Boski ruch i szczęścia zatrzymanie
Za sprawą Boskiej tajemnicy, którą asymilujemy w swoim życiu (i poprzez nie), w pulsie bliskich serc, objęciach czułej pamięci i nawet w cieniu kresu życia dojrzewa szczęście, które trzeba łowić, pielęgnować, umieć przeżyć. W bogatym zbiorze poezji Andrzeja Talarka Summa… osiąga ono wymiar dostępnego ludzkiego doświadczenia oraz głębię filozoficznego oglądu rzeczy i wnikania w siebie, które prowadzi do tej dostępnej człowiekowi samowiedzy. W wierszu Wszystko jest tak jak ma być te próby szukania istoty, jądra egzystencji prowadzą do konstatacji: „Wszystko było tak jak miało być/ i wszystko jest tak jak ma być/ bo inaczej nie byłbym szczęśliwy”. Jej zwerbalizowanie wymaga wszakże lat życiowych doświadczeń, faustycznej wręcz życiowej wędrówki i dojrzewania do prawdy („dopóki dąży, błądzi człowiek”), a także ciągłego zadawania pytań, które czasem niosą odpowiedzi, czasem zaś są wartością same w sobie: „Powracające pytania/ o sens i drogę/ na początku poszukujące/ na końcu retoryczne”.
Summa… Andrzeja Talarka to 86 wierszy, które podzielone są na 5 cykli: Żywioły, Czekając na życie, Moje codzienności, Wieś we mnie oraz W czasie i poza nim. Siłą rzeczy wybiórcze omówienie może jedynie dotknąć zarówno poetyckiego świata myśli, jak twórczej formy. Drogi do osiągnięcia stanu, który Leopold Staff określił „pogodny mądrym smutkiem”, są u Andrzeja Talarka różne. Miłość do bliskich (żony, dzieci, wnuków), wiara
w Boga (wszakże często daleka od „wiary naiwnej”), radość twórcza, optymistyczna filozofia życia (choć nie w duchu Panglossa z Kandyda Woltera i zarazem Leibniza – „wszystko jest najlepsze na tym najlepszym ze światów”), zapewne także pewna konstrukcja psychiczna, która łączy się z wychowaniem, środowiskiem z lat dziecięcych.
Nieobce są Talarkowi odwołania i konotacje biblijne. Na przykład w wierszu Wrastanie wyraźny wydaje się przypowieściowy, mądrościowy charakter rozważań, język jest stylizowany na Biblię. Tajemna (dla człowieka) istota natury, jej doskonałość, Boska wielkość, „istność” i małość ludzkiej niewiedzy, ograniczoność myśli to wyznaczniki naszego osadzenia w świecie i ułomnego postrzegania, które wszakże rodzi w człowieku taką myśl: „dlaczego są pytaniem trawa malwa i drzewo/ trzcina wiatrem wygięta moje w niebo wrastanie”. Obrazowy i metaforyczny, wymowny obraz rodzenia się wiary – jak rodzenia się człowieka – odnajdziemy w utworze Wiara. Mamy tu pomruki, skowyt utajonej wiary i wymowne, wieloznaczne spotkanie z „zakamuflowanym” Chrystusem, który jest „jak z krzyża zdjęty”, nędzny i cierpiący, ale ożywia się wobec rozbudzania się wiary w człowieku, możliwości prowadzenia go ku niej. W tym i innych wierszach (jak choćby Uśmiech Boga) dochodzi do głosu różewiczowski dylemat, wymiar wiary – traconej i odzyskiwanej (jak w jego wierszach Cierń czy Bez).
Miłość do bliskich staje się u poety ostoją człowieczeństwa, wiary, a także owej pogody ducha, do której świadomie dąży. W pełnym uroku i pięknej metaforyki wierszu poświęconym żonie (Żona) kryją się myśli o wymiarze zarówno bardzo osobistym,
wręcz intymnym, jak i uniwersalnym: „Moja żona jest/ i nie ma ważniejszego zdania na tym świecie”; „W jej dłoniach mieszczą się nasze dzieci/ dom pies moje myśli dotyka ich łagodnie”. Podobnie wzruszające i mądre zarazem słowa dedykuje swojej matce, choć
– na zasadzie pewnego paradoksu – stwierdza, iż nie poświęcił jej takich poetyckich słów, na jakie by zasługiwała: „Nie napisałem dla Niej wiersza na miarę/ bo słowa były za małe aby opisać/ Jej wielkość”. Pod tym względem twórczej „sprawczości” matka jest niczym Bóg: „I tylko Bogu jeszcze/ nie napisałem słów na miarę”. Wiersze poświęcone dziadkom, synowi, wnukowi i te dedykowane Kasi, wnukom, Zosi, Marysi, Kazikowi, Heli, Ani, Radkowi mają
wiele intymnego ciepła, ale także owej empatii, chęci wczuwania się w ich uczucia, które niejednokrotnie prowadzi co patrzenia ich oczami, prowadzenia swoistego (wykreowanego) dialogu z nimi. W wierszu Pytanie taki dialog przynosi nader ciekawe przemyślenia. Podmiot mówiący zadaje dzieciom pytanie, dlaczego tak późno przyszły – wszak nie doczeka ich pięknych (dorosłych) chwil w życiu. One zaś odpowiadają, iż przyszły w jedynej możliwej,
najwłaściwszej chwili: „ta wąziutka szczelinka czasu/ otworzona przez Boga/ stworzyła nasze dłonie i oczy/ tworzy nasze myśli”.
Wnuki poety są w jakiejś mierze jego twórczymi muzami, stymulatorami poczynań w tym względzie. W autotematycznym wierszu Jaśminowo podmiot mówiący odkrywa w sobie – dzięki nim – prawdziwą twórczą wielkość, staje się wręcz czarodziejem czy stwórcą: „jestem bajkoopowiadacem/ zmyślaczem niestworzonego/ więc dla dzieci twórcą/ czymś na kształt czarodzieja/ albo nawet stwórcy”. Ma nawet władzę nad snami dzieci dzięki „umiejętności bajkowania świata”.
Ruch, wędrowanie (dosłownie i w sensie symbolicznym) to dla Andrzeja Talarka nader istotny atrybut poetyckiego świata. On pozwala dojrzewać, widzieć więcej i lepiej, smakować życie, wychodzić poza siebie i zaglądać w głąb siebie, dokonywać swoistej wiwisekcji. W wierszu Ruch pojawiają się wręcz elementy profetyzmu z tym związane – mowa jest o „wszechruchu” świata ludzi i zwierząt. Podkreśla także tę jego wartość utwór Na początku…, dedykowany Kazikowi. Robienie czegoś, aktywność przeciwstawione są negatywnemu brakowi działania: „jesteś ucieleśnieniem ruchu (…) jesteś boski”.
Oczekiwanie na narodziny, na życie, a nawet na śmierć, stają się także ostoją egzystencji, źródłem duchowej harmonii. W Krokach, dedykowanych Radkowi, mamy wsłuchiwanie się w nieistniejące jeszcze jego kroki, potem ciszę i miękkość dotyku istnienia,
wreszcie „radość błękitną”. Życie w jego trwaniu, nieustanych początkach pokazuje poeta w dedykowanym Ani wierszu Kropeczka. Określa ją jako „dopełnienie wszystkiego/ co robiłem idąc/ w to miejsce mojego czasu”, finalnie zaś konstatuje: „Cała moja droga/ ma twoje zakończenie”. Ta cisza oczekiwania, intymna cisza bliskich serc, jest niczym wyciszenie, konsolacja, którą przynosi natura. Unifikacja, zespolenie z naturą, jakaś symbioza, wcielenie
się w nią ma miejsce w dedykowanym Kazikowi wierszu Cisza. Poeta odnajduje tu w sobie prawdziwą, wolną od cywilizacyjnego szumu mądrość, osnowę rzeczy: „W ciszy leśnej myślę szumem drzew/ śpiewem ptaków”; „słowa moich myśli zbyt małe/ by wpisać ciebie w szelest/ nadchodzący”.
Kreśląc zręby swojej osobowości w wierszu Wiem, kim jestem, poeta dokonuje swoistej autoprezentacji: podaje pewne dane osobowe, mówi o zainteresowaniach i konstrukcji psychicznej, wartościach, którymi żyje, pewności i niepewności, mieszance
spokoju i zwątpienia, która mu towarzyszy: „wątpię więc jestem/i boję się/ wątpię bo jestem/ człowiekiem małej wiary”. Szukając w sobie twórczej iskry Bożej, pierwocin osobowego i artystycznego „ja”, w wierszu Zawracam poeta stwierdza: „Słowa rodzi mi stajenka/ i pole aż po las dalekie/ a śmierć pośród pól/ je zbiera”. Mamy tu obraz tworzenia, rodzenia się słów lekkich jak ptaki budujące gniazda, „puchu słów”. Jednakże poeta mówi też, iż owa lekkość słów nie była mu dana od razu, nie pojawiła się naturalnie, samoistnie: „Jestem z gliny/ ulepiony ciężką chłopską dłonią/nie z prochu ziemi lekkiego Bożym tchnieniem”. Wymowność obrazu, procesu rozbudzania słów, źródeł inspiracji – wiary i życia, „twórczy” dualizm, kontrastowy obraz życia i śmierci obecne w tym wierszu stają się rękojmią osobowości poety. Poety, który potrafi wydobywać dla wnuków pogodne, ciepłe opowieści z wewnętrznej „chłodni” (wiersz Lodownia) i przeżywać oraz oddawać ekstatyczną radość z chwili, które jeszcze pozwala wykrzesać z siebie siły fizyczne, twórcze, duchowe: „Jestem szczęśliwy zdarzeniami/ z mozaiki zmagań z czasem” (Wciąż jestem).
„Chłopskość”, która została poecie zaszczepiona, ma jakiś archetypiczny wymiar, leży u podstaw jego osobowości, została unaoczniona, na swój sposób „zdefragmentowana” w cyklu wierszy Wieś we mnie, na który składają się między innymi wiersze: Płoty, Jaskółki, Kobyła, Psiak, Kopki, Zagony czy Pastuch. W Zagonach mamy cały sztafaż chłopskiego losu, pojawiają się także „refleksy” biblijne, które odzwierciedlają się w owej prostej księdze życia.
Dróżki, ścieżki, aleje, wertepy, ale też drogi o znaczeniu przenośnym, symbolicznym („to także słowo uczucie podanie ręki (…) początek i koniec rozmowy/ miłości/ początek i koniec/ z życiem pośrodku”) z wiersza Droga łączą się z uciekaniem „wzrokiem za wioskowy horyzont gdzie konie/ swobodne jak marzenie” (Słyszę tętent koni). Z drugiej strony mamy uosobienie porządku (wręcz wojskowego), piękno i spokój, senność znaczącą pracowite realia
jako istotę chłopskiej egzystencji (Kopki). W tym prostym świecie za pan brat z naturą, w którym psie „oczy są takie ludzkie/ jakbym widział oczy dziecka” (Psiak), a krowa epigonka” – „przeżuwa czas dawno miniony/ zielony śliną młodości” (Krowa polna), życie toczy się harmonijnie i bezpiecznie.
Wszakże płynie korytami, jakie wyznacza czas, poeta – jak wszyscy – mu podlega. W wierszu Moje wiosny wyznaje: „Przepływają przeze mnie kluczami ptaków/ wybudzane z odrętwienia zimy”, zaś w utworze Wino: „Chciałbym smakować życie jak wyborne wino”. Wciąż pragnie cieszyć się życiem, czerpać z jego zasobów, chociaż wiek ma swoje prawa i nie jest tak, jak było w młodych latach: „a jednak/ choć każdego ranka budzi mnie jakiś ból/ mniejszy lub większy/ przypominając o trwaniu/ o istnieniu/ to cierpiąc/ chcę istnieć i trwać/ bo to jest piękne” (wiersz Trwanie). Pragnienie życia musi obcować z wizją śmierci, myśleniem o niej, rodzeniem się pytań natury eschatologicznej. W wierszu Jeszcze tylko zapach końca podmiot mówiący formułuje pytanie retoryczne: „czy ujmę dłoń/ której ślubowałem na wieki”, zaś w Schodach, ujmujących metaforycznie różne etapy życia, stwierdza: „trudno pokonać ostatni stopień/ zatrwożenie wielkością przestrzeni/ zamyka się nieskończona za nami/ gdy idziemy pod rękę z cieniami doliny”.
Uroki życia w różnych jego odsłonach, które poezja Andrzeja Talarka oddaje, te, które wybiórczo odkryłem, wspierają barwne, sugestywne obrazy Natalii Talarek-Oswald i Tomasza Mrozowskiego. Recepcja poezji z tomu Summa… jest dzięki temu wzbogacona, poniekąd zwielokrotniona. To „kompendium” poetyckiego świata, jakie proponuje nam poeta, przyniesie każdemu czytelnikowi własne odkrycia, umożliwi swoje podejście do przybliżonych przeze mnie problemów i utworów, ale także odkrycie wielu innych, które w tym obszernym zbiorze się znalazły. Zachęcam wszystkich do zajrzenia do intrygującego poetyckiego świata Andrzeja Talarka, który deklaruje, iż „dostał więcej niż oczekiwał/ więc stara się zdążyć” (słowa z wiersza Przepisywane z testamentu).
Ryszard Mścisz

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz