielca?

Moim zdaniem mieleckim PiS - em kieruje jeden człowiek. Wszyscy wiemy kto. I od niego zależy, czy będziemy żyli w Mielcu w pokoju i spokoju, czy znowu wejdziemy w stan wojny.

Nawet jak jednym nie podoba się Rondo im. Tadeusza Ryczaja, a drugim Pomnik Żołnierzy Wyklętych

 

czwartek, 4 kwietnia 2024

Ostatnia prosta

 

Nie było tak nigdy w Mielcu. Ani tylu kandydatów na urząd prezydenta, ani tylu list wyborczych, ani takiego natężenia propagandy wizualnej, zalewającej wielkimi banerami Mielec, każdy jego zakątek.

Nie było też takiej niepewności co do tego, kto wygra, kto zostanie prezydentem i jaki będzie skład Rady Miasta, a przede wszystkim do tego, jaki będzie Mielec przez kolejne 5 lat.

Mam swoje preferencje wyborcze, przy czym w pierwszej kolejności myślę o tym, kto dla dobra Mielca nie powinien wygrać, a dopiero potem pojawiają się w mojej głowie nazwiska osób, które widziałbym na tym stanowisku.

Bo, moim zdaniem, Mielec jest w przełomowym momencie, w jakim nie był chyba od lat dziewięćdziesiątych. Jest tak, jakbyśmy, z naszym miastem, stali na skrzyżowaniu dróg. Dochodzą do tego skrzyżowania trzy drogi.

Jedna z nich prowadzi wprost z Polski popisowskiej, słusznie się kończącej i trudno nie przypuszczać, żeby idący  po niej ludzie, z doświadczeniem tamtej Polski, nie chcieli poprowadzić Mielca dalej tą samą drogą, której budowę zaczęli badać prokuratorzy i sądy.

Druga droga to dla mnie największa niewiadoma. Mielec jako miasto staje się coraz bogatszy, ale – jak na całym świecie – najbardziej bogaci się wąska grupa ludzi, mających i talenty do robienia pieniędzy, i  łatwość dotarcia do każdej władzy za pomocą swoich wielkich pieniędzy. I to jest jakby oczywistość systemu społeczno gospodarczego, w jakim żyjemy. Niebezpiecznie zaczyna być wtedy, jeśli jakaś grupa ludzi, poza nieformalnymi ścieżkami docierania do władzy, chce mieć swoją własną władzę. I to, moim zdaniem, grozi nam, gdy pójdziemy tą drugą drogą.

No i wreszcie jest i trzecia droga, dochodząca do tego dziejowego skrzyżowania  (droga nie mająca nic wspólnego z Trzecią Drogą Hołownii i Kosiniaka). To droga kontynuacji, droga najbliższa systemowi demokratycznemu, jaki w naszym mieście wprowadzali prezydenci Bieniek, Chodorowski, Kozdęba, czy także Wiśniewski. Czy nadal chcielibyśmy iść tą drogą? Wiem, że wielu jest zawiedzionych działaniami prezydenta Wiśniewskiego, jako ostatniego reprezentanta tego pomysłu na rządzenie Mielcem i oczekuje zmiany. Zapytać jednak należy: Zmiany na co? Na kogo? Czy na eksponentów dwu pierwszych dróg, powyżej zasygnalizowanych? Czy może jednak na kogoś doświadczonego w kierowaniu miastem, a jednocześnie nie uwikłanego w personalne i polityczne rozgrywki, towarzyszące ustępującemu prezydentowi.

Powie ktoś, że są jeszcze inne drogi, inni ludzie, inne pomysły na rządzenie Mielcem. Odpowiem, że to są ścieżki, wydeptywane przez jakiś albo indywidualistów, przekonanych o swojej wielkości, albo osoby z łapanki namówione na kandydowanie, albo wprost egzotyczne, a na których końcu ich dróg w najlepszym razie widać taktyczne sojusze z silniejszymi, o czym już rozmawia się w tzw. kuluarach.

Jestem stary, i jakoś rewolucje mnie nie łapią za serce. A dwie pierwsze drogi pachną lokalnymi rewolucjami.

Może kibice Stali zechcą rewolucji. A boję się, że kibice kierują się głównie emocjami, mniej głębszym rozeeznaniem. Może prawicowa część społeczności mieleckiej zapragnie rewolucji, szczególnie w czasie, kiedy PiS jest bity coraz bardziej i cofa się na z góry upatrzone pozycje (w Brukseli).

I to będzie bardzo zły wybór dla Mielca.

 Oczywiście może go zneutralizować lub – niestety – wzmocnić, wybór członków Rady Miasta. Bo to faktycznie Rada rządzi miastem, a może być w tych wyborach całkiem egzotyczna, albo całkiem PiS – owska, gdy pamięta się o dwu listach dla PiS - u, a może i trochę trzeciej.

Fakt faktem nadchodzą wybory, jakich jeszcze w Mielcu nie było.

A Mielec jest na rozdrożu, nie tylko takim, jak powyżej opisuję, ale także w wielu innych kwestiach.

Bo nawet wojewódzki PiS nie zauważył Mielca w swoim wyborczym programie rozwoju gospodarczego miast Podkarpacia.

 

Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?

  Mielec się bawi, Polska się bawi … na Titanicu?   Skończyły się Dni Mielca. Ponoć były fantastyczne. A już występ pani Chylińskiej –...